Dwa oblicza internetowego boomu
Szybki rozwój usług internetowych dotarł również do Chin. Wprawdzie tylko jeden na stu mieszkańców tego kraju ma obecnie komputer osobisty, ale przy liczącej 1,2 mld ludności stwarza to olbrzymi rynek dla tego rodzaju działalności.
Perspektywy są tym bardziej obiecujące, że co trzydziesty Chińczyk używa telefonu komórkowego, przy pomocy którego już niedługo będzie można uzyskać połączenie z internetem. Co więcej, sprzedaż aparatów bezprzewodowych rośnie o około 60% rocznie.Szacunki dotyczące rozpowszechnienia usług internetowych na terenie Chin nie są jednoznaczne. Według ocen sporządzonych przez rząd w Pekinie, liczba użytkowników najnowocześniejszego systemu łączności wynosi 9 mln. Natomiast firmy zaangażowane w tę działalność twierdzą, że z usług online korzysta 5 mln - 10 mln osób. Różnice te nie zmieniają jednak faktu, że popularność internetu rośnie w bardzo szybkim tempie. Według oficjalnych szacunków, w ubiegłym roku liczba jego użytkowników zwiększyła się aż czterokrotnie. Już teraz Chiny znajdują się w tej dziedzinie na trzecim miejscu w Azji, ustępując tylko Japonii i Korei Południowej, a przecież są to dopiero początki.Wyjątkowa atrakcyjność rynku chińskiego skłoniła dziesiątki firm zagranicznych do zainwestowania pokaźnych funduszy w rozwój tamtejszej branży internetowej. Spółki te muszą jednak sprostać licznym trudnościom, zanim osiągną wymierne korzyści.Przede wszystkim władze w Pekinie podchodzą z dużą ostrożnością do obcych inwestycji w tej dziedzinie, faworyzując miejscowe przedsiębiorstwa. Trudny do określenia zasięg internetu stwarza też problemy przy ustalaniu opłat, które istniejące już portale zaczynają pobierać od użytkowników, aby pokryć poniesione nakłady inwestycyjne. To zaś utrudnia politykę finansową i może oddalić moment, gdy dostawcy usług internetowych zaczną wreszcie osiągać zyski. Na razie, zresztą podobnie jak gdzie indziej na świecie, ponoszą oni pokaźne straty, które rosną w miarę rozszerzania działalności.Do kłopotów tych dochodzi bardzo duża podatność istniejącej w Chinach sieci internetowej na ataki hackerów. Policja chińska złapała w zeszłym roku setki osób, które włamały się do systemów komputerowych, a mimo to przypuszcza, że nie wykryto jeszcze około 70% winnych. Władze w Pekinie opracowują obecnie zasady dotyczące zabezpieczania internetu przed tą plagą.
A.K.