Ma to choć w części zrównoważyć skutki zakłóceń w dostawach z Libii szacowanych na ponad 130 mln baryłek. Po 2 mln baryłek dziennie z tej rezerwy będzie dostępne na rynku przez najbliższe 30 dni.
Na londyńskiej ICE po południu za baryłkę ropy z dostawą w sierpniu płacono po 108,09 USD w porównaniu ze 114,21 USD na środowym zamknięciu.
Staniała w czwartek także miedź. Uczestnicy tego rynku zareagowali w ten sposób na obniżenie przez Fed prognoz wzrostu gospodarczego Stanów Zjednoczonych w tym i w przyszłym roku. USA zużywają najwięcej miedzi po Chinach.
Za tonę miedzi z dostawą za trzy miesiące na Londyńskiej Giełdzie Metali płacono pod koniec notowań 8949 USD w porównaniu z 9015 USD dzień wcześniej.
Od kilkunastu dni rynki były nękane niepokojącymi wiadomościami z Grecji, co nie sprzyjało poprawie nastrojów inwestorów. Gdy do tego dołączyły się złe wieści zza oceanu, musiało dojść do głębszej przeceny.
Obaw o losy Grecji i całej strefy euro nie było w stanie na dłużej uśmierzyć udzielenie nowemu greckiemu rządowi wotum zaufania. To wcale nie znaczy bowiem, że parlament zatwierdzi przygotowywany właśnie program drastycznych cięć wydatków, podwyżek podatków i masowej prywatyzacji. Związki zawodowe na przyszły tydzień zapowiedziały już masowe dwudniowe akcje protestacyjne.
Na zachodnioeuropejskich giełdach indeksy pospadały do poziomu z marca, kiedy na rynki dotarła wiadomość o obniżeniu przez Fed prognoz rozwoju gospodarczego Stanów Zjednoczonych i o podtrzymaniu mimo to decyzji o zakończeniu programu stymulowania gospodarki.
Inwestorów zaniepokoiła też wiadomość o kolejnym wzroście bezrobocia w USA, co potwierdza opinię Bena S. Bernanke, że tamtejsza gospodarka rozwija się „o wiele wolniej”, niż przewidywano. Przy takiej sytuacji na rynku pracy nie ma też co liczyć na poprawę w branży nieruchomości. Sprzedaż nowych domów spadła w maju po raz pierwszy od trzech miesięcy.
Do znaczącej przeceny banków po obu stronach Atlantyku przyczyniła się wypowiedź szefa EBC Jean-Claude Tricheta, który ostrzegł, że branża ta może paść ofiarą kryzysu zadłużeniowego w strefie euro. Indeks bankowy spadł najbardziej spośród wskaźników branżowych w Europie, o 2,6 proc. Straty na poziomie 5 proc. odnotowały hiszpański BBVA i włoski Banca Monte dei Paschi di Siena. Ostrzeżenie
Tricheta bardzo poważnie przyjęto też na nowojorskiej giełdzie i papiery JPMorgan Chase i Wells Fargo potraciły po 1,5 proc.