– Zdając sobie sprawę z rosnącego prawdopodobieństwa niekorzystnych i głębokich zmian w otoczeniu sektora bankowego (wprowadzenie podatku bankowego i przewalutowanie kredytów frankowych – red.), uważamy, że metoda wykorzystująca historyczne transakcje fuzji i przejęć nie jest dobrym narzędziem wyceny walorów bankowych – piszą analitycy DM BOŚ w raporcie.
Wskazują przede wszystkim na dwa powody. Po pierwsze, zakładają, że nikt, kto finalizował transakcję w ubiegłych latach, nie brał pod uwagę ogromnego zwiększenia obciążeń regulacyjnych i podatkowych. Ponadto PZU – potencjalny realny nabywca BPH – nie zamierza raczej ponosić ryzyka związanego z kredytami hipotecznymi we frankach szwajcarskich, co może rodzić konsekwencje w postaci wydzielenia sporej części aktywów. W poprzednich tygodniach mówiło się, że w razie sprzedaży BPH udzielone przez bank kredyty frankowe byłyby wydzielone do osobnego podmiotu.
Od początku tego roku akcje BPH potaniały o 18,4 proc., do 40 zł, w tym samym czasie indeks WIG-Banki stracił 14,6 proc. Przed zawieszeniem DM BOŚ rekomendował trzymanie akcji BPH z ceną docelową ustaloną na 65 zł.
Bank, wystawiony na sprzedaż przez swojego głównego akcjonariusza (GE), przedstawi wyniki za II kwartał 13 sierpnia. Zdaniem analityków będą słabe, ponieważ BPH nadal zmaga się ze spadkiem przychodów, co od dawna jest jego wielką bolączką, a obecnie sytuację pogarsza wpływ niskich stóp procentowych. Prognozują, że w II kwartale zysk netto wyniesie 6 mln zł, o 80 proc. mniej niż rok temu i o 55 proc. mniej niż w I kwartale.