Premie dla pracowników na Wall Street

Tradycyjne grudniowe premie dla pracowników instytucji finansowych mieszczących się na Wall Street w tym roku, w większości przypadków, okażą się mniejsze niż w poprzednich latach. Głównym tego powodem jest kryzys, który dotknął światowe rynki finansowe. Jeszcze w lecie br. przewidywano, że banki i biura maklerskie zredukują premie o około 40 proc., jednak poprawa koniunktury na rynkach w drugiej połowie roku spowodowała, że obecnie prognozy są nieco bardziej optymistyczne.Najlepiej poinformowanymi osobami, jeśli chodzi o zarobki i premie finansistów z Wall Street, są tzw. łowcy głów, czyli osoby, które zajmują się wyszukiwaniem odpowiednich, dobrze wyszkolonych osób do pracy. Ich zdaniem, nowojorscy menedżerowie będą mieli spory kłopot, jeśli chodzi o wypłatę premii na koniec roku. Z jednej strony wyniki finansowe ich firm nie pozwolą na przeznaczenie na ten cel zbyt dużych kwot, z drugiej zaś strony, jeśli będą one zbyt niskie, mogą przyczynić się do odejścia najbardziej wykwalifikowanych pracowników do konkurencyjnych instytucji. Większość łowców głów uważa, że w tym roku premie średnio zmniejszą się o około 20-30% w stosunku do roku poprzedniego.Nie oznacza to jednak, że niektórzy nie mogą liczyć na wzrost premii. Pracownicy działów zajmujących się np. fuzjami i przejęciami mogą liczyć na duże nagrody. Bieżący rok był bowiem bardzo udany, jeśli chodzi o ten rodzaj działalności na rynku. W minionych latach znane były przypadki, że pojedynczy najlepsi pracownicy dostawali nawet 10-20 mln USD. Najgorsze perspektywy w tym roku mają pracownicy zajmujący się instrumentami o stałym dochodzie oraz odpowiedzialni za działalność na rynkach wschodzących (emerging markets).- Niżsi rangą pracownicy z pewnością mniej odczują redukcję premii niż ich przełożeni. Jeśli firma wykazała straty, to odpowiedzialność powinien wziąć na siebie przede wszystkim zarząd. Natomiast należy dbać o zapewnienie dobrych warunków młodym zdolnym pracownikom, którzy w przyszłości będą decydowali o kondycji firmy - stwierdził Howard Gabler, łowca głów z nowojorskiej firmy G.Z. Stephens.Na pokaźne dodatkowe wynagrodzenie raczej nie może liczyć personel takich potentatów z Wall Street, jak Goldman Sachs czy Citigroup. Pierwsza z tych instytucji poinformowała niedawno, że w czwartym kwartale jej zyski obniżyły się o 81%, natomiast druga - redukując koszty - zdecydowała się na zmniejszenie zatrudnienia o ponad 10 tys. osób. Lepsze humory mogą mieć natomiast pracownicy innego czołowego banku - Chase Manhattan, który przedstawił bardzo optymistyczne prognozy dotyczące wyników w czwartym kwartale bieżącego roku.Według agencji Reutera, w tym roku może dojść do tego, że premie przeznaczone dla pracowników mogą przekroczyć zyski nowojorskich instytucji finansowych o około 2 mld USD. Według przewidywań, zarobią one w tym roku łącznie około 9 mld USD, podczas gdy wartość premii szacuje się na prawie 11 mld USD.

Ł.K.