65% transakcji oznacza straty dla akcjonariuszy
Przetaczająca się przez świat fala fuzji i przejęć przybiera na sile. W I kwartale br. najwięcej skorzystały na tym Stany Zjednoczone, podczas gdy w całym 1999 r. przodowała Europa.Według danych specjalizującej się w monitorowaniu tego typu transakcji firmy Thomson Financial Securities Data (TFSD), w pierwszych trzech miesiącach br. łączna ich wartość osiągnęła rekordowy poziom 1 166 mld USD. Palma pierwszeństwa przypadła w udziale Stanom Zjednoczonym, które mogą pochwalić się fuzjami i przejęciami o wartości ok. 600 mld USD, podczas gdy w Europie zaledwie 351 mld USD. Jak podkreślają analitycy TFSD, gdyby nie transakcja przejęcia przez brytyjsko-amerykańską spółkę Vodafone AirTouch niemieckiego koncernu telekomunikacyjnego Mannesmann, Stary Kontynent miałby wynik gorszy o 26%.W 1999 r. łączny wolumen przejęć i fuzji osiągnął wyniósł 3 400 mld USD, co w porównaniu z rokiem poprzednim oznacza wzrost o ponad 1/3. Najwięcej transakcji tego typu przeprowadzono w Europie (1 200 mld USD; wzrost o 50%). Zdaniem analityków, tendencjom konsolidacyjnym na Starym Kontynencie sprzyjało wprowadzenie w 11 krajach Unii Europejskiej wspólnej waluty. Korzystny klimat dla przejęć stwarza także liberalizacja wielu dziedzin gospodarki i burzliwy rozwój internetu.1999 r. był także dla Europy rokiem wrogich przejęć. Jak wyliczył Thomson Financial Securities Data, zgłoszono ich aż 49 (opiewających na 470 mld USD). Rok wcześniej było ich zaledwie 15, a ich wartość osiągnęła zaledwie 5,4 mld USD. ? Ponieważ europejskie ustawodawstwo ciągle się zmienia, wiele transakcji, które już dawno powinny być sfinalizowane, nadal znajduje się w fazie ustaleń. Jedynie najodważniejsze firmy decydują się na wrogie przejęcia. Na szczęście jest ich coraz więcej ? twierdzi David Sola, odpowiedzialny za fuzje i przejęcia w banku Warburg Dillon Read.Na globalnej fali konsolidacji korzystają przede wszystkim międzynarodowe firmy doradcze. Najwięcej w ub. roku zarobił amerykański bank inwestycyjny Goldman Sachs, którego eksperci partycypowali w transakcjach o wartości 1 278 mld USD. Na drugim miejscu uplasował się Morgan Stanley Dean Witter (1 130 mld USD), a trzecie przypadło w udziale Merrill Lynchowi (1 000 mld USD). Podobnie kolejność ta wygląda w I kwartale br., choć np. na rynku niemieckim Goldman Sachs zajmuje dopiero 6. pozycję.HHHFala fuzji i przejęć rośnie mimo jednoznacznej konkluzji licznych analiz, że większość z nich przynosi szkodę interesom akcjonariuszy spółek, które kupują inną firmy. Natomiast akcjonariusze spółki kupowanej najczęściej korzystają na takiej transakcji, uzyskując za swoje walory więcej niż były one warte przed ogłoszeniem przejęcia. Zdaniem prof. Marka Sirowera z New York University, ok. 65% fuzji nie przynosi korzyści spółkom kupującym, których akcje po zawarciu transakcji są niżej notowane od średniej dla ich branży.Najczęściej przyczyną strat jest nieudolne realizowanie fuzji. Zarządy spółek nie biorą bowiem na ogół pod uwagę różnic w modelu funkcjonowania łączących się firm. Utworzenie z dwóch firm jednej wymaga czasu, a tego zarządy nie mają po fuzji. Większość tego rodzaju transakcji oparta jest na idei zwiększenia przychodów, ale do tego trzeba mieć sprawnie funkcjonującą ekipę kierowniczą, która zarządzałaby tym procesem. Scalanie przedsiębiorstw nigdy nie przebiega wystarczająco szybko, by wykorzystać szansę, jaką daje fuzja. A zanim wszystko się dotrze, rynek rozwija się.Specjaliści zwracają też uwagę, że przed fuzją spółki zbyt mało czasu poświęcają na analizę czy i w jakim stopniu ich organizacje są kompatybilne. Korzyści są zazwyczaj rozpatrywane jedynie z punktu widzenia finansowego i komercyjnego, a więc że fuzja może doprowadzić do zmniejszenia kosztów, albo działalność obu firm jest na tyle komplementarna, że połączenie pozwoli na zwiększenie przychodów.Planowane połączenie Deutsche Bank i Dresdner Bank nie doszło do skutku, dlatego że obie strony nie uzgodniły dóch istotnych kwestii ? co zrobić z Dresdner Kleinwort Boston i która spółka będzie miała władzę. Przedstawiono fuzję jako połączenie dwóch równych, podczas gdy zarząd Deutsche Bank nie ukrywał, że uważa się za dominującego partnera.Prof. Sirower nie twierdzi oczywiście, że z powyższych zastrzeżeń wynika jakoby spółki nie powinny dokonywać przejęć. Bo jeśli 65% fuzji nie daje korzyści akcjonariuszom, to przecież 35% takich operacji jest dla nich korzystne. Chodzi tylko o to, by znaleźć się w tej mniejszości. W tym celu należy spełnić dwa warunki. Po pierwsze ? określić, na czym ma polegać powodzenie fuzji. Połączenie dwóch firm musi bowiem zapewnić większe zwroty ich akcjonariuszom, niż gdyby nadal działały oddzielnie. Po drugie zaś, łączące się spółki powinny wcześniej decydować, którego partnera sposób działania będzie dominujący. Fuzja równych dlatego bywa tak niebezpieczna, że nie wiadomo, kto ma władzę.
J.B., W.K.