96 mln zł wartości obrotu w transakcjach pozasesyjnych, wobec 88,2 mln zł w czasie notowań jednolitych, to rezultat czwartkowej sesji. Podobne dysproporcje coraz częściej zaczynają się pojawiać na warszawskiej giełdzie.

Zdaniem przedstawicieli biur maklerskich, nie oznacza to jednak niczego nadzwyczajnego i prawdopodobnie jest związane z przegrupowaniami w ramach instytucji finansowych.? Powszechnie wiadomo, że pewne pakietówki nie są transakcjami czysto rynkowymi i służą wyłącznie porządkowaniu sytuacji w grupie. Sytuacja się powtarza zazwyczaj na koniec roku przed opublikowaniem bilansów przez spółki ? mówi Grzegorz Domagała, specjalista ds. sprzedaży DI BRE Banku. Jego zdaniem, koniec września wskazywałby jednak na instytucje finansowe. Z opinią taką zgadza się także Ludwik Skonecki, dyrektor rynku wtórnego DM BMT. ? Na koniec kwartału mogą również porządkować sytuacją departamenty zarządzania aktywami i wówczas następują większe przetasowania ? stwierdza L. Skonecki.Według Ludwika Skoneckiego, w jego biurze nie można także zaobserwować zwiększonej liczby zapytań od potencjalnych stron transakcji, choć oczywiście niekiedy takie sytuacje się kumulują, co później ma swoje odzwierciedlenie na rynku. ? Trendy na rynku na pewno wyznaczają jednak fixing i notowania ciągłe ? podsumowuje G. Domagała.Dodajmy, że po wprowadzeniu nowego systemu giełdowego Warset znacznie zmienią się zasady zawierania transakcji pozasesyjnych. Będą one możliwe nie tylko przed sesją, ale także i w jej trakcie. Nie oznacza to jednak wcale, iż liczba pakietówek gwałtownie wzrośnie. ? Inaczej skonstruowane zostaną wymogi dotyczące zawierania transakcji. Z przeprowadzonych przez nas symulacji wynika, iż ich liczba może nawet zmaleć ? wyjaśnia PARKIETOWI Adam Maciejewski, dyrektor działu notowań GPW.

Adam Mielczarek