Droga do Unii Europejskiej

Dotychczas pieniądze z Brukseli były przekazywane bezpośrednio do jednostek realizujących projekty. Po podpisaniu memorandum z UE, co ma nastąpić lada dzień, tegoroczne środki z funduszu PHARE powinny zacząć napływać na rachunek Narodowego Funduszu Środków Pomocowych z Unii Europejskiej umiejscowione w Narodowym Banku Polskim.W tym roku władze UE przyznały Polsce 178 mln ecu. Odrzucono część projektów o wartości 34 mln ecu. Krzysztof Ners, pełnomocnik rządu ds. obsługi środków finansowych, pochodzących z UE, nazwał to bolesną lekcją.PHARE jak budżetOd tego roku zmienia się charakter PHARE (wspieranie projektów dochodzenia do członkostwa) oraz sposób zarządzania środkami, pochodzącymi z funduszu (kontrola społeczna jak nad środkami budżetowymi). Jeśli ostateczni użytkownicy nie wykorzystają środków zgodnie z przeznaczeniem lub procedurami, będą musieli je zwrócić.Unia zmienia natomiast tryb przekazywania pieniędzy. Przyznana Polsce kwota będzie trafiać na rachunek bankowy w transzach - pierwsza wyniesie 20%. Po wykorzystaniu 10% wystąpimy o kolejne 20%. W efekcie w naszej dyspozycji nigdy nie będzie mniej niż 10% i nie więcej niż 30% przyznanej kwoty. Zdaniem specjalistów, taki system będzie przeciwdziałał opóźnieniom.Z tegorocznej kwoty 178 mln ecu najwięcej, bo 53 mln, pochłonie współpraca transgraniczna, 30 mln osłony socjalne w górnictwie i hutnictwie, 19 mln - budowa obwodnicy autostrady A-4, 17 mln - budowa oczyszczalni ścieków, a 13 mln ecu - infrastruktura na naszej wschodniej granicy, która w przyszłości ma być granicą Unii.Trzy razy więcejWedług K. Nersa, od 2000 r., gdy proces dostosowawczy będzie zbliżał się do finału, wielkość unijnej pomocy potroi się. Stanie się to za sprawą dwóch nowych programów: ISPA (ochrona środowiska i infrastruktura), który przewiduje 1 mld ecu rocznie i SAPARD (rozwój obszarów wiejskich) - 1,5 mld ecu.Środki, jakimi one będą dysponować, należy podzielić na 10 krajów pretendujących do Unii. Zważywszy, że na Polskę przypada ok. 20% środków z każdego funduszu (łącznie z funduszem PHARE), możemy liczyć na co najmniej 600, a może nawet 800 mln ecu rocznej pomocy. Na naszą korzyść przemawia fakt, że jesteśmy krajem dużym i odnotowujemy sukcesy w restrukturyzacji i dochodzeniu do unijnych standardów.Zagrożone nadziejeObawy jednak budzi fakt, że na ostatnim szczycie UE w Wiedniu ze strony największych krajów - "płatników netto" - padła propozycja zamrożenia budżetu UE na poziomie 85 mld ecu do 2006 r. Prawie połowa tych pieniędzy ma pójść na wspieranie wspólnej polityki rolnej. A to oznacza, że władze Unii Europejskiej będą być może musiały ograniczyć pomoc dla krajów słabiej rozwiniętych (fundusze strukturalne), a także dla krajów pretendujących (fundusze przedakcesyjne).Minister Krzysztof Ners uważa, że przyjęcie propozycji zamrożenia budżetu i ograniczenia pomocy kwestionowałoby zasady solidaryzmu i konwergencji. Dziś bogaci płacą więcej po to, by kraje uboższe mogły nadrabiać zaległości rozwojowe. Inna sprawa, że biedniejsze kraje Unii Europejskiej są dziś sowicie obdzielane z unijnej kasy. Na przykład pomoc udzielana Irlandii sięga 5-6% jej dochodu narodowego.

M.P.