Szanse i zagrożenia GPW
W ciągu ostatnich 5 lat z 28 spółek sprywatyzowanych w formie ofert publicznych tylko 16 przyniosło inwestorom zyski (nominalnie), a jedynie kilka przyniosło zysk większy niż dochody z lokat w obligacje skarbowe. Niska opłacalność ofert publicznych w długim okresie to, zdaniem GPW, jeden z czynników, które zniechęcają inwestorów indywidualnych do giełdowych inwestycji.- Każdy minister skarbu boi się, że cena debiutu prywatyzowanej spółki będzie zbyt wysoka w stosunku do ceny sprzedaży. Wtedy bowiem odzywają się głosy, że akcje zostały sprzedane za tanio, a budżet poniósł straty. Minister cały czas znajduje się pod presją, by sprzedawać drogo. Nie istnieje lobby, nie ma presji, by inwestorom krajowym sprzedawać po atrakcyjnych cenach, co przyczyniłoby się do rozwoju rynku kapitałowego w Polsce - uważa prezes GPW Wiesław Rozłucki.Podkreśla on, że państwo jest bardzo hojne wobec pracowników prywatyzowanych spółek "dając im" 15 proc. akcji za darmo, co jest ewenementem w skali światowej. Na innych rynkach rozwiniętych dostają oni 10-15-proc. rabat w stosunku do ceny emisyjnej. - U nas pracownicy dostają 100-proc. rabat, co psuje rynek - podkreśla.Zdaniem prezesa Rozłuckiego początkowy udany rozwój rynku kapitałowego uległ spowolnieniu, co znajduje wyraz w zniechęceniu inwestorów indywidualnych (spadek obrotów) i malejącym udziale inwestorów w ofertach publicznych. Powodem tego jest także gorsza niż oczekiwano efektywność gospodarcza spółek (słabe tempo wzrostu zysku na akcję).GPW zwraca uwagę na nadal zbyt małą kapitalizację giełdy w stosunku do PKB (kilkanaście procent). Na silnych rynkach wskaźnik ten przekracza 50%, a w USA 100%.Słabą stroną, jest także zbyt wolny rozwój inwestorów instytucjonalnych, krótki horyzont czasowy większości akcjonariuszy, niska rentowność domów maklerskich i niedorozwój rynku instrumentów dłużnych.Szansą dla giełdy jest wejście w 1999 r. na rynek funduszy emerytalnych, zwiększenie liczby notowanych instrumentów, wzrost oszczędności oraz wprowadzenie na GPW w Warszawie nowego systemu informatycznego (początek 2000 r.).
Zdaniem GPW, dyskonto w stosunku do ceny rynkowej oferowanych akcji stanowi najbardziej odpowiednią zachętę dla krajowych inwestorów. Politykę dyskonta należy postrzegać jako instrument popierania polskiego inwestora i rozwoju polskiego rynku.Rozwojowi rynku powinien także sprzyjać system podatkowy, szczególnie w sytuacji, gdy proces transformacji nie jest dokończony. Docelowo polityka podatkowa powinna być neutralna wobec rynku kapitałowego (opodatkowanie identyczne jak np. depozytów bankowych).Należy także wprowadzić mechanizm zapobiegający szybkiemu wyzbywaniu się bezpłatnych akcji. Z jednej strony pozwoli to na uatrakcyjnienie oferty prywatyzacyjnej, a z drugiej stanowić będzie próbę poszerzenia bazy inwestorów.Wszystkie formy prywatyzacji są korzystne, ale najkorzystniejsza jest taka, która ma trwały charakter. Oferowanie jak największej liczby akcji prawdziwym inwestorom - takim, którzy kupują za swoje pieniądze - i skuteczne zachęcenie ich do nabycia akcji skutkuje poszerzenie bazy krajowych inwestorów. Przybliża to nas do osiągnięcia strategicznego celu - zbudowania polskiego rynku kapitałowego z masowym udziałem polskich inwestorów - uważa prezes W. Rozłucki.
DARIUSZ JAROSZ