Makrotydzień
Deficyt obrotów bieżących w lipcu wyniósł 1 mld USD - poinformował NBP i po 7 miesiącach sięgnął 6 mld USD. Według szacunków Grzegorza Wójtowicza z RPP, zmierzamy do przekroczenia w 1999 r. umownej granicy bezpieczeństwa (6% PKB). Według Cezarego Józefiaka, również z RPP, jest to efekt niekorzystnych tendencji w handlu zagranicznym - eksport maleje szybciej niż import. Duży deficyt obrotów bieżących może być sygnałem dla inwestorów portfelowych do ucieczki. Jednak zdaniem obu ekonomistów, kryzys finansowy na razie nam nie grozi. Mamy duże rezerwy dewizowe oraz stosunkowo wysokie zagraniczne inwestycje bezpośrednie.RPP już dwa tygodnie temu ostrzegała przed rosnącą konsumpcją, która w dużym stopniu jest zaspokajana towarami importowanymi. Nie chcąc podwyższać stóp procentowych, by nie osłabiać mizernego wzrostu, apelowała do rządu o bardziej zdyscyplinowaną politykę budżetową. Jednak nie widać, by w tej dziedzinie miało dojść do znaczących zmian. Winnego szuka się w sektorze przedsiębiorstw, przypominając, że ten jest zbyt mało konkurencyjny. Jednak konkurencyjność firm również zależy od restrykcyjności polityki gospodarczej. Jeśli państwo pobłaża dłużnikom, hamuje selekcję firm.Agencja ratingowa Moody's podwyższyła oceny wiarygodności kredytowej Polski o dwa punkty (z Baa3 Baa1). Poprawia to wiarygodność naszego kraju w oczach zagranicznych inwestorów i pozwala na zaciąganie tańszych kredytów za granicą. Tymczasem większość polskich przedsiębiorców, w tym również z dominującego sektora drobnych firm, ocenia, że warunki do prowadzenia działalności gospodarczej pogarszają się. nWicepremier Leszek Balcerowicz od dłuższego czasu powtarza, że lepiej nas oceniają za granicą niż w kraju. Skąd biorą się różnice? Na pewno agencje ratingowe oceniają nas na tle innych państw regionu. Z danych wynika, że z kryzysu rosyjskiego polska gospodarka wyszła mimo wszystko obronną ręką. PKB nadal rośnie, choć wolniej, inflacja spada, jedynym sygnałem ostrzegawczym jest wysoki deficyt obrotów bieżących. Polscy przedsiębiorcy patrzą na gospodarkę inaczej. Po jesienno-zimowym tąpnięciu miało nastąpić letnio-jesienne ożywienie. Tymczasem gospodarka ciągle czeka na impuls rozwojowy. Niewykluczone że przyczyną pogorszenia nastrojów były zbyt optymistyczne prognozy z początku roku.
MAŁGORZATA POKOJSKA
Bohdan Wyżnikiewicz
Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową