Parkiet TV

Sytuacja w długim terminie wygląda atrakcyjnie

Przemysław Tychmanowicz rozmawiał z Łukaszem Wardynem, dyrektorem CMC Markets na Europę Wschodnią.
Foto: parkiet.com

Końcówka 2020 r. upłynęła przede wszystkim pod znakiem interwencji walutowych NBP, których celem było osłabienie złotego. Czy nasza waluta najgorsze ma już za sobą?

Oprócz faktycznych interwencji nie można też oczywiście zapominać o interwencjach słownych. Zazwyczaj jest tak, że w przypadku mniejszych banków centralnych, takich jak NBP, podejmowane działania mają oczywiście krótkoterminowy wpływ na rynek, natomiast w długim terminie rynek wraca do tego, co chciał osiągnąć bez interwencji. Na razie można powiedzieć, że NBP osiągnął sukces. Udało się osłabić złotego na koniec roku, a i teraz wyceny w zestawieniu z innymi głównymi walutami nie wróciły do poziomu sprzed działań NBP. Boję się natomiast tego typu interwencji. Co innego, gdyby to robił Fed czy też EBC. Istnieje bowiem ryzyko zachęcenia do przybycia na nasz rynek poważnych spekulantów. Jest to niebezpieczna gra. Jeśli chodzi natomiast o parę EUR/PLN, to pozostajemy w dość szerokim trendzie horyzontalnym. Podobna jest sytuacja z funtem czy frankiem. Ciekawiej jest na parze USD/PLN.

W tym przypadku też jest to pochodna tego, co dzieje się na parze EUR/USD.

Zgadza się. Intryguje mnie jednokierunkowe postrzeganie rynku w przypadku tej pary. Praktycznie wszyscy obstawiają słabego dolara. Taka zgodność jest trochę niepokojąca. Mimo wzrostu na parze EUR/USD nie dotarliśmy nawet do kluczowych oporów sprzed kilku lat. Podchodziłbym więc do tego z pewną rezerwą. Para USD/PLN pozostaje natomiast cały czas w trendzie spadkowym. Kurs musiałby wrócić powyżej 3,80, aby pojawiły się argumenty za mocniejszymi zwyżkami.

Wspomniał pan też o interwencjach słownych. Nasz bank centralny jest w stanie wygrać z rynkiem? Czy spodziewa się pan chociażby dalszej obniżki stóp procentowych?

Bez ruchów w kwestii stóp procentowych bank centralny nie jest w stanie wygrać z rynkiem. Nawet jeśli zdecydowałby się na obniżkę stóp procentowych, to w tym otoczeniu rynkowym, które mamy, rodzi się pytanie o długoterminowe konsekwencje. Teraz nikt się tym nie przejmuje. Warto tutaj zwrócić uwagę na bardzo ciekawe informacje, które ostatnio zaczęły się pojawiać. W Danii kilka banków oferuje kredyt hipoteczny na 20 lat ze stałym zerowym oprocentowaniem. Myślę, że to powinno skłaniać do refleksji. Wprowadzanie tego typu instrumentów, nie tylko na rynku nieruchomości, poprawia sytuację konsumentów. Na świecie mamy natomiast generalnie niską inflację pomimo dużej kreacji pieniądza. Jest to nielogiczne. Sytuacja pandemiczna ogranicza działania konsumentów, którzy gromadzą pieniądze, które jednak w końcu, gdy sytuacja się poprawi, będą wydawane. Wydaje się, że to jest prosta droga do wystrzału inflacji. W długim terminie może to być problem NBP. Pytanie tylko, kiedy ma się to zmaterializować. Na razie więc NBP gra krótkoterminowo i w takim ujęciu ma to szansę powodzenia, natomiast, jak wspomniałem, w dłuższym okresie jest to niebezpieczne.

Na razie inwestorzy kupują ryzyko, co widać też na rynku giełdowym. Mówi się o korekcie, ale mijają tygodnie, a ona nie nadchodzi. Dalej więc obowiązuje kierunek na północ?

Staram się nie prognozować, bo przy mocnym trendzie nie za wiele to pomaga. Cały czas inwestorzy mają ten sam dylemat. Czy czekać na głębszą korektę, która może być szybka i drastyczna, czy jednak wchodzić już teraz na rynek? To samo pytanie można było sobie stawiać kilka tygodni temu. Powoli jednak kolejne poziomy zostają przebite. Co ważne, polski rynek od listopada w stosunku do innych rynków wschodzących zachowuje się relatywnie dobrze. Nie mieliśmy tego od lat. Co prawda ruszamy z niskich poziomów, ale faktem jest, że od listopada sytuacja się poprawia. Pieniądze płyną, a nasz rynek też jest relatywnie mało płynny. Warto także zwrócić uwagę na długoterminowe, nawet wieloletnie, wykresy. Płyną z nich bardzo ciekawe wnioski dla byków. Wróciliśmy powyżej istotnych wieloletnich wsparć. Patrząc na WIG20, widzimy, że przerwany został także wieloletni trend spadkowy. mWIG40 jest powyżej oporu, sWIG80 podobnie. Sygnały na wykresach wieloletnich są zachęcające w długim terminie. W krótkim trudno angażować dużo kapitału. Jeśli ktoś chce grać pod długi termin, to za bardzo nie ma wyjścia.

To co musiałoby się wydarzyć, aby w krótkim terminie faktycznie doszło do jakiejś większej korekty? Wydaje się, że kolejne europejskie lockdowny są już niestraszne, a inwestorzy działają w myśl zasady, że im gorzej, tym lepiej, bo liczą na dalszy dopływ pieniędzy.

Tak to wygląda. Na pewno wiemy już, że lockdowny w Europie nie wywołają głębokiej korekty. Gorszej sytuacji niż to, co jest teraz, już raczej nie będzie, biorąc pod uwagę, że trwają szczepienia, które powinny wpływać na poprawę sytuacji. W Stanach Zjednoczonych jest podobnie. Jedynym zdarzeniem na dzisiaj, które mogłoby wywołać korektę, jest powtórne pojawienie się sytuacji pandemicznej w niebezpiecznym zakresie w Azji. Na razie pod kątem pandemii panuje tam względny spokój. W Chinach też bardzo szybko ruch lotniczy wrócił w dużej części do poziomów sprzed pandemii. Azja więc świetnie dała sobie radę z pandemią. Widać to także na poziomie gospodarczym. Jeśli więc ktoś myśli o tym, że pandemia może coś namieszać, to właśnie przez rynki azjatyckie. Być może w przyszłości swoje pięć groszy dorzuci także Joe Biden, który po pewnym czasie od zaprzysiężenia faktycznie może zacząć wprowadzać pewne działania wobec wielkich firm IT. Na razie jednak rynek cieszy się z tego, że będzie kolejny pakiet stymulacyjny, i to teraz napędza wzrost.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.