Faksem z Gdańska
Przy wtórze krytyki zewnętrznej ze strony Brukseli i krytyki wewnętrznej ze strony NIK, polskie specjalne strefy ekonomiczne nabierają rumieńców. Zostały przedwcześnie potępione jako fiasko i pochopnie poddane presji Unii Europejskiej.Ale właśnie wtedy, gdy Unia naciskała, a inspektorzy NIK pisali swoje niezbyt mądre sprawozdania ? podsumowując coś, co było zaledwie w fazie rozruchu ? trwały negocjacje, które dziś zaowocowały znaczącymi inwestycjami. Pomorze doczekało się wreszcie przedsięwzięcia na miarę swych aspiracji. 18 kwietnia 2000 roku celebrowano w gdańskim ratuszu wręczenie zezwolenia dla firmy Elextronics International. Nareszcie upragniona high-tech i to w rejonie wysokiego bezrobocia!Firma zbuduje fabrykę zatrudniająca 1700 osób i oczekuje, że w ciągu kilku lat powstanie w jej otoczeniu osiem zakładów kooperacyjnych, tworzących w sumie ponad 3000 nowych miejsc pracy. Nie byłoby jednak żadnych szans na pozyskanie inwestora bez przywilejów podatkowych wpisanych w Specjalną Strefę Ekonomiczną Żarnowiec-Tczew. Jest to prawdziwy przełom w regionie omijanym dotąd przez poważny kapitał. Nabiera sensu myślenie o pomorskim zagłębiu wysokich technologii, zważywszy na obecność Prokomu i młodych firm internetowych.Takie samo myślenie jest obecne na Śląsku, gdzie szuka się gospodarczej alternatywy wobec schyłkowych gałęzi ciężkiego przemysłu. I tu walor specjalnych stref podatkowych skusił firmy motoryzacyjne oraz ich kooperantów. Teraz przymierzają się do Śląska firmy informatyczne. Dolina Krzemowa jest jedna i niepowtarzalna, ale przemysł komputerowy szuka nowych dogodnych lokalizacji na całym świecie. Ściąganie inwestycji high-tech i tym samym tworzenie miejsc pracy jest mądrzejszą strategią niż masowy eksport naszych informatyków na Zachód. Specjalne przywileje podatkowe były i są narzędziem kuszenia kapitału.Pisałem przy okazji zeszłorocznych zawirowań wokół specjalnych stref ekonomicznych, że nie wszystkie są udane i nie jest to uniwersalny patent na modernizację polskiej gospodarki. Jest to jednak istotne wzbogacenie narzędzi polityki gospodarczej w rejonach wysokiego bezrobocia oraz tam, gdzie potrzebna jest głęboka konwersja przestarzałego potencjału, pozostawionego przez socjalizm. Warto o tym pamiętać, gdy narastają kłopoty na rynku pracy i coraz bardziej prawdopodobna staje się perspektywa drenażu naszych szarych komórek przez zagranicę. Bruksela naciska i będzie naciskać, gdyż zasady równości szans i sprawiedliwej konkurencji wpisane są w filozofię tego ugrupowania. Ale jest to reguła, która zna wyjątki. Argumentem na rzecz elastycznego traktowania naszych potrzeb jest tolerowanie enklaw podatkowych i stref wolnocłowych na terytorium Unii Europejskiej.
JANUSZ LEWANDOWSKI