Islandia, państwo, które dwa lata temu zbankrutowało, podnosi się z kryzysu o wiele szybciej niż Irlandia. O ile według prognoz Komisji Europejskiej tempo wzrostu PKB będzie w obu krajach podobne, to Islandia będzie mogła się pochwalić finansami publicznymi w znacznie lepszym stanie niż Irlandia. Jak podkreśla raport Międzynarodowego Funduszu Walutowego, stanie się tak bez naruszenia tradycyjnie hojnego, skandynawskiego modelu polityki społecznej.
[srodtytul]Bez bankowego obciążenia[/srodtytul]
Islandzki deficyt finansów publicznych wyniesie w tym roku 6,3 proc. PKB, podczas gdy irlandzki 32 proc. PKB. Komisja Europejska spodziewa się, że w przypadku Islandii deficyt zamieni się w 2012 r. w nadwyżkę, a w Irlandii wyniesie on 9,1 proc. PKB. O ile dług publiczny Irlandii może przekroczyć w ciągu nadchodzących lat 120 proc. PKB, to islandzki spadnie (według MFW) do 80 proc. PKB w 2015 r. Szybciej podnosi się z kryzysu również rynek pracy na Islandii. Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) spodziewa się, że bezrobocie sięgnie tam w 2011 r. 8,1 proc., gdy w Irlandii wyniesie 13,6 proc.
Ożywienie widać też na rynku finansowym Islandii. Indeks OMX Iceland wzrósł w tym roku o około 17 proc. i jest trzecim najlepszym zachodnioeuropejskim indeksem.Oba kraje przed kryzysem rozwijały się w podobnym tempie. Gospodarki obydwu zostały pogrążone przez kryzys w bankowości. – W 2009 r. żartowano, że różnica pomiędzy Irlandią a Islandią to jedna litera oraz pół roku różnicy w czasie ich bankructwa. Teraz nikt się z tego nie śmieje, a sytuacja Islandii wygląda nieco lepiej niż Irlandii – twierdzi Paul Krugman, amerykański noblista w dziedzinie ekonomii.
Zdaniem Krugmana oraz wielu innych ekonomistów powodem, dla którego Islandia podnosi się szybciej z kryzysu, jest to, że w odróżnieniu od Irlandii pozwoliła upaść zadłużonym bankom oraz zdewaluowała koronę. Jej narodowa waluta straciła od września 2008 r. blisko 30 proc. wobec dolara, co wspomogło eksporterów. Irlandia nie mogła sobie pozwolić na dewaluację, gdyż należy do strefy euro. Z kolei rosnący koszt ratowania banków zrujnował finanse publiczne Zielonej Wyspy.