Publikacja korzystnych danych gospodarczych w USA i Wielkiej Brytanii
W środę na giełdach w Europie Zachodniej przeważały zwyżki cen akcji. Kupowano przede wszystkim walory instytucji finansowych i koncernów naftowych. W Nowym Jorku, mimo publikacji pozytywnych danych dotyczących gospodarki USA, przed południem Dow Jones stracił na wartości. Ze względu na święto nieczynna była giełda w Paryżu.
Nowy JorkPoczątek sesji w Nowym Jorku przyniósł wzrost cen akcji po wtorkowej zniżce wskaźnika Dow Jones o 0,23%. Sprzyjała temu publikacja korzystnych danych makroekonomicznych, które sugerują, że w najbliższym czasie nie powinno dojść do zaostrzenia polityki pieniężnej w USA. W czerwcu ceny hurtowe wzrosły o 0,1%, natomiast sprzedaż detaliczna zwiększyła się o 0,1% wobec spodziewanych 0,3%. W dalszej części sesji na rynku przeważały jednak spadki, m.in. w związku z wiadomością, że czołowy światowy producent mikroprocesorów Intel Corp. przedstawił gorsze niż oczekiwano wyniki za drugi kwartał br. W efekcie wskaźnik Dow Jones przed południem spadł o 0,38% (42,75 pkt.), choć wcześniej przekraczał już rekordowy poziom z poniedziałkowego zamknięcia.LondynŚrodowa sesja na giełdzie londyńskiej przebiegła pod znakiem wzrostów. Wskaźnik FT-SE 100 zyskał 0,43% (27,5 pkt.), by zakończyć dzień na poziomie 6473,1 pkt. Zwyżce sprzyjało przede wszystkim duże zainteresowanie walorami spółek branży naftowej, w związku z wysokimi cenami ropy oraz akcjami instytucji finansowych. Korzystna była też publikacja najnowszych danych makroekonomicznych dotyczących gospodarki brytyjskiej, która wykazała brak zagrożeń inflacyjnych, mimo większego niż się spodziewano spadku bezrobocia w czerwcu br. Pozytywnym impulsem były również dobre wskaźnik publikowane w USA. Wśród spółek, których notowania najbardziej wzrosły, znalazły się koncern BP Amoco oraz Shell Transport and Trading. Chętnie kupowano też akcje Banc of Scotland, Barclays Plc oraz Lloyds TSB Group. Staniały natomiast akcje operatora telefonii komórkowej One2One, gdy z oferty jego przejęcia wycofał się niemiecki Mannesman. Pod koniec sesji rozmiary wzrostu indeksu ograniczyły nieco doniesienia o przeważających spadkach na Wall Street.FrankfurtWczoraj wydarzeniem dnia na frankfurckiej giełdzie papierów wartościowych były pogłoski na temat ewentualnej fuzji dwóch czołowych niemieckich instytucji finansowych - Bayerische HypoVereinsbank i Dresdner Bank. Wprawdzie oficjalnie rzecznicy banków bądź zaprzeczyli, bądź też nie chcieli komentować tych doniesień, jednak akcje obu spółek wyraźnie zdrożały na parkiecie. W ślad za nimi poszły też inne niemieckie instytucje finansowe. M.in. inwestorzy zrezygnowali z realizacji zysków osiągniętych z inwestycji w walory Commerzbanku i ponownie kupowali te papiery. Wśród innych spółek, które cieszyły się zainteresowaniem ze strony inwestorów, znalazł się m.in. największy operator telefonii komórkowej Mannesman, który zrezygnował z przejęcia brytyjskiej firmy tej samej branży One2One oraz koncern Siemens. Przedstawiciele tej firmy poinformowali, że zamierza ona w tym roku znacznie zwiększyć sprzedaż telefonów komórkowych. Dobrej atmosferze na parkiecie sprzyjała też publikacja pozytywnych danych dotyczących gospodarki amerykańskiej. W tych okolicznościach indeks DAX Xetra wzrósł wczoraj o 0,67% (37,07 pkt.), do 5610,89 pkt., choć pod koniec sesji stracił na wartości na wieść o spadkach w Nowym Jorku.TokioW środę na tokijski parkiet powrócił trend wzrostowy. Indeks Nikkei 225 podniósł się o 0,97% (176,77 pkt.) i na koniec dnia wyniósł 18 357,86 pkt. Zwyżkom sprzyjały przede wszystkim opinie, że japońska gospodarka w bardzo szybkim tempie wydobywa się z recesji po załamaniu jesienią 1997 r. Uwagę zwracał wczoraj przede wszystkim wzrost notowań koncernu przemysłowego Matsuhita Electric Industrial. Jego akcje zdrożały aż o 16,53%, po tym jak analityk Morgan Stanley Dean Witter Larry Adelman włączył firmę do grupy 40 spółek uważanych przez niego za obec na rynku. - Jeśli kurs akcji takiej firmy, jak Matsuhita rośnie aż o maksymalny dozwolony przedział, możemy jedynie stwierdzić, że rynek jest bardzo, bardzo silny - powiedział agencji Reutera Mayumi Araki z tokijskiego Daiwa Securities SB Capital Markets.
Kolumnę redagują ŁUKASZ KORYCKI i Adam Łaganowski