Morliny na razie zostaną na giełdzie
W środę właściciela zmieniły 172 akcje Morlin (średni wolumen obrotu na czerwcowych sesjach to ok. 180 walorów). Odkąd sukcesem zakończyły się wezwania Campofrio, free float spółki z Ostródy wynosi 1,76% (niecałe 96 tys. walorów). Sens pozostawienia w obrocie giełdowym firmy o tak niskiej płynności stoi pod znakiem zapytania.
Wszystko wskazuje jednak na to, że Morliny na GPW pozostaną i niewykluczone że giełdowych spółek o tak niskiej płynności będzie przybywać.Campofrio, strategiczny inwestor mięsnej firmy, nie zamierza dążyć do wycofania jej z obrotu publicznego. - Hiszpanie w umowie z 18 listopada 1998 r. z Komisją Papierów Wartościowych i Giełd zobowiązali się pozostawić spółkę w obrocie publicznym i chcą się z danego słowa wywiązać - powiedział PARKIETOWI Tomasz Mocarski, rzecznik prasowy Morlin. Zdaniem Piotra Szeligi, wiceprezesa GPW, nie ma żadnych powodów, by Morliny nie były notowane na giełdzie. - Na wielu światowych giełdach obecne są spółki, których akcjami handluje się raz w miesiącu - mówi. Jego zdaniem, dobrze by było, aby Campofrio zastosowało się również do tej części umowy z KPWiG, w której zakładano, że sprzeda pakiet akcji, powodujących przekroczenie progu 75% głosów na WZA spółki. - Giełda umożliwia przecież sprzedaż akcji. Inwestorowi powinno zależeć na większej płynności papierów, bo również wpływa to na wartość spółki - dodaje wiceprezes Piotr Szeliga.Warunkiem zbycia przez inwestora "nadwyżki akcji" jest jednak brak strat na tej transakcji. Wyklucza to obecnie sprzedaż walorów spółki, Campofrio bowiem w I wezwaniu na Morliny płaciło za akcję 18 zł, w II wezwaniu - 21 zł, a od Skarbu Państwa kupiło papiery po 25,6 zł. W środę walorami spółki handlowano po 18,5 zł. Umowa z Komisją Papierów Wartościowych i Giełd nie określa terminu sprzedaży "nadwyżki akcji". - Liczymy, że Campofrio uczyni to niezwłocznie - powiedział PARKIETOWI Mirosław Kachniewski, rzecznik KPWiG.Zgodnie z regulaminem GPW, Rada Giełdy może wycofać papiery wartościowe z obrotu giełdowego, jeśli na danym papierze w ciągu ostatnich trzech miesięcy nie dokonano żadnych transakcji giełdowych. Taka sytuacja jest mało prawdopodobna. Nie można zapominać, że w przypadku spółek o niskiej płynności, do wycofania ich z obrotu giełdowego może skłonić Radę Giełdy "interes i bezpieczeństwo uczestników obrotu". Spekulacyjna gra akcjami spółek o niskiej płynności nie jest na warszawskiej giełdzie rzadkością.
HALINA KOCHALSKA