Lektury inwestora
Wielu z nas historia kojarzy się jedynie z tym, czego uczono w szkołach - wojny, królowie i władcy zasłużeni dla poszczególnych krajów lub tacy, którzy przyczynili się do ich upadków, istotne odkrycia prowadzące do mniej lub bardziej rewolucyjnych zmian. Rzadko kiedy myśli się o zwykłych ludziach tworzących społeczność i o tym, jak przeżywali swoje życie, a także, w jaki sposób prowadzono wówczas "politykę pieniężną". Z dużym zainteresowaniem czyta się więc wydaną ostatnio książkę Charlesa Mackaya "Niezwykłe złudzenia i szaleństwa tłumów", traktującą o znaczących wydarzeniach finansowych w XVIII-wiecznej Europie. Pozycja to tym ciekawsza, że po raz pierwszy została wydana w 1841 roku, dzięki czemu autor bliższy był opisywanym wydarzeniom.W książce opisane są zachowania podczas spekulacyjnych manii we Francji, Anglii i Holandii. Dzięki nim dowiadujemy się, że w ciągu ostatnich kilkuset lat psychika ludzka nie uległa zbyt dużej zmianie, zwłaszcza jeśli chodzi o obietnice szybkiego zysku. Opisy spekulacji akcjami kompanii, które działały na początku XVII wieku w Europie, uporczywie przywodzą na myśl to, co działo się w 1993 roku w Polsce. Przede wszystkim zaś okazuje się, że spekulacyjny obrót papierami wartościowymi nie jest charakterystyczny tylko dla naszych czasów. Z tamtego okresu pochodzi popularne obecnie stwierdzenie "bańka mydlana", odnoszące się do irracjonalnie wysokich cen papierów wartościowych.Szaleństwo na punkcie spółek internetowych - w przypadku wielu z nich nie wiadomo, czym się zajmują - jakie w ostatnich miesiącach dotknęło Amerykę, wydaje się bardzo bliskie wydarzeniom sprzed ponad 250 lat w Anglii: "Jeden z projektów, który zyskał wielkie poparcie, przewidywał stworzenie kompanii, która miała produkować deski z trocin. () Ale najbardziej absurdalny i niedorzeczy projekt, pokazujący w sposób najdoskonalszy absolutne szaleństwo ludzi, został nazwany "Kompania do prowadzenia przynoszącego niezwykłe korzyści przedsięwzięcia, o którym nikomu nic nie będzie wiadomo". Gdyby fakt ten nie został przytoczony w relacjach wiarygodnych świadków, nikt nie uwierzyłby, że ktokolwiek mógł dać się nabrać na coś takiego. Oczywiście, większość tworzonych wówczas spółek była fikcyjna, obecnie zaś tego typu przedsięwzięcia zdarzają się incydentalnie (choć w przypadku wielu spółek z branży internetowej mamy do czynienia z "nowym pomysłem"), pokazuje to jednak, że ludzie nie zachowują się racjonalnie. Najlepszą rekomendacją dla książki powinien być fakt umieszczenia jej przez "Financial Times" na pierwszym miejscu wśród dziesięciu książek wszech czasów poświęconych tematyce inwestycyjnej.
G.Z.