Na Bliskim Wschodzie internet to wciąż jeszcze nowość, ale szybko rosnąca popularność tego środkałączności sprawiła, że usługami za pomocą łączy elektronicznych zainteresowały się działające w tymregionie banki. Stwierdziły one, że obecnie szczególnie intratna jest tam działalność w bankowościinwestycyjnej i dlatego właśnie w tej sferze usług finansowych pojawiły się pierwsze inicjatywy. Największą aktywność wykazują przy tym zagraniczne instytucje finansowe oraz banki z udziałem obcego kapitału.

Coraz liczniejsiużytkownicy internetuW krajach Bliskiego Wschodu, podobnie jak gdzie indziej na świecie, dużo mówi się ostatnio o internetowych usługach bankowych, ale znajdują się one tam dopiero w początkowej fazie rozwoju. Pomimo wciąż słabego upowszechnienia najnowocześniejszych środków łączności zainteresowanie nimi rośnie bardzo szybko, o czym świadczą dane, które za czasopismem ?DIT? podał ?Financial Times?. W lutym w państwach arabskich było 545 tys. abonentów internetu, co oznacza wyraźny wzrost w stosunku do 338 tys. dziesięć miesięcy wcześniej. Na tej podstawie ?DIT? uważa, że w regionie tym z usług internetowych korzysta prawie 2 mln osób.O popularności i szybkiej ekspansji internetu wymownie świadczy sytuacja w Arabii Saudyjskiej. Do kraju tego łącznościowe nowinki dotarły dopiero na początku ubiegłego roku, a już teraz w jego stolicy ? Rijadzie ? funkcjonują już internetowe kawiarnie.W arabskiej bankowości nowoczesna technologia ogranicza się na ogół do używania modemów i świadczenia w ten sposób usług finansowych, natomiast internet w pełnym znaczeniu tego słowa nie znalazł jeszcze szerszego zastosowania. Czynnikiem ograniczającym upowszechnienie działalności w systemie online jest język angielski, w którym dokonuje się wszelkich operacji przy użyciu łączy elektronicznych. Pojawiły się jednak plany wprowadzenia usług w języku arabskim, co powinno znacznie przyśpieszyć rozwój internetowej bankowości.Pierwsze inicjatywyJedną z instytucji, które postawiły na internet, jest al-Ahli Bank z Bahrajnu. Jego dyrektor generalny Michael Fuller nie chce ujawnić, ilu klientów korzysta już z usług elektronicznych, które zaczęto świadczyć z początkiem bieżącego roku. Podkreśla jednak, że kierowana przez niego instytucja zabiega o maksymalne rozszerzenie ich grona. W trosce o wiarygodność i bezpieczeństwo al-Ahli Bank zainstalował urządzenia dostarczone przez koncern IBM, ale na razie nie zamierza jeszcze otwierać rachunków online. Woli bowiem stopniowy, rozważny rozwój tej formy usług, aby nie utracić bezpośredniego kontaktu z klientelą.W najbliższych miesiącach internetową obsługę klientów zamierza zainicjować Egyptian-American Bank, w którym 4-proc. udział należy do American Express. Inne działające w Egipcie banki, takie jak Citibank, Commercial International Bank czy Egyptian British, świadczą usługi finansowe przez telefon, ale EAB chce, by w jego wykonaniu miały one charakter czysto internetowy. Nie zamierza przy tym tworzyć specjalnego oddziału lub odrębnego banku, lecz woli rozszerzyć dzięki globalnej sieci wachlarz oferowanych już usług. Nie wyklucza też, że zaangażuje się w usługi internetowe związane z operacjami na rynku kapitałowym.Instytucja ta wiąże szczególne nadzieje z szybko rozwijającymi się w Egipcie bezprzewodowymi usługami telekomunikacyjnymi. Ułatwiają one wykorzystanie internetu, które ? według EAB ? podwaja się co rok i obecnie jest tam około 200 tys. abonentów. Szczególnie zachęcająca jest coraz większa popularność telefonów komórkowych. W ciągu ostatnich dwóch lat liczba ich użytkowników zwiększyła się ze 180 tys. do około 800 tys., do czego przyczyniła się prywatyzacja dwóch firm telekomunikacyjnych, wyspecjalizowanych w połączeniach bezprzewodowych.W Arabii Saudyjskiej upowszechnienie internetu, choć szybko zyskuje na popularności, napotyka pewne trudności. Znane są przypadki znacznych opóźnień w dostarczaniu poczty elektronicznej, a nawet zaginięcia przesyłek, co zniechęca do tego środka łączności. Dlatego niektórzy Saudyjczycy wolą korzystać z portali w innych krajach, ale to wiąże się ze znacznie większymi kosztami, gdyż trzeba płacić za zagraniczne połączenia telefoniczne.Większość banków działających w Arabii Saudyjskiej posiada już strony internetowe. Jednak spośród lokalnych instytucji finansowych usługi online świadczą na razie Riyad Bank, National Commercial Bank i Arab National Bank, a ponadto plany takie ma islamski al-Rajhi.Popularne usługi inwestycyjneW arabskich kołach finansowych panuje przekonanie, że większą popularnością od elektronicznej bankowości cieszą się na Bliskim Wschodzie usługi internetowe związane z operacjami na rynkach finansowych. Brak jest danych o zasięgu tego rodzaju działalności, ale ? zdaniem bankowców ? szczególne zainteresowanie budzi handel amerykańskimi papierami wartościowymi wśród zamożnych inwestorów z państw Zatoki Perskiej. Mają oni rachunki bankowe za granicą i tym samym dokonywane przez nich operacje nie podlegają obowiązującym w tym regionie ograniczeniom kapitałowym.Zainteresowanie to wykorzystała jednostka internetowa amerykańskiego banku inwestycyjnego Donaldson, Lufkin&Jenrette ? DLJDirect, informując o utworzeniu joint venture, które będzie obsługiwać klientów z czternastu krajów Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej. Partnerami są Capital Union i Webtrade eVentures. Przedsięwzięciem tym, z siedzibą w Dubaju, będzie kierować libański przedsiębiorca Ali Zahed. Początkowo usługi będą świadczone w języku angielskim, ale stopniowo dołączy do niego język arabski. Jeszcze w tym roku podobną inicjatywę ma podjąć National Bank of Kuwait, który zapowiedział utworzenie internetowego domu maklerskiego.Cytowany przez ?Financial Times? wiceprezes DLJDirect David Windsor, odpowiedzialny za rozwój usług w skali globalnej podkreśla, że na Bliskim Wschodzie nie ma jeszcze w tej dziedzinie prawie żadnej konkurencji i dlatego ? przy olbrzymim nagromadzeniu bogactwa oraz szybkim wzroście popularności internetu w tym regionie ? pionierzy, tacy jak DLJDirect, mają wiele do zyskania. Dodaje też, że świadcząc usługi online, biuro maklerskie nie dopuści do przesadnej spekulacji. Będzie bowiem sprawdzać, czy inwestorzy dysponują na swych rachunkach odpowiednimi środkami finansowymi.

A.K.