Poniedziałkowa reakcja światowych giełd na gwałtowną wyprzedaż na Nasdaq była bardzo gwałtowana i nie ominęła GPW. Trudno zachować chłodny obiektywizm przy ocenie perspektyw rynku w sytuacji, gdy widzi się przewagę podaży w skali ponad 300 mln zł, czyli dwukrotnie wyższą od tej, która towarzyszyła przed początkiem hossy gwałtownym spadkom w kierunku 10 400 pkt. Warto jednak, przed podjęciem decyzji o dalszym postępowaniu, przyjrzeć się zmianom sytuacji w USA, jakie przyniosły ostatnie tygodnie. Wysoka inflacja była tylko jednym z elementów układanki, której rezultatem jest obecna, zapewne jeszcze nie zakończona przecena akcji w USA. Ma ona jednak dobre strony ? silna przecena osłabiła argumenty głosicieli tezy o przewartościowaniu akcji, równocześnie studząc zapały konsumpcyjne liczących na wiekuiste wzrosty. Przełoży się to, wraz z kolejną podwyżką stóp przez Fed, na spadek popytu w USA i zahamuje tendencje inflacyjne. Na wyhamowanie to wpłynie też niewątpliwie spadek cen ropy, które w ostatnich miesiącach mocno wpływały na wzrost inflacji. Uzasadnione wydaje się więc przypuszczenie, że majowa podwyżka stóp Fed, będzie ostatnią z serii, odciskającej swoje piętno na zachowaniu światowych giełd. Gdzie w tym czasie będą główne indeksy USA ? nie wiadomo, ale z pewnością daleko od wzbudzających niepokój szczytów. Dla dalszego zachowania naszego rynku decydująca będzie zaś obrona wsparcia w przedziale 18,5?19 tys. Jeśli rynek utrzyma się powyżej, co wydaje mi się najbardziej prawdopodobne, za kilka tygodni powinna się zacząć kolejna fala wzrostów.