Wspólny nadzór zminimalizuje ryzyko

Według ekspertów z Międzynarodowej Fundacji Ubezpieczeniowej, rynki ubezpieczeniowe czeka integracja.

Drugim trendem, który zadecyduje o ich rozwoju, będzie upowszechnianie się bancassurance, czyli produktów bankowo-ubezpieczeniowych. Z obu tych powodów stanie się konieczne ujednolicenie nadzoru.- Globalizacja gospodarki, brak stabilności finansowej i rosnące ryzyko prowadzenia działalności to charakterystyczne cechy ostatnich dziesięciu lat - ocenia prezes Międzynarodowej Fundacji Ubezpieczeniowej Robert J. Gibbons. Globalizacja gospodarki oznacza, że zacierają się granice ryzyka. Konieczna jest zatem ścisła współpraca nadzorów, także przy wymianie informacji poufnych, a wszystko po to by monitorować działalność ubezpieczeniową i przede wszystkim inwestycyjną międzynarodowych korporacji ubezpieczeniowych. - Trzeba pamiętać o tym, że gospodarcza przepaść w dziedzinie bezpieczeństwa jest przede wszystkim przepaścią informacyjną, a tę można pokonać - uważa Robert J. Gibbons. Z danych wynika, że 88% ludności, mieszkającej poza krajami G-7, wykupiło tylko 22% światowych ubezpieczeń. Ta część ludności jest narażona na największe straty.Poważnym zagrożeniem dla stabilności finansowej jest konkurencja, która zmusza firmy do podejmowania coraz większego ryzyka. Po to aby wyprzedzić innych, ubezpieczyciele decydują się na inwestycje w papiery o niskim stopniu bezpieczeństwa albo sprzedają polisy klientom, którzy nie są zbyt wiarygodni. System nadzoru w Polsce, która wkrótce ma stać się członkiem Unii Europejskiej, będzie częścią wprowadzonego w 1995 r. "rynku jednolitego". Przyjętym przez kraje UE rozwiązaniem jest jedna licencja połączona z kontrolą w kraju, skąd pochodzi ubezpieczyciel. Nadzór w UE zajmuje się monitorowaniem stanu finansowego towarzystwa, jego wypłacalności, posiadania przez firmę odpowiednich rezerw. Działalność towarzystw jest nadzorowana także poza krajem pochodzenia firmy, ale w granicach UE.

R.B.