Analiza techniczna NFI
Ostatni tydzień przyniósł wzrost indeksu NIF o 4,2%. Rynek funduszy zaprezentował się bardzo korzystnie na tle pozostałych giełdowych parkietów: w tym samym czasie WIG stracił na wartości 3%, a WIRR zyskał jedynie 1,3%. Liderem rynku został NFI Progress, którego akcje w czasie ostatnich pięciu sesji zyskały na wartości 12,98%.Rynek narodowych funduszy inwestycyjnych znalazł się o krok od zmiany trendu. Jeśli tylko bykom uda się doprowadzić do przełamania strefy oporu, znajdującej się w obszarze 78-80 pkt., to trwająca ponad półtora roku bessa zostanie zakończona.W przypadku gdyby do zmiany trendu rzeczywiście doszło, inwestycja w akcje funduszy może być bardzo opłacalna. Na wykresach kursów większości z nich utworzyły się kilkumiesięczne konsolidacje, które mogą stanowić podstawę do poważnych wzrostów. Najlepiej widać to na przykładzie walorów NFI Progress, które już z takiej kilkumiesięcznej konsolidacji wybiły się w górę. W czasie zaledwie 9 sesji notowania tych akcji wzrosły z 6 do 7,4 zł, czyli o ponad 23%.Analiza techniczna NIF - test linii trenduOstatnie silne wzrosty nie spowodowały zmiany trendu średnioterminowego na rynku funduszy. W dalszym ciągu porusza się on w tendencji horyzontalnej w obszarze 55-78 pkt. Rozpoczęty właśnie test strefy oporu, znajdującej się na poziomie 78-80 pkt., powinien zadecydować o kierunku trendu w najbliższych kilku tygodniach.Byki po raz kolejny stają przed szansą zakończenia długoterminowej tendencji spadkowej. Podstawę ostatnich silnych wzrostów stanowiła dwumiesięczna formacja odwróconej głowy z ramionami, z linią szyi, znajdującą się na wysokości 69 pkt. Wybicie z niej zostało potwierdzone przez wolumen, a zasięg wzrostu wynoszący 9 pkt. (wynikający z wysokości formacji) zrealizował się praktycznie podczas jednej sesji. Decydujący wpływ na dalszy rozwój trendu na rynku funduszy będzie miał trwający właśnie test silnej strefy oporu, znajdującej się na poziomie 78-80 pkt. Wyznacza ją połowa czarnej świecy z 1998 r. i długoterminowa linia trendu spadkowego, poprowadzona przez szczyty z września i października 1997 r. oraz lipca 1998 r. Jeśli bykom uda się doprowadzić do jej przełamania przy zwiększonym wolumenie, będzie to oznaczać zakończenie długoterminowego trendu spadkowego, w którym rynek znajduje się od początku giełdowych notowań.Jest jednak kilka przesłanek świadczących o tym, że bykom nie będzie łatwo i do wybicia wcale nie musi dojść. Przede wszystkim szczyt z 5 lutego został ustanowiony przy bardzo wysokim wolumenie. Od tamtej pory aktywność inwestorów wyraźnie maleje, nie potwierdzając kolejnych wzrostów indeksu.Negatywne dywergencje Na wskaźnikach krótkoterminowych, które sygnalizują silne wykupienie rynku, pojawiły się negatywne dywergencje, co w chwili gdy trend główny ma kierunek spadkowy (a na razie tak jeszcze jest), oznacza bardzo prawdopodobne zakończenie wzrostów. Również średnioterminowy MACD sygnalizuje malejącą dynamikę trendu - a na dodatek wskaźnik ten znalazł się na poziomie, na którym w listopadzie 1998 r. ustanowił szczyt. Dlatego właśnie z przełamaniem strefy oporu, znajdującej się w obszarze 78-80 pkt., mogą być poważne kłopoty.Czego zatem należy spodziewać się, jeśli bykom nie uda się doprowadzić do zmiany trendu? Spadku indeksu co najmniej do poziomu 70 pkt. Wsparcie na tej wysokości wyznacza połowa dużej białej świecy z ubiegłego tygodnia. W dalszej perspektywie niedźwiedzie mogą mieć kłopoty z pokonaniem 60 pkt., gdzie znajduje się linia popytowa trwającego od trzech miesięcy trendu bocznego.
TOMASZ JÓŹWIK