Z Janem Buczkowskim, wiceministrem Skarbu Państwa, rozmawia Tomasz Muchalski

Czy uruchomienie giełdy energii jest warunkiem koniecznym powstania rynku energii?Giełda to zjawisko wtórne w stosunku do rynku energii. Jest ona elementem katalizującym ten rynek. Przedwczesne uruchomienie giełdy energii, przed stworzeniem warunków funkcjonowania pełnej konkurencji, może doprowadzić do negatywnego zweryfikowania zastosowanych rozwiązań giełdowych przez sam rynek.Jakie działania powinny poprzedzić rozpoczęcie funkcjonowania giełdy energii?W warunkach polskiej energetyki istnieje konieczność rozwiązania tzw. kontraktów długoterminowych w sposób pozwalający na prowadzenie na szeroką skalę prywatyzacji podmiotów sektora, a w konsekwencji - stworzenie konkurencji w podsektorze wytwarzania energii. Obecnie występuje zróżnicowanie taryf dla producentów energii do 250%. Konieczne jest stworzenie rynku bilansującego, opartego na jednolitych, sprawnych i precyzyjnych systemach pomiaru.Równocześnie istnieje potrzeba powołania podmiotu odpowiedzialnego za opracowanie kompleksowej koncepcji rynku energii, a następnie jej wdrożenia. Koncepcja powinna opisywać strukturę powiązań organizacyjnych z określeniem procedur i konstrukcji przepływu informacji, a także powiązań prawnych, finansowych i technicznych między podmiotami uczestniczącymi w rynku. Powinna obejmować również systemy informatyczne do prowadzenia obrotu i rozliczeń, uwzględniać organizację pracy i funkcjonowanie izby rozrachunkowej. Niezbędne jest też zaprojektowanie kolejności tworzenia rynku i budowy strukturalnej rynku spot i forward.Przy opracowywaniu koncepcji należy wykorzystać doświadczenia Nord Poolu w Norwegii, Poolu w Anglii, a także doświadczenia holenderskie i amerykańskie. Pożyteczna będzie również współpraca z powstającą giełdą energii w Niemczech.Polskie Sieci Elektroenergetyczne podpisały kontrakty długoterminowe na odbiór 65% energii. Wynika z tego, że w obrocie na giełdzie może się znaleźć ok. 30% energii. Czy nie podważa to sensu całego przedsięwzięcia? Jak rozwiązać problem kontraktów długoterminowych?Nie podważa to sensu przedsięwzięcia. Chcemy, żeby w obrocie na giełdzie znalazło się więcej niż 30% energii. Aby się tak stało, przed jej uruchomieniem sprawa kontraktów długoterminowych musi być rozwiązana. Nie jest to jednak prosta sprawa, choćby ze względu na ogromne kredyty, które zostały udzielone przez banki. Kontrakty długoterminowe w pewnej fazie rozwoju gospodarki, a w szczególności energetyki, były konieczne. Stworzyły możliwość doinwestowania sektora, co z kolei sprawiło, że dziś nasza energetyka jest bezpieczna dla środowiska.Pierwszą, najprostszą metodą rozwiązania problemu kontraktów długoterminowych byłoby podpisanie z inwestorami umów, w których zobowiązaliby się oni do wzięcia na siebie ciężarów związanych ze spłatą zadłużenia. Inne rozwiązanie to sekurytyzacja, czyli pewnego rodzaju konwersja zadłużeń na obligacje. W projekcie mówi się o euroobligacjach.Jest to oczywiście bardzo poważne przedsięwzięcie, ale należy je brać pod uwagę. Koszty związane z uruchomieniem emisji euroobligacji będą niższe od kosztów obsługi samych długów. Następną metodą jest cesja kontraktów długoterminowych do spółek dystrybucyjnych, co jest równie trudną operacją.Kim powinien być podmiot odpowiedzialny za opracowanie koncepcji funkcjonowania rynku energii i ile czasu upłynie do pierwszych operacji na giełdzie energii?Sądzę, że należy powołać tak szybko, jak jest to możliwe, podmiot o nazwie Giełda Energii SA. Udziałowcami powinny być spółki, w których pakiet kontrolny będzie miał Skarb Państwa oraz polskie i zagraniczne firmy prywatne. Na przygotowanie koncepcji i jej wdrożenie potrzeba - w mojej ocenie - od kilku do kilkunastu miesięcy. Mniej czasu zajmie podjęcie przez spółkę Giełda Energii jej czynności statutowych związanych z obrotem energią, jeżeli podmioty tworzące spółkę będą miały wysoką sprawność organizacyjną, wiedzę praktyczną i własne interesy operacyjne.Dlatego też jest pożądane, aby akcjonariuszami giełdy energii były warszawska Giełda Papierów Wartościowych, zagraniczny partner z doświadczeniem na giełdzie energii, a także polskie firmy dystrybucyjne, produkcyjne i przemysłowe, funkcjonujące w sferze energetyki, najlepiej mające wspólną reprezentację podmiotową.Jaką rolę w powstaniu giełdy energii będzie pełnił Polski Fundusz Kapitałowy?Wspomniałem już, że dobrze byłoby, gdyby udziałowcami giełdy była możliwie liczna reprezentacja podmiotów funkcjonujących na rynku energii. Polski Fundusz Kapitałowy jest instytucją, która już skupiła kilkanaście podmiotów z sektora i która może być bardzo dobrym reprezentantem całej sfery energetyki. Dlatego udział Polskiego Funduszu Kapitałowego w organizowaniu giełdy energii uważam za doby pomysł.Oczywiście, mogą powstać bardziej