Z prezes Stowarzyszenia Emitentów Giełdowych Anną Rapacką rozmawia Dariusz Jarosz
Stowarzyszenie Emitentów Giełdowych istnieje od 5 lat. Zrzesza przedstawicieli spółek notowanych na GPW. Czy to prawda, że Wasz status jest rzadko spotykany w krajach europejskich?Z naszej wiedzy wynika, że istotnie jesteśmy organizacją unikatową. Wiemy o istnieniu rad emitentów przy giełdach włoskiej i węgierskiej. Mają one charakter rad doradczych. Nasze stowarzyszenie jest organizacją samorządową, niezależną, utrzymująca się wyłącznie z własnych źródeł, mówiącą własnym głosem.Przed pięcioma laty do Stowarzyszenia należało 15 emitentów, czyli wszyscy, którzy byli notowani wówczas na warszawskiej giełdzie. Ilu obecnie macie członków?W Stowarzyszeniu reprezentowanych jest 99 spółek. To ponad połowa giełdowych firm.Czy jesteście zadowoleni z tego wyniku?To jest złe pytanie. Stowarzyszenie jest organizacją dobrowolną, do której przystępują emitenci przekonani, że wspólnymi siłami łatwiej i skuteczniej można bronić interesów całego środowiska. Z tego względu można mówić, że do Stowarzyszenia należy tylko i aż 99 spółek. Ta liczba zresztą stale się zmienia.Wasza organizacja to przede wszystkim lobby, tworzone przez grupę firm o publicznym i giełdowym statusie, należących do gospodarczej elity. W jakich sprawach Wasz głos szczególnie się liczył i pomógł przeforsować korzystne dla emitentów rozwiązania w ciągu 5 lat działalności?Najważniejsze nasze inicjatywy dotyczyły uproszczenia procedur związanych z pozyskiwaniem nowego kapitału oraz ograniczaniem kosztów funkcjonowania emitentów jako spółek publicznych. Można powiedzieć, że zarówno zmiany w Prawie o publicznym obrocie, jak i materializujące się obecnie w nowych aktach wykonawczych do tej ustawy realizują te postulaty. Skracają się terminy plasowania nowych emisji, "odchudzony" zostanie prospekt emisyjny dla spółek będących już na rynku publicznym.Nasza rola polega na wyrażaniu opinii środowiska, które reprezentujemy. Najważniejsze jest jednak to, że zaistnieliśmy jako liczący się podmiot wśród instytucji rynku kapitałowego.Emitentom z pewnością zależy także na tym, by koszty, jakie ponoszą z tytułu notowania na giełdzie i bycia spółką publiczną, były jak najniższe. Przedstawiciele wielu firm - zwłaszcza tych mniejszych - narzekają na wysokie opłaty.Dla małych spółek rzeczywiście jest drogo. Skąd się biorą koszty? Są to różnego rodzaju opłaty giełdowe, opłaty pobierane przez Krajowy Depozyt Papierów Wartościowych i od tego roku także przez Komisję Papierów Wartościowych i Giełd. To także koszty związane z wykonywaniem obowiązków informacyjnych czy koszty plasowania nowych emisji. Cały czas prowadzimy lobbing w celu ich obniżenia.Jest on skuteczny?Nowy regulamin giełdy nie przewiduje wzrostu opłat giełdowych, a opłaty na rzecz KPWiG staraliśmy się maksymalnie ograniczyć. Obowiązająca od tego roku umowa emitentów z Polską Agencją Prasową zniosła opłaty za przekaz informacji systemem Emitent. Zmniejszą się też koszty związane z publikacją prospektów emisyjnych, gdyż nakład prospektu drukowanego będzie można pomniejszyć do 50% przez zamieszczenie tekstu w Internecie.Stowarzyszenie Emitentów Giełdowych zawsze występowało przeciw wprowadzeniu opodatkowania zysków kapitałowych od osób fizycznych. Takie zwolnienie obowiązuje do końca 2000 r. Jednak ciągle pojawiają się głosy, by zlikwidować tę ulgę.Uważamy, że drobni inwestorzy w Polsce powinni jak najdłużej mieć ten przywilej. Rynek nadal znajduje się w fazie rozwoju. Do przeprowadzenia pozostało jeszcze wiele dużych prywatyzacji. Drobni inwestorzy są bardzo pożądani i dlatego muszą być w pewien sposób preferowani.Jak z perspektywy kilku lat ocenia Pani politykę informacyjną spółek? Czy emitenci wiedzą już, jakiego rodzaju informacje przekazywać, co powinny one zawierać i kiedy je publikować?Sądzę, że przepisy regulujące te kwestie są czytelne i w dużej mierze dają odpowiedź na te właśnie pytania. Nie zgadzam się jednak z opinią, że ważne informacje