Coraz niższy kurs Emy-Blachowni
Zakład Elektro-Metalurgiczny Ema--Blachownia jest jedną z kilku spółek notowanych na CTO, których akcjonariuszami nie są narodowe fundusze inwestycyjne. Mimo to jej walory charakteryzują się bardzo niską płynnością. Udział przedsiębiorstwa w obrotach na regulowanym rynku pozagiełdowym jest symboliczny.Kapitał i akcjonariuszeKapitał akcyjny spółki wynosi 3 496 640 zł i dzieli się na 349 664 akcje zwykłe na okaziciela serii od A do E o wartości nominalnej 10 zł każda. Komisja Papierów Wartościowych dopuściła do obrotu publicznego wszystkie walory przedsiębiorstwa. Na regulowanym rynku pozagiełdowym notowane są obecnie 339 964 papiery. Ich liczba wkrótce wzrośnie o 9700 akcji serii E, które zostały udostępnione inwestorom w wyniku konwersji obligacji zamiennych spółki.Minimalną jednostkę obrotu ustalono na poziomie 10 akcji, obligatoryjną - 100 walorów. Funkcję podmiotu organizującego rynek dla papierów przedsiębiorstwa pełni COK Banku Handlowego. Ema jest pierwszą i - jak dotąd - jedyną spółką, która wprowadziła do obrotu na CTO obligacje. Papiery dłużne firmy konwertowane są na dopuszczone do obrotu publicznego akcje serii E.Głównym akcjonariuszem firmy jest Universal, w rękach którego znajduje się ponad 26% walorów przedsiębiorstwa. Ponad 6% akcji jest własnością hiszpańskiej firmy Garhe, która jest odbiorcą wyrobów Emy.Przedmiot działalnościEma-Blachownia zajmuje się produkcją sprzętu AGD (jest jedynym w Polsce producentem ręcznych maszynek do mielenia mięsa), grzejników żeliwnych centralnego ogrzewania, odlewów na potrzeby branży maszynowej oraz aparatów elektrycznych. Ponad połowa produkcji trafia na rynek krajowy. Znaczenie eksportu i jego udział w sprzedaży ogółem w ostatnich latach ciągle rośnie. Eksport kierowany jest głównie do krajów rozwiniętych.Wyniki finansoweW 1997 roku przedsiębiorstwo wypracowało zysk netto na poziomie 21 tys. zł, przy przychodach ze sprzedaży - 21,9 mln zł. W 1998 roku spółka planowała osiągnąć zysk netto w wysokości 610 tys. zł, przy przychodach ze sprzedaży na poziomie 32,8 mln zł (wcześniej w memorandum informacyjnym przedstawiono jeszcze bardziej optymistyczne prognozy). Plany zostały jednak zweryfikowane in minus. Obecnie aktualna jest prognoza, zgodnie z którą raport za ubiegły rok powinien wykazać jedynie 101 tys. zł zysku netto, przy 23,6 mln zł przychodów ze sprzedaży. Korekta została dokonana między innymi ze względu na radykalny spadek zapotrzebowania na grzejniki żeliwne (recesja w budownictwie i zmiana systemów grzewczych), wzrost kosztów wprowadzenia na rynek nowych wyrobów oraz realizację projektów inwestycyjnych. Po trzech kwartałach ubiegłego roku narastająco spółka notuje stratę netto w wysokości 281 tys. zł, przy przychodach ze sprzedaży na poziomie 15,48 mln zł. Przedsiębiorstwo nie przedstawiło na razie prognoz finansowych na koniec bieżącego roku.Debiut i przebieg notowańPodczas pierwszego notowania właściciela zmieniło 388 akcji spółki. Zawarto 4 transakcje. Kurs wahał się w granicach 15-16 zł (16 zł stanowi roczne maximum cenowe). W ciągu kilku następnych dni cena akcji spółki spadła do 9,1 zł. Od końca stycznia 1998 roku do połowy lutego miały miejsce jedynie 3 sesje, podczas których handlowano walorami firmy. Kurs 16 lutego ub.r. spadł do poziomu 6 zł. Ożywienie nastąpiło dopiero w ostatnim tygodniu lutego (każdego dnia właściciela zmieniało około 1 tys. akcji spółki, a kurs wahał się w granicach 10-12 zł) i z dość krótkimi przerwami utrzymało się do końca marca. Od 27 marca do 5 czerwca handlowanie papierami Emy odbywało się w kratkę - co dwa, trzy dni następowała jedna, dwie sesje, podczas których obrót akcjami firmy był zerowy. Cena walorów spadała, osiągając na przełomie maja i czerwca poziom 6,9-7,5 zł.Sytuacja zmieniła się na gorsze w następnych miesiącach. Od 8 czerwca do 10 grudnia ubiegłego roku włącznie, czyli przez sześć miesięcy, miało miejsce jedynie 26 sesji, podczas których akcje Emy zmieniały właściciela. W praktyce więc co kilka, kilkanaście dni dochodziło do zawarcia jednej transakcji akcjami spółki. Na dodatek wolumen takich transakcji nie przekraczał najczęściej 100-200 walorów. Kurs w tej sytuacji uznać można - ze względu na symboliczną płynność papierów - za przypadkowy. Za akcje płacono coraz mniej. Na początku grudnia cena wynosiła już tylko 3,5 zł.Dopiero w ostatnich kilku tygodniach, jeśli chodzi o częstotliwość handlowania walorami Emy, sytuacja diametralnie się zmieniła. Od 11 grudnia 1998 r. do 15 stycznia 1999 r. tylko podczas dwóch sesji obrót akcjami spółki był zerowy. Zmiana nie dotyczy jednak kursu. 21 grudnia za akcje spółki inwestorzy płacili 1,56 zł, co stanowi roczne minimum cenowe. W ostatnich dniach kurs wzrósł do poziomu 2,2-2,4 zł. W środę walory Emy wyceniono na 2,4 zł (w czwartek i piątek obrót był zerowy). Inwestor, który zainwestował w akcje spółki w dniu debiutu i zdecydował się je sprzedać po roku, stracił od 84 do 85% zainwestowanych środków.
KRZYSZTOF JEDLAK