Negocjacje z Unią Europejską

Romano Prodi, nowy przewodniczący Komisji Europejskiej, chwalił przemiany gospodarcze w Polsce. Wczoraj spotkał się z wicepremierem Leszkiem Balcerowiczem w Brukseli. W komunikacie nie znalazło się nic na temat daty przyjęcia Polski do UE. Romano Prodi wyrażał się z uznaniem na temat wyników screeningu podatkowego, czyli przeglądu naszego ustawodawstwa w tej materii pod kątem zgodności polskich przepisów z obowiązującymi w Unii. Zakończone wczoraj konsultacje techniczne ujawniły największą rozbieżność stanowisk w sprawie przyszłości specjalnych stref ekonomicznych. Nasze SSE działają wbrew wszelkim unijnym regułom pomocy publicznej. Polityka konkurencji jest jedną z sześciu dziedzin, w których Polska zwróciła się o przedłużony okres przejściowy. Ewa Haczyk, rzeczniczka Jana Kułakowskiego, naszego głównego negocjatora, uważa, że trzeba poczekać do 30 września br. na oficjalne wspólne stanowisko Unii. Wykluczyła też, by nasze liczne postulaty o okresy przejściowe mogły negatywnie wpłynąć na datę wejścia Polski do UE.Poproszony przez PARKIET o ocenę, czy Unia w negocjacjach z Polską będzie prowadziła politykę na zasadzie "ząb za ząb", Jacek Saryusz-Wolski, doradca premiera ds. integracji europejskiej, stwierdził, że nie będzie związku pomiędzy np. odroczeniem sprzedaży ziemi obcokrajowcom a opóźnieniem dostępu polskich obywateli do unijnych rynków pracy. Ten ostatni postulat, zdaniem min. J. Saryusz-Wolskiego, ma charakter "lokalny". Jest wysuwany głównie przez naszego zachodniego sąsiada, w obawie przed konkurencją ze strony polskiej, tańszej siły roboczej i powiększaniem bezrobocia we wschodnich landach.- Zaproponowane przez Polskę okresy przejściowe nie odbiją się negatywnie na dacie przystąpienia naszego kraju do UE. Nie widzę takiego związku. Data wejścia do UE zależy od stopnia naszej gotowości i od przygotowania Unii na przyjęcie nowych członków - mówi J. Saryusz-Wolski. - Okresy przejściowe to nie jest tylko nasza specjalność. Gdybyśmy położyli na szali sprawę specjalnych stref czy zakup ziemi i np. dostęp do rynku pracy, to widać, że one mają zupełnie inny ciężar gatunkowy. W przypadku tego ostatniego, mówimy o jednej z 4 podstawowych swobód stanowiących filozoficzny fundament wspólnoty europejskiej. Te kwestie nie będą zatem traktowane jednakowo i logika negocjacji będzie inna - dodaje J. Saryusz-Wolski.

BOGDA ŻUKOWSKA