szerokim strumieniem "wyciekają" ze spółek i są wykorzystywane do manipulowania kursami. Jeśli czasem tak się zdarzy, to - moim zdaniem - stanowi to niewielki margines.Jesteście przeciwni publikowaniu raportów miesięcznych, które prawdopodobnie zostaną wycofane w połowie przyszłego roku.Tak. Jesteśmy za ich wycofaniem. Dlaczego? W okresie jednego miesiąca często pojawiają się zjawiska o charakterze przejściowym, przypadkowe, które zniekształcają wynik finansowy i nie oddają prawdziwego obrazu spółki. Sądzę, że raporty kwartalne, z rozszerzonym zakresem informacji, będą lepiej służyły rynkowi i inwestorom w ocenie rzeczywistej sytuacji spółki.Od nowego roku giełdowa sesja zostanie przedłużona o godzinę i będzie kończyć się nie o 15.00, ale o 16.00. Spółki wstrzymują się obecnie z wysyłaniem informacji właśnie do zakończenia sesji. Potem potok komunikatów jest tak duży, że czasem czekają one w kolejce na opublikowanie przez PAP. Czy nie należałoby zmienić obowiązujących procedur?Dostrzegamy ten problem. Nie może być tak, że sesja będzie przedłużana, a regulacje dotyczące przesyłania informacji pozostaną nie zmienione. Zwróciliśmy na to uwagę Giełdzie Papierów Wartościowych. Spodziewamy się, że zostanie to w jakiś sposób skoordynowane. Emitentom zależy na szybkim przesyłaniu informacji. Należy też przyzwyczaić się do krótkotrwałego zawieszania notowań w trakcie sesji i traktować to jako instrument zapewniający inwestorom równy dostęp do informacji, a nie karę dla emitenta.Czym się obecnie zajmuje Stowarzyszenie?Od początku uczestniczymy w pracach nad reformą Kodeksu handlowego. Chcemy zająć się również problematyką opcji menedżerskich, które są ważnym elementem wynagradzania kadry kierowniczej. Zamierzamy wypracować pewne standardowe rozwiązanie, pozwalające na łatwiejsze uruchomienie tego instrumentu.Nowe prawo spółek będzie dotyczyć nie tylko członków Stowarzyszenia Emitentów Giełdowych i spółek publicznych, ale tysięcy polskich firm. Jakie najważniejsze rzeczy chcecie wprowadzić do tego dokumentu?Z naszego punktu widzenia szczególnie cenne są zapisy o nowych formach pozyskiwania kapitału (tzw. kapitał autoryzowany, czy akcje nieme). Na przykład Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy będzie mogło upoważnić zarząd do podwyższenia kapitału w określonym czasie o określoną kwotę. O terminie kolejnych emisji będzie, w ramach upoważnienia, decydował zarząd. Postulowaliśmy skrócenie terminu zaskarżania uchwał podejmowanych przez WZA, a także zrezygnowanie z przesłanki pokrzywdzenia akcjonariusza, jako podstawy zaskarżania uchwały, uważając, że w takiej sytuacji zainteresowany powinien dochodzić swych praw na drodze odszkodowawczej bez wstrzymania realizowanego projektu. Opowiadaliśmy się też za tym, by umowa rejestracji uchwały w sądzie była poprzedzona rozprawą. Nasze uwagi były przychylnie traktowane przez autorów reformy, z którymi mieliśmy okazję dwukrotnie dyskutować, przekazując też na bieżąco uwagi do kolejnych wersji projektu. W nowym prawie powinny również znaleźć się bardzo ważne przepisy dotyczące fuzji i przejęć.Jest Pani nie tylko prezesem Stowarzyszenia Emitentów Giełdowych, ale także członkiem zarządu notowanej na giełdzie spółki - BIG-Bank Gdański. W jakim stopniu zdobyte w życiu zawodowym doświadczenie pomaga w pracy prowadzonej na rzecz Stowarzyszenia i na odwrót?Zawsze byłam blisko rynku kapitałowego i doceniałam znaczenie sfery regulacji. Obecnie jest mi łatwiej dostrzec problemy spółki publicznej, w tym także banku. Z pewnością pomaga zdobyte doświadczenie, a ogranicza brak czasu. Słowa uznania należą się pracownikom naszego biura, a także najbardziej aktywnym członkom Stowarzyszenia. Największą wartością tej organizacji jest suma doświadczeń i wyobraźnia naszych członków. Doświadczenia pozwalają na wskazywanie różnych problemów pojawiających się przy stosowaniu regulacji rynku kapitałowego, wyobraźnia zaś ułatwia dostrzeżenie barier już na etapie przygotowywania nowych projektów.Dziękuję za rozmowę.