Środowisko wydawców książek i prasy jest przeciwne opodatkowaniu VAT-em słowa drukowanego. W zamyśle Ministerstwa Finansów 3-procentowy VAT na książki i prasę zostałby wprowadzony już w 2001 r. Wydawców popierają m.in. ministrowie kultury i edukacji oraz przewodniczący Komitetu Badań Naukowych.Polska Izba Książki (PIK) i Izba Wydawców Prasy (IWP) rozpoczęły kampanię na rzecz utrzymania dotychczas obowiązującej zerowej stawki VAT. Podwyższanie opodatkowania spowoduje - zdaniem przedstawicieli izb - wzrost cen książek i prasy, co z kolei przyczyni się do pogłębienia kryzysu czytelnictwa. Spadek liczby kupowanych publikacji będzie skutkował w przyszłości zwalnianiem pracowników w branży wydawniczej. - Anglicy szacowali, że wprowadzenie 5-procentowej stawki VAT na słowo drukowane kosztowałoby ich stratę 100 tys. miejsc pracy - przypomina Andrzej Rosner z PIK. - Nakłady prasy znacznie maleją od jakiegoś czasu. Prasę czyta zaledwie 37% dorosłych Polaków, podczas gdy np. w Szwecji odsetek ten wynosi 85%. Wprowadzenie VAT-u spowoduje, że ta przepaść między nami i krajami rozwiniętymi jeszcze bardziej się pogłębi - twierdzi Piotr Zmelonek z IWP.Według A. Rosnera, wymagania Unii Europejskiej w sprawie VAT dla słowa drukowanego nie są trak rygorystyczne, jak twierdzi Ministerstwo Finansów. Resort powołując się na prawo UE proponuje wprowadzenie w 2001 r. VAT-u na książki i prasę w wysokości 3%, rok później stawka miałby się zwiększyć do 7%. Zdaniem A. Rosnera, taki podatek jest drakoński i tylko mieszkańców najbogatszych państw, takich jak Niemcy i Kanada, na niego stać. - Inne kraje, jak Portugalia, Irlandia a nawet Wielka Brytania, utrzymują stawkę zerową. I nic nie wskazuje na to, aby miało się to zmienić - twierdzi A. Rosner.

M.CH.