interesujące rozwiązania, zwłaszcza jeśli ogłosilibyśmy pewnego rodzaju konkurs, którego celem byłby wybór partnerów giełdy. Jednak według wiedzy, jaką mam, na pewno Polski Fundusz Kapitałowy byłby bardzo interesującym partnerem giełdy.Tymczasem prezes Polskiego Funduszu Kapitałowego w jednej z ostatnich wypowiedzi prasowych powiedział, że o sukcesie giełdy będzie można mówić, jeśli na początku na parkiecie znajdzie się 3% energii, a w perspektywie pięciu lat - kilkanaście procent.Myślę, że przez prezesa przemawia ogromna skromność. Wystarczy, że te podmioty, które już funkcjonują w Polskim Funduszu Kapitałowym, będą zainteresowane wejściem na giełdę. To już będzie o wiele więcej niż 3%. W momencie kiedy zostaną stworzone warunki do pełnej konkurencji wytwarzania, a stanie się tak po rozwiązaniu problemu kontraktów długoterminowych, wszystkie podmioty z sektora będą zainteresowane operowaniem poprzez giełdę.Jaki jest przewidywany koszt uruchomienia giełdy energii?Są to duże koszty. Pełne uruchomienie giełdy wymaga nakładów rzędu kilkunastu milionów dolarów. Dlatego podmioty, które podejmą się uruchomienia giełdy, muszą liczyć się z poniesieniem znacznych nakładów finansowych. Należy jednak zaznaczyć, że wydatki te będą rozłożone w czasie.Mając na uwadze wysiłek organizacyjny i koszty związane z uruchomieniem giełdy energii, czy jest ona rzeczywiście potrzebna?Powiedziałem już wcześniej, że giełda energii jest katalizatorem rynku, gdyż stwarza warunki do znacznie szybszego obrotu kapitałem niż towarem, jaki za tym kapitałem stoi. Jest ona także barometrem rynku i wiarygodnym źródłem informacji o cenie rynkowej. Mechanizm cenowy jest przejrzysty przy anonimowości źródeł. Musimy pamiętać, że cena energii elektrycznej jest także pochodną ceny węgla, gazu i ropy naftowej. Nieuchronne wahania cen przy rosnącej globalizacji rynku wywołują konieczność rozwoju instrumentów zarządzania ryzykiem cenowym. Istnienie giełdy energii ułatwi podmiotom uczestniczącym w rynku energii zarządzanie tym ryzykiem.Polskie Sieci Elektroenergetyczne ostrzegają przed zachodnimi konkurentami z branży, którzy składają oferty na zakup polskiej energii i mogliby ją sprzedawać po niższej cenie. Podobno jeden z takich podmiotów złożył ofertę zakupu 15 TWh energii, co odpowiada 15% rocznego zapotrzebowania kraju. Zdaniem PSE, może to prowadzić nawet do bankructwa niektórych zakładów energetycznych. Czy istnieje takie zagrożenie?Jeśli znajdzie się ktoś, kto będzie gotów sprzedać energię elektryczną po niskiej cenie, jest to możliwe. Koszty, które ponoszą firmy dystrybucyjne, są większe niż koszty, które ponosiłyby firmy, kupując energię bezpośrednio w PSE. Należy dążyć do stworzenia jednakowych warunków na rynku. Nie wyobrażam sobie, że PSE zdecydują się na podpisanie umów preferujących podmioty, które uzyskiwałyby możliwość bezpośredniego zakupu energii bez ponoszenia kosztów związanych z jej przesyłem na poziomie spółek dystrybucyjnych. Przesył powinien być realizowany przez spółki dystrybucyjne.PSE są firmą typowo przesyłową, poza tym - inaczej niż w krajach, w których rynek energii został uwolniony - zajmują się również obrotem i obsługą rynku hurtowego. Czy nie powinno się to zmienić?Powinno. Trudno jednak mówić, że będzie to firma wyłącznie przesyłowa. PSE będą dalej zajmowały się obrotem, ale udział obrotu w działalności firmy wyraźnie zmaleje. Przyjmując, że po zakończeniu prywatyzacji będzie na rynku np. 6 spółek dystrybucyjnych, wielkość obrotu PSE powinna być na poziomie jednej takiej spółki.Ile firm z sektora zostanie w br. sprywatyzowanych?W tej chwili jest przygotowywanych do prywatyzacji sześć elektrociepłowni i dwie elektrownie. W przypadku Zespołu Elektrociepłowni Warszawskich wyłoniono już krótką listę czterech inwestorów. Koncepcja dla Elektrociepłowni Wrocław zakłada prywatyzację poprzez publiczną ofertę. Sprywatyzowane w br. będą także Elektrociepłownia Zielona Góra, Elektrociepłownia Wybrzeże i Elektrociepłownia Białystok.Trwają również wstępne negocjacje w sprawie zbycia znacznego pakietu akcji Elektrociepłowni Będzin. W 1998 r. wydawało się, że dokończenie prywatyzacji EC Będzin będzie problemem. Tymczasem zainteresowanie firmą jest bardzo duże. Z kolei koncepcja prywatyzacji Elektrowni Rybnik będzie znana pod koniec czerwca. Jest rozważane albo pozyskanie inwestora, albo publiczna oferta. Trwa także zaawansowany proces analiz przedprywatyzacyjnych dla Elektrowni Połaniec.Na początek 2000 r. jest natomiast przygotowywana prywatyzacja Elektrociepłowni Tychy i Zabrze. Z kolei po zakończeniu prac firm doradczych bardzo szybko i dość szerokim frontem rozpoczniemy zwartą prywatyzację podsektorową. Naszym zamiarem jest, by procesy związane z prywatyzacją sektora zostały zakończone w 2002 r., tzn. przed wejściem do Unii Europejskiej.Dziękuję za rozmowę.

.