Deficyt budżetowy w 2000 r.

Wzrost deficytu budżetowego po marcu 2000 r. do 6,6-6,9 mld zł, czyli około 44% kwoty całorocznej (takie są wstępne kalkulacje) nie niepokoi prof. Andrzeja Wernika z Instytutu Finansów. ? Pierwsze półrocze zawsze stoi pod znakiem wysokich wydatków rządu. Maleją one pod koniec roku. Spodziewam się, że po 6 miesiącach deficyt może wzrosnąć nawet do 80% wielkości przewidzianej na cały 2000 r. ? powiedział w piątek A. Wernik. Jeśli spełni się ta prognoza, to i tak Ministerstwo Finansów będzie mogło się pochwalić rezultatem dużo lepszym niż w 1999 r. (wówczas na koniec czerwca deficyt stanowił 88,8% planu rocznego).A. Wernik twierdzi, że w pierwszym półroczu 2000 r. wydatki rządu zostaną (albo już zostały) obciążone m.in. wypłatami ?trzynastek? w sferze budżetowej oraz zwrotami nadpłaconych podatków dochodowych za ub.r. (może to być nawet 4 mld zł). Także płatności odsetkowe z tytułu długu krajowego są w pierwszych dwóch kwartałach roku wyższe niż w dwóch ostatnich (8 mld zł wobec 6 mld zł). Zdaniem A. Wernika, wysoki poziom stóp procentowych NBP nie powinien podwyższyć kosztów obsługi długu publicznego (skądinąd wiadomo, że rząd przygotowując projekt ustawy budżetowej przewidział zaostrzenie polityki pieniężnej).Rządowy deficyt budżetowy w 2000 r. w ustawie określono na 15,4 mld zł. Instytut Finansów deficyt całego sektora publicznego szacuje natomiast na około 24 mld zł. W tej kwocie mieszczą się też wypłaty rekompensat dla emerytów i sfery budżetowej, które ? jak twierdzi A. Wernik ? mają wszelkie cechy wydatku budżetowego. Rodzą bowiem potrzeby pożyczkowe Skarbu Państwa i kreują popyt. Deficyt finansów publicznych w tym roku będzie równoważony przez przychody z prywatyzacji, które też są podliczane na około 24 mld zł.

B.J.