Brytyjscy dostawcy energii ostro lobbują przeciwko planom Komisji Europejskiej, dotyczącym ograniczania emisji zanieczyszczeń. Dowodzą, że jeśli plany miałyby wejść w życie, w Wielkiej Brytanii trzeba by przedwcześnie zamknąć dużą część elektrowni węglowych, ograniczając krajowe możliwości produkcji prądu o jedną czwartą. A wtedy dla wielu odbiorców mogłoby go po prostu zabraknąć. Z argumen-
tami przeciwko dyrektywie dotyczącej gazów przemysłowych, wprowadzającej limity emisji tlenków siarki i azotu, zwrócił się do rządu David Porter, szef Stowarzyszenia Producentów Elektryczności (AEP). Wyliczył on, że dostosowanie się do limitów kosztowałoby branżę 2,8 mld funtów i ci dostawcy, którzy nie byliby w stanie odzyskać kosztów instalacji nowych urządzeń, musieliby zakończyć działalność. - To zastraszający przykład złej regulacji - mówi Porter.