Ze Zbigniewem Siamą, prezesem zarządzającym STGroup, rozmawia Tomasz Muchalski

Planowali Państwo, że do końca 2000 r. zakończy się proces połączenia STGroup z California Computer. Kiedy to nastąpi?Byliśmy zbyt optymistyczni przy tworzeniu harmonogramu połączenia, który przewidywał zakończenie wszystkich formalności do końca tego roku. Opóźnienie spowodowane jest głównie względami prezentacyjnymi, dotyczącymi sprawozdań California Computer i prac nad prospektem emisyjnym związanymi z emisją połączeniową. Najbardziej prawdopodobnym terminem zakończenia całego procesu jest koniec I kwartału 2001 r.Czy obie spółki już w jakiś sposób współpracują?Współpracują przede wszystkim działy sprzedaży i działy produktowe. Chodzi o adresowanie produktów CC do naszych klientów i odwrotnie. Skutkuje to m.in. porozumieniem między Compaq Polska, CC i STGroup o wspólnym promowaniu produktów tego dostawcy. Pracujemy także nad projektami ofert partnerskich dla klientów CC w zakresie produktów Microsoftu i Novella.Głównym przedmiotem działalności STGroup jest dystrybucja. Ostatnio w tym segmencie rynku informatycznego dużo się dzieje. Fuzję z TCH Components i wejście na giełdę zapowiedział JTT. Na GPW zadebiutuje wkrótce Techmex. Podobne plany ma Incom. Czy STGroup będzie nadal uczestniczył w konsolidacji rynku dystrybucji?Generalnie tak. Widzimy siebie jako firmę, która dystrybuuje produkty zaawansowane technologicznie. Praktycznie poza pecetami i desktopami brandowymi Compaq, IBM, Fujitsu, nie dystrybuujemy nic, co związane jest z biznesem komponentowym. Dlatego widzimy szanse na konsolidację głównie w akwizycji i przyłączaniu firm niszowych, wyspecjalizowanych.Czy oznacza to, że prowadzone są już negocjacje w tej sprawie?Rozmawiamy obecnie z czterema kandydatami. Chodzi nam o zaawansowane technologie z pogranicza software, rozwiązania sprzętowe dla internetu oraz specjalizowane akcesoria dla serwerów i rozwiązań sieciowych.Czy finalizacja rozmów nastąpi w bieżącym roku?W kalendarzowym nie, ale w finansowym, kończącym się 30 czerwca 2001 r., jak najbardziej tak.Fiasko rozmów z Web Marketing spowodowało, że STGroup musiał sam powołać firmę STG Internet i objąć w niej 100% akcji. Oznacza to także, że STG Internet zarządza tylko jedną firmą ? Voyager.com. Czy był sens powoływania osobnego podmiotu do zarządzania tylko jedną spółką?Inwestycje grupy w sferze nowych technologii uzasadniają powołanie STG Internet jako ośrodka koordynującego działania w tym obszarze. Po przekształceniu Internet Idea w spółkę akcyjną zostanie podniesiony jej kapitał. Następnie akcje Internet Idea zostaną przeniesione do STG Internet. Zarówno w Voyager.com, jak i Internet Idea wiele się dzieje. Jeśli chodzi o pierwszą spółkę, następuje w niej wyraźnie rozgraniczenie pomiędzy dwoma elementami, dla których skłoniliśmy się zainwestować w tę firmę. Pierwszy z nich to technologia w zakresie konstruowania aplikacji internetowych, drugi to kompetencje na rynku turystycznym, gdzie cały czas postępuje proces pozyskiwania nowych przewoźników. Obecnie Voyager obsługuje ponad 100 firm. Musimy zastanawiać się, jak konsolidować rynek usług turystycznych i obudowywać go odpowiednimi aplikacjami. To już się dzieje. Na przykład, w końcowej fazie przygotowania znajduje się system Voyager Travel, przeznaczony dla tour-operatorów. Rozpoczęliśmy przygotowania do obsługi rynków zagranicznych, w tym głównie niemieckiego.Czy aktualne są plany giełdowe STG Internet?W tej chwili nie. Musimy dokonać najpierw konsolidacji pewnych działań związanych generalnie z internetem i z Internet Idea. Chcemy doprowadzić do synergii w grupie tych firm. STG Internet ma kompilować układy właścicielskie, zarządzać nimi i stymulować synergie operacyjne i technologiczne. Oczywiście, docelowo myślimy o STG Internet jako