Powrót do "Białej księgi podatków"

Wicepremier Leszek Balcerowicz wraca do koncepcji podatkowych proponowanych jesienią 1998 r. Chce zlikwidować większość ulg podatkowych dla osób fizycznych i prawnych, uniemożliwić wspólne rozliczanie się małżonków, podwyższyć VAT na materiały budowlane i artykuły dla dzieci.

Najpoważniejszą zmianą w porównaniu z propozycjami zapisanymi w "Białej księdze podatków" jest rezygnacja z szybkiego wprowadzania podatku liniowego dla osób fizycznych (22-procentowego). Zamiast dzisiejszych trzech stawek, w 2000 r. obowiązywałyby dwie. Z nieoficjalnych doniesień wynika, że pod uwagę brane są stawki: 18 i 28% lub 17 i 29%. Podatek dochodowy dla osób prawnych (dziś 34%) byłby prawdopodobnie równy najwyższej stawce dla osób fizycznych.Resort finansów przychyla się także do sugestii Międzynarodowego Funduszu Walutowego, by opodatkować lokaty bankowe. Stawka byłaby - jak twierdzą urzędnicy Ministerstwa Finansów - umiarkowana, dla wszystkich oszczędzających taka sama i zaczęłaby obowiązywać od 2001 r. Podatek od lokat byłby zryczałtowany i potrącany przez banki.Resort L. Balcerowicza kieruje się naczelną zasadą, że system podatkowy powinien być prosty i przejrzysty - likwidacji systemu ulg i przywilejów towarzyszyłoby obniżenie stawek. Chce także dostosować polski system fiskalny do wymogów Unii Europejskiej - stąd propozycja, by stopniowo podnosić stawkę VAT na materiały budowlane i artykuły dla dzieci z 7% do 22%. Pierwsze reakcje polityków AWS (jak wiadomo, zainteresowanych fiskalnymi rozwiązaniami prorodzinnymi) na propozycje ministra finansów są złe, mimo że resort ma zamiar zaproponować odpisy od podatku osobom posiadającym troje i więcej dzieci.Politycy ZChN kwestionują likwidację ulg budowlanych, podkreślając, że są one elementem polityki prorodzinnej i wzmacniają koniunkturę gospodarczą. Jesienna dyskusja nad "Białą księgą podatków" pokazała, że wśród posłów AWS bardzo niewielu jest zwolenników likwidowania najwyższych stawek podatkowych dla osób fizycznych. Można więc oczekiwać, że i teraz będą przeciwstawiać się "rozwiązaniom promującym najbogatszych". Różnie będzie oceniana propozycja, by zlikwidować wspólne rozliczenia małżeńskie. Z jednej strony uderzy ona bowiem w zamożnych biznesmenów łączących dochody z niewiele zarabiającymi żonami, z drugiej jednak strony uniemożliwi "uśrednianie" dochodów w rodzinach pracowniczych, w których tylko jedna osoba dobrze zarabia.

JACEK BRZESKI