W tym tygodniu informacje ze sfery makroekonomii zdominują zachowanie rynków finansowych. Największe napięcie towarzyszy oczekiwaniu na środowe posiedzenie Fedu i skali kolejnego zaostrzenie polityki monetarnej. To, w którą stronę podążą rynki finansowe następnego dnia, będzie głównie uzależnione od reakcji giełdy amerykańskiej. W takiej sytuacji najważniejsza jest analiza psychologiczna, której nie sposób chyba skutecznie przeprowadzić zza biurka w Warszawie. O wiele łatwiej powinno pójść z interpretacją polskich danych makroekonomicznych. Wstępne szacunki wzrostu PKB za 1999 rok okazały się być nie tylko powyżej oczekiwań, ale również powyżej psychologicznego poziomu 4%. Stwarza to nadzieję, że silny wzrost gospodarczy w końcówce zeszłego roku będzie również uwidoczniony w wynikach grudniowego eksportu. Wydaje się w każdym razie, że dane eksportowe będą nawet uważniej obserwowane przez inwestorów niż suma-ryczny deficyt obrotów bieżących. Lepsze, niż oczekiwano, wskaźniki makroekonomiczne powinny w pierwszej kolejności przełożyć się na notowania spółek produkcyjnych, wśród których ciągle można znaleźć kilku kandydatów na wzrosty ceny akcji porównywalne z ostatnimi dokonaniami Lenteksu czy Świecia. Po gwałtownej korekcie wigor ponownie odzyskały spółki z sektora informatycznego i nie przejmowałbym się tu zbytnio spadkami, jakie ostatnio notuje indeks NASDAQ, gdyż różnice w wycenie są nadal znaczne na korzyść naszych spółek internetowych.