Propozycja praskiej giełdy - warszawska ostrożnaPrzedstawiciele giełdy praskiej poinformowali, że rozważają możliwość zacieśnienia współpracy z parkietami warszawskim i budapeszteńskim.Pomysłodawca tego projektu, członek rady giełdy praskiej Zdenek Bakala, stwierdził na łamach "The Wall Street Journal", że pomoże to rynkom w naszym regionie bronić się przed narastającą konkurencją ze strony giełd zachodnich, które również łączą siły w związku ze zbliżającym się terminem wprowadzenia euro. Nieoficjalne rozmowy w tej sprawie Czesi przeprowadzili już z przedstawicielami parkietu budapeszteńskiego.- Jeśli nasza współpraca miałaby pomóc w przyszłości w integracji z jakimś partnerem z Europy Zachodniej, jesteśmy chętni, by przystąpić do takiego sojuszu. Jednak taki projekt może napotkać wiele trudności - powiedział PARKIETOWI wiceprezes giełdy warszawskiej Piotr Szeliga, wskazując na przykład tworzenia giełdy nordyckiej, gdzie udało się zintegrować tylko parkiety w Sztokholmie i Kopenhadze.Wskazał m.in. na odmienne regulacje dotyczące rynków w poszczególnych krajach oraz kwestię przystosowania systemów informatycznych. - Jak wiadomo, pracujemy nad nowym systemem, który ma być gotowy w połowie przyszłego roku, więc na razie za wcześnie, by porównywać go z systemami w Budapeszcie i Pradze - uważa P. Szeliga. - Mimo to jestem zdania, że rozmowy trzeba prowadzić zawsze i jesteśmy otwarci na propozycje - dodał.
Praska inicjatywa
Giełdy środkowoeuropejskie razem?
Przedstawiciele giełdy praskiej poinformowali, że rozważają możliwość zacieśnienia współpracy z parkietami warszawskim i budapeszteńskim - poinformował "The Wall Street Journal".Czesi wskazują na wiele korzyści, jakie przyniosłaby ewentualna współpraca parkietów w naszym regionie. Ich zdaniem, przede wszystkim regionalna giełda mogłaby umocnić środkowoeuropejskie rynki papierów wartościowych przed zbliżającą się integracją z Europą Zachodnią.Podobnego zdania jest przewodniczący parkietu budapeszteńskiego Andras Simor. - Powinniśmy wykorzystać czas, abyśmy w przyszłości byli silniejsi, bardziej konkurencyjni i więksi - stwierdził.Zwolennicy projektu twierdzą także, że pracując razem giełdy środkowoeuropejskie wzbudzą większe zainteresowanie zagranicznych inwestorów, na czym skorzystają także spółki notowane na tych parkietach.Wątpliwości wzbudza jednak kwestia wspólnych uregulowań prawnych. Komentator "The Wall Street Journal" uważa za mało prawdopodobne, by władze polskiego parkietu zgodziły się na złagodzenie swoich przepisów tylko po to, by szerzej współpracować z innymi rynkami w regionieŚredni dzienny obrót na giełdach w Warszawie, Pradze i Budapeszcie szacuje się łącznie na 215 mln USD, łączna zaś kapitalizacja sięga 45 mld USD. Jest to 1/10 średniej wielkości parkietu zachodnioeuropejskiego w Mediolanie i zaledwie ok. 3%. kapitalizacji największego parkietu w Europie - giełdy londyńskiej.- Jako niezależne instytucje nasze parkiety nie mają szans, w przyszłości będę więc z pewnością musiały połączyć się z silniejszym europejskim parkietem. Działając razem będą jednak mieć większą siłę - stwierdził na łamach "The Wall Street Journal" inicjator projektu, członek rady giełdy praskiej Zdenek Bakala.Inicjatywa regionalnego łączenia giełd nie jest pierwszą tego typu w Europie. Od pewnego czasu parkiety skandynawskie starają się utworzyć wspólny nordycki rynek. Jak trudny jest to proces, wskazują jednak rezultaty ich działań. Dotychczas współpracę nawiązały tylko parkiety ze Sztokholmu i Kopenhagi. Giełda w Oslo na razie nie jest zainteresowana, natomiast Helsinki wolały zacieśnić więzy ze szwajcarsko-niemieckim rynkiem Eurex.
Łukasz Korycki