Oczekiwanie na fuzje europejskich banków

W europejskich sferach finansowych coraz częściej pojawiają się spekulacje na temat ewentualnych fuzji z udziałem największych banków na Starym Kontynencie. Wprowadzenie euro, czyniące gospodarkę Europy Zachodniej bardziej jednolitą, to główny powód, dla którego w ciągu najwyżej 5 lat na scenie pozostaną tylko największe instytucje finansowe.

O tym, że proces konsolidacji już się rozpoczął, świadczą ostatnie posunięcia niektórych banków. Holenderski ING Groep w poniedziałek dokupił za 2,2 mld euro pozostałe 58,2% akcji niemieckiego BHF Bank. Zdaniem ekspertów, podobne kroki będą podejmować również inne europejskie instytucje finansowe. Może się okazać, że jeśli ktoś będzie czekał zbyt długo, wówczas utraci wiodącą pozycję na rzecz konkurencji nawet na swoim lokalnym rynku.- Myślę, że w ciągu najbliższych 5 lat na rynku pozostaną najsilniejsi i zakończy się fala fuzji w sektorze finansowym. Nie należy jednak zapominać, że w bankowości niemieckiej, włoskiej, hiszpańskiej czy francuskiej bardzo silne są tendencje nacjonalistyczne - powiedział Daniel Bouton, prezes Société Générale.Właśnie ten bank (oprócz Paribas) był celem wrogiego przejęcie ze strony lokalnego rywala BNP. Ostatecznie jednak idea połączenia trzech banków, w wyniku którego powstałaby największa europejska instytucja finansowa, raczej się nie powiedzie. BNP nie zdołał bowiem zgromadzić wystarczającej liczby akcji Société Générale, który teraz może być łakomym kąskiem dla zagranicznej konkurencji."The Wall Street Journal" wskazuje jednak na kilka czynników, które mogą zniechęcać do paneuropejskich fuzji bankowych. Łatwiej jest redukować koszty działalności, jeśli jest się tylko lokalną instytucją finansową, np. zamykając miejscowe oddziały i redukując zatrudnienie. Choć od 1 stycznia br. w 11 krajach UE wprowadzono euro, to w poszczególnych krajach wciąż różnią się przepisy rządzące bankowością oraz przepisy podatkowe. Także duże zróżnicowanie sektora finansowego, np. w Niemczech, powoduje, że zagraniczny partner łączący się z tamtejszym bankiem może zdobyć zaledwie 4-5-proc. udział w rynku.Czynniki te nie zmieniają jednak faktu, że coraz więcej instytucji finansowych zainteresowanych jest współpracą z zagranicznymi rywalami. Według Securities Data Corp., w br. wartość 17 - jak do tej pory - fuzji i przejęć z udziałem europejskich banków sięgnęła 59,3 mld USD. W 1998 r. było ich 38, wartych 181,8 mld USD.Prawdopodobnie najbardziej aktywne na tym polu będą banki z Holandii i Hiszpanii. Na tych rynkach bowiem zakończył się już praktycznie proces konsolidacji sektora finansowego, a ABN Amro, ING Groep czy Banco Santander Central Hispano już teraz zawarły kilka wstępnych sojuszy, np. z bankami włoskimi. ING Groep wymienia się również jako jednego z trzech kandydatów do przejęcia Credit Commercial de France.We Włoszech, podobnie jak we Francji, trwają lokalne przetasowania. Wiosną nie doszło do skutku przejęcie przez UniCredito Italiano mniejszego Banca Commerciale Italiana. Podobnie zakończyła się próba połączenia San Paolo-IMI z Banca di Roma. Sukces przyniosła natomiast fuzja Banca Intesa z BCI.W Niemczech tempo konsolidacji zahamowały niechętne fuzjom regionalne banki, lecz czołowa czwórka - Deutsche Bank (połączył się z amerykańskim Bankers Trust), Commerzbank, Dresdner Bank i Bayerische Hypo- Vereinsbank - wykazuje aktywność w skali europejskiej.Mniejsze zainteresowanie europejskimi fuzjami wykazują banki brytyjskie, przede wszystkim w związku z faktem, że Wielka Brytania nie należy do strefy euro. Koncentrują się one raczej na współpracy z lokalnymi towarzystwami ubezpieczeniowymi, czego przykładem jest np. przejęcie przez Lloyds TSB grupy ubezpieczeniowej Scotish Widows. Próby połączenia lokalnych banków są blokowane przez brytyjskie władze finansowe, co - zdaniem analityków - pozwala przypuszczać, że niebawem włączą się one do gry w skali europejskiej.

Ł.K.