O kontrowersjach wokół CeTO
Sentencja, iż długo żyje ten, którego śmierć niesłusznie obwieszczono, nie zawsze okazuje się prawdziwa. Jak będzie w przypadku CeTO - czas pokaże. Faktem jest jednak, że od chwili powstania Centralnej Tabeli Ofert systematycznie mówi się (lub pisze, np. w PARKIECIE, patrz opublikowany w 48 nr artykuł Haliny Kochalskiej "Schyłek CeTO" ), że Tabela będzie stanowić jedynie epizod w historii naszego rynku kapitałowego, że chyli się już ku upadkowi, że widmo bankructwa zagląda jej w oczy.Powodów do pesymizmu nie brakuje. Dopiero od kilku miesięcy CeTO wypracowuje zyski operacyjne. Nadal jednak jej bilanse wykazują stratę netto. Emitentów przybywa powoli. Wreszcie, nie rozwiązany pozostaje problem wymogów kapitałowych, postawionych spółce przez Radę Ministrów.Przewrotnie twierdzą jednak niektórzy, że nie jest to problem CeTO, której kapitał akcyjny powinien zgodnie z prawem wzrosnąć do końca roku co najmniej o kilka milionów złotych, lecz kłopot Komisji Papierów Wartościowych i Giełd. Trudno bowiem wyobrazić sobie, by tylko ze względu na zbyt niskie kapitały Centralnej Tabeli Ofert zlikwidowano rynek pozagiełdowy. Jeśli zatem na takie rozwiązanie nie zdecydują się instytucje nadzorujące rynek, zwłaszcza KPWiG, a akcjonariusze Tabeli nie zechcą - podobnie jak poprzednio - obejmować akcji nowej emisji CeTO, to rzeczywiście chyba nie pozostanie nic innego, jak... zmiana rozporządzenia Rady Ministrów.Cały ten pasztet będzie więc musiał zjeść rząd i KPWiG. Rzec można: dobrze, że tak się stanie. Warto bowiem pamiętać, że - inaczej niż w przypadku giełdy - CeTO nie uzyskiwała nadmiernego wsparcia ze strony tych instytucji. Nie mówię o zaangażowaniu finansowym państwa, które było bardzo duże w przypadku giełdy - zerowe zaś w przypadku Centralnej Tabeli Ofert, nawet nie mówię o wprowadzaniu spółek na rynek (ile firm na giełdzie to dawne przedsiębiorstwa państwowe, skomercjalizowane i wprowadzone na parkiet z woli Skarbu Państwa?). O tym wszystkim sza!, bo przecież Skarb Państwa nie musi udzielać wsparcia prywatnej inicjatywie (CeTO jest własnością domów maklerskich), powinien natomiast dbać o rozwój własnych przedsięwzięć (kto jest właścicielem GPW?). Zapyta ktoś: a co z obligacjami skarbowymi, które ożywiły Tabelę? O żadnym akcie dobroczynności nie może być jednak mowy, jeśli wziąć pod uwagę wyjątkowo atrakcyjne warunki obrotu papierami dłużnymi, zaproponowane przez CeTO.Zabrakło chyba w podejściu urzędników do rynku pozagiełdowego po prostu dobrej woli, a może i rozsądku. W wielu krajach rynki OTC uzupełniają giełdy, pozwalając zaistnieć w publicznym obrocie i rozwijać się spółkom, które z racji wielkości czy zbyt krótkiego okresu działalności, na parkiecie pojawić się nie mogą. Jednakże, pomijając wszelkie różnice w systemach obrotu, stosowanych przez giełdy i rynki pozagiełdowe, pamiętać trzeba, że wszędzie istnieją wyraźne ułatwienia w pozyskiwaniu kapitału przez spółki z rynku pozagiełdowego. Małe i młode przedsiębiorstwa mogą więc nie tylko zaistnieć w obrocie publicznym, ale także szybciej i łatwiej pozyskiwać pieniądze. Tylko dzięki temu zakładane w garażach amerykańskie firmy komputerowe należą obecnie do największych przedsiębiorstw na świecie. W przypadku Ceto ułatwienia w pozyskiwaniu kapitału w porównaniu z firmami giełdowymi zostały wprowadzone dopiero w br.Osobny materiał można by z pewnością poświęcić popełnionym przez CeTO i jej akcjonariuszy błędom, które także zaciążyły na historii rynku pozagiełdowego (domom maklerskim chyba od początku brakowało wiary w powodzenie przedsięwzięcia, CeTO zaś nigdy nie zdecydowała się na otwartą, publiczną walkę o korzystne dla siebie uregulowania, woląc prowadzone w zaciszu gabinetów delikatne i długo niezbyt owocne negocjacje z KPWiG). Rezultat błędnych działań i zaniechań jest ostatecznie taki, że wielu wypisaną na razie w dużej części in blanco klepsydrę z imieniem CeTO chętnie rozlepia na słupach. Gdyby jednak kiedyś doniesiono o śmierci rynkugiełdowego, stratni będą chyba wszyscy, zwłaszcza setki małych, perspektywicznych spółek, którym zamknie się w ten sposób jedną z dróg rozwoju. No, ale o nie nikt troszczyć się nie musi, to też przecież prywatna inicjatywa.
KRZYSZTOF JEDLAK