firmie giełdowej. Nie stanie się to jednak w 2001 r.Czy to prawda, że zaangażowaniem w Internet Idea zainteresowany jest Lycos?Tak. Prowadzimy rozmowy m.in. z Lycosem. Lycos zainteresowany jest powołaniem na bazie Internet Idea i portalu YoYo firmy Lycos Polska i uzyskaniem udziału większościowego.Czy STGroup aprobuje takie rozwiązanie? Na początku nie byliśmy przychylni takiemu scenariuszowi. Po rozmowach doszliśmy jednak do wniosku, że dla Internet Idea partner strategiczny w postaci Lycosa byłby czymś cennym. Wówczas musielibyśmy przyjąć jakiś scenariusz wyjścia z inwestycji. Jednak nie są to jedyne rozmowy. Negocjujemy również z innymi firmami branżowymi, nie tylko zagranicznymi. Znajdują się wśród nich nawet konkurenci Internet Idea.Jak STGroup zamierza reagować na spadające marże w dystrybucji?Spadające marże są szczególnie symptomatyczne dla tego roku finansowego, aczkolwiek w tym segmencie jest to proces trwający od wielu lat. Obecnie operujemy na marży średniej za ostatni kwartał na poziomie 7,6%. Natomiast za ostatnie cztery kwartały jest to 9%. Rozwiązaniem jest zwiększenie przychodów i ich restrukturyzacja. Nasze marże spadły, ale nie jest to spowodowane jedynie wzrostem konkurencji, ale również zachwianiem struktury przychodów widocznym zwłaszcza w bieżącym roku kalendarzowym. Przez kilkanaście ostatnich kwartałów utrzymywaliśmy marże na poziomie kilkunastu procent. W tym roku przez zmianę struktury przychodów, która jest konsekwencją sytuacji na rynku, zauważyliśmy zmniejszenie przychodów z sektora sieciowego i zaawansowanego, który generuje ok. 50% naszej sprzedaży. Aby temu zapobiec, musimy zrestrukturyzować przychody oraz zwiększyć produktywność przez ograniczenie kosztów sprzedaży, co z kolei chcemy osiągnąć dzięki konsolidacji i sprzedaży przez internet. Jesteśmy w ostatniej fazie wyboru platformy sprzętowo-narzędziowej i wykonawcy naszego systemu e-commerce. Wersja testowa zostanie uruchomiona w styczniu 2001 r., a w lutym ruszy wersja komercyjna.Jeszcze przed publiczną emisją zarząd STGroup obiecywał potencjalnym inwestorom wypłatę dywidendy za rok obrachunkowy 1999/2000. Nie stało się tak. Jaka była tego przyczyna?Zarząd, biorąc pod uwagę wielkość zysku, który wypracowaliśmy ? 4,3 mln zł, wobec prognozy, która zakładała 7,4 mln zł, postanowił zaproponować akcjonariuszom podjęcie uchwały o przeznaczeniu zysku na kapitał zapasowy. Obsługa inwestycji tylko kapitałem zewnętrznym byłaby zbyt kosztowna. Drugi powód jest bardzo banalny. Przy tym poziomie zysku netto i liczbie akcji, dywidenda nie byłaby zadowalającym wynagrodzeniem dla akcjonariuszy.W najbliższym czasie na GPW zadebiutuje działający w tym samym segmencie rynku co STGroup- Techmex. Czy nie obawia się Pan, że odbierze on spółce część akcjonariuszy?Jest to pewne zagrożenie. Ale nie obawiamy się utraty inwestorów, których już zdobyliśmy. Warto zauważyć, że dotąd byliśmy jedynym dystrybutorem IT notowanym na giełdzie. Konkurencja zawsze wyzwala dodatkową motywację. Dołączenie kolejnych przedstawicieli naszej branży może też przyczynić się do wzrostu zainteresowania inwestorów tym segmentem rynku.Sprawuje Pan funkcję prezesa zarządzającego STGroup od kilku tygodni. Czy zamierza Pan kontynuować strategię rozwoju spółki w jej dotychczasowym kształcie?Jestem związany z STGroup od wielu lat. Na pewno będę się starał kontynuować rozwój spółki, szczególnie, jeśli chodzi o uzupełnianie oferty o coraz bardziej zaawansowane produkty i budowę know-how. Zawsze byłem zwolennikiem dystrybucji z wartością dodaną. Doprowadzenie do zakończenia fuzji z California Computer jest ważne z dwóch powodów. CC posiada kilka kluczowych produktów związanych z rynkiem małych i średnich przedsiębiorstw, których nie ma w naszej ofercie. Drugi powód to baza kontrahentów.Dziękuję za rozmowę.