[b]Jaka strategia pozwoliła panu na wygranie konkursu?[/b]
Bazowałem przede wszystkim na podstawowej analizie technicznej. Opierałem się na wykresach dziennych. Ponadto trzymałem się zasady „podążaj za trendem”. Jestem raczej graczem „kilkudniowym”, a nie „day-traderem”.
[b]Czy któryś szczególny moment, szczególna decyzja zaważyły na wysokiej stopie zwrotu i wygranej?[/b]
Dobrze wyczułem dno korekty w lutym. To mnie „ustawiło” na kolejne tygodnie. Potem starałem się po prostu podążać za trendem.
[b]Jak druga połowa kwietnia, gdy byliśmy świadkami dużych zawirowań na rynkach finansowych, odbiła się na pana portfelu kontraktów?[/b]
Muszę przyznać, że trochę pokrzyżowała mi plany. Szczególnie zaskoczyła mnie informacja związana z oskarżeniami wobec Goldman Sachs. Pojawiła się na samej końcówce naszej sesji. Byłem wówczas nastawiony raczej na wzrost indeksów. Późniejsze doniesienie o problemach Grecji już były mniej zaskakujące dla mojego portfela.
[b]To pana debiut w Parkiet Challenge?[/b]
Tak. Jestem na rynku stosunkowo krótko, od półtora roku. A w kontrakty inwestuję od roku.
[b]Z jakimi efektami?[/b]
Raczej satysfakcjonującymi. (śmiech). Biorąc udział w konkursie, podobną strategię stosowałem w przypadku swojego prywatnego portfela.
[b]Widzi pan różnicę między inwestowaniem w ramach prywatnego portfela i w ramach konkursowego?[/b]
W konkursie jest dodatkowa trudność polegająca na tym, że przy mojej technice, chcąc odskoczyć od konkurentów, należy zwiększać liczbę kontraktów. W momencie odwrócenia trendu traci się więc więcej.
[b]A od strony emocjonalnej jest jakaś różnica?[/b]
Na pewno świadomość, że konkurs kończy się określonego dnia i że na ten dzień trzeba być najlepszym, ma znaczenie. Pod koniec konkursu, szczególnie gdy widziałem, że jestem pierwszy, czułem ogromną presję, żeby w końcówce nie popełnić błędu.
[b]Skąd decyzja o wzięciu udziału w konkursie?[/b]
Chciałem się sprawdzić, porównać z innymi i oczywiście zdobyć tytuł mistrza Polski w kategorii kontrakty.
[b]Dziękuję za rozmowę.[/b]