Zeszłotygodniowe spadki kursów akcji najbardziej znanych japońskich spółek technologicznych z całą ostrością przypomniały skłonność tamtejszego rynku do tworzenia baniek mydlanych, które później z hukiem pękają.Softbank, czołowa spółka inwestująca w internet, w ciągu siedmiu ostatnich tygodni straciła na wartości 127 mld USD, czyli więcej niż wynosi produkt krajowy brutto Polski. Wartość rynkowa Hikari Tsushin spadła w tym samym okresie o 56 mld USD, co odpowiada PKB Nowej Zelandii. Akcje należące do prezesa Softbanku Masayoshi Sona przed siedmioma tygodniami były warte 78 mld USD, a teraz wyceniane są na 28 mld USD. Prezes Hikari Tsushin 34-letni Yasumitsu Shigeta ma w akcjach swojej firmy 9,8 mld USD, a jeszcze w połowie lutego były one warte 48 mld USD.Niknące fortuny obu prezesów po części odzwierciedlają ogólnoświatową przecenę spółek technologicznych. Ale skala spadku japońskich spółek internetowych jest bezprecedensowa. Powoduje to niebezpieczeństwo zupełnej utraty zaufania inwestorów do tych firm, a to może powstrzymać rozwój internetu w drugiej na świecie co do wielkości gospodarce. Niezwykle trudno będzie bowiem początkującym japońskim spółkom internetowym pozyskać kapitał niezbędny do inwestycji.Jeszcze w ubiegłym miesiącu obie czołowe firmy zamierzały przeprowadzić duże emisje akcji. Softbank chciał z oferty pierwotnej pozyskać 2,8 mld USD, a Hikari Tsushin aż 4,7 mld USD. Dopóki ich akcje rosły, inwestorzy instytucjonalni deklarowali gotowość wzięcia udziału w tych emisjach. Teraz nie ma już chętnych na te akcje.Gwałtowny spadek zaufania do papierów obu tych spółek spowodowały informacje o tym, że nie zdołały one osiągnąć planowanych zysków operacyjnych. Hikari Tsushin zakończy bieżący rok rozliczeniowy stratą w wyniku mniejszej niż prognozowano sprzedaży telefonów komórkowych, a Softbank stracił prawie 200 mld jenów na sprzedaży producenta komputerów Kingston Technology.
J.B.