Fuzje i Nasdaq podważają sens istnienia europejskich nowych rynków
W sytuacji, gdy giełdy z Londynu i Frankfurtu tworzą iX, a giełdy paryska, brukselska i amsterdamska łączą się w Euronext, niezbyt jasna jest przyszłość Euro.NM. Wygląda na to, że tworzące go rynki rozchodzą się w różnych kierunkach.
Euro.NM jest dość dziwnym tworem. Nie jest to bowiem giełda, a jedynie sojusz europejskich rynków dla szybko rozwijających się spółek. W jego skład wchodzą ? paryski Nouveau Marche, frankfurcki Neuer Markt oraz trzy rynki z Brukseli, Amsterdamu i Mediolanu. Notowania akcji odbywają się na nich oddzielnie, ale prowadzą one wspólny parkiet do sprzedaży na zewnątrz, zwłaszcza dla inwestorów ze Stanów Zjednoczonych.Jaka będzie przyszłość tej instytucji po sfinalizowaniu fuzji głównych giełd, jeszcze nie wiadomo. Nie można jednak wykluczyć, że i te rynki podzielą się na dwa rywalizujące ze sobą w Europie ugrupowania. Zwłaszcza, że już teraz są między nimi wyraźne dysproporcje. Dominuje w tym sojuszu niemiecki Neuer Markt, na którym notowanych jest 60% spółek, a jego kapitalizacja stanowi 80% wartości całego sojuszu.Największe wątpliwości co do przetrwania Euro.NM wynikają jednak z planów udziału Nasdaqa w iX. Ten amerykański kolos ma globalne ambicje, które potwierdzają jego wyraźną dominację wśród rynków dla szybko rozwijających się spółek. Plany utworzenia iX mówią o ?połączeniu Neuer Markt i jego londyńskiego odpowiednika Techmark w joint venture razem z Nasdaq?. Poza tym Nasdaq zamierza połączyć w jedną spółkę wszystkie utworzone przez siebie rynki na całym świecie.Akces do iX zapowiedział już najmłodszy członek Euro.NM włoski Nuovo Mercato w ślad za porozumieniem w tej sprawie podpisanym przez giełdę mediolańską. Podobnie postąpiła też giełda madrycka, a jej utworzony w kwietniu Nuevo Mercado jeszcze nie przyłączył się do Euro.NM i pewnie już tego nie zrobi. W tej sytuacji zasięg Euro.NM ograniczyłby się do nowych rynków z Paryża, Brukseli i Amsterdamu, które zresztą pewnie też się połączą w ramach Euronextu.Wejście Nasdaqa na europejską scenę nie pozostanie też bez wpływu na zachowanie się spółek. Emitenci, zwłaszcza ci, których papiery byłyby atrakcją dla każdego nowego rynku, będą bowiem woleli notować je tam, gdzie jest największa płynność i najlepszy dostęp do kapitału inwestorów. A więc na Nasdaqu. I tak zapewne Euro.NM zaledwie pięć lat po utworzeniu nie będzie już nikomu potrzebny.
J.B.