Chodzi o budowę bloku węglowego na 910 MW. Przedstawiciele katowickiego koncernu, pytani o warunki wejścia funduszu do Jaworzna, stwierdzają wymijająco, że są one uzależnione od badania due diligence i negocjacji umowy inwestycyjnej.
Z naszych informacji wynika jednak, że wstępnie omawiane warunki się nie zmieniły. Już w lutowym wywiadzie dla „Parkietu" prezes Tauronu Filip Grzegorczyk przyznał, że rozmowy z PFR dotyczyły zaangażowania kapitałowego funduszu w projekt i maksymalnego możliwego udziału na poziomie 1 mld zł.
Biorąc pod uwagę wartość inwestycji, oznaczałoby to udział PFR na poziomie maksymalnie 20 proc.
Jednocześnie Tauron rozpoczął rozpoznanie rynku w zakresie poszukiwań kolejnego partnera.
- Będziemy patrzeć przede wszystkim na rynek krajowy. Nie ograniczamy się natomiast do charakteru ewentualnych inwestorów - informuje Daniel Iwan z biura komunikacji spółki. To oznacza, że nie jest wykluczony udział partnera branżowego.
- Ewentualna współpraca z potencjalnymi inwestorami jest uzależniona od satysfakcjonujących warunków finansowych - dodaje Iwan.
Przedstawiciele grupy wielokrotnie podkreślali, że Tauron chce utrzymać kontrolę nad Jaworznem. Jeśli więc PFR rzeczywiście nabędzie do 20 proc. udziałów w projekcie, to kolejny partner nie będzie mógł kupić więcej niż 30 proc. Nie wiadomo jednak, czy spółka wyznaczyła sobie termin na znalezienie kolejnego chętnego na pakiet udziałów w projekcie elektrowni.
Zmiana formuły finansowania inwestycji ma stanowić element stabilizujący sytuację finansową Tauronu. Już przy prezentacji strategii zarząd katowickiej grupy przekonywał, że nawet bez partnerów uda się utrzymać kowenanty bankowe i zachować relację długu netto do EBITDA (wynik operacyjny plus amortyzacja) poniżej bezpiecznego poziomu 3,5. Na koniec I kwartału 2017 r. wskaźnik ten kształtował się na poziomie 2,31.