Energetyka

Marcin Roszkowski: Gigantyczne koszty wzrostu cen energii dla przemysłu

- Dopóki nie zostanie podjęta decyzja o zmianie miksu energetycznego, to impuls do wzrostu cen energii elektrycznej będzie bardzo duży – alarmuje Marcin Roszkowski, prezes Instytutu Jagiellońskiego. W tym niskie energetycznym nie widzi miejsca ani dla dużych bloków jądrowych, ani dla nowego bloku węglowego w Ostrołęce.

Marcin Roszkowski, prezes Instytutu Jagiellońskiego

Foto: parkiet.com

Hurtowe ceny energii elektrycznej notują w ostatnich miesiącach solidne wzrosty. Czy spodziewał się pan takiego scenariusza?

Marcin Roszkowski: My od trzech – czterech lat sygnalizujemy, że tego typu impuls wzrostu cen energii nastąpi. Bierze się to z różnych tendencji fundamentalnych. Po pierwsze, jako członek Unii Europejskiej Polska jest mocno dotknięta przez różne regulacje dotyczące polityki klimatycznej. W ciągu półtora roku zamknięte zostały tzw. konkluzje BAT, określające jak produkowana ma być energia, w tym bardzo mocno okrojone zostały źródła wysokoemisyjne. Następnie zreformowany został unijny system handlu uprawnieniami do emisji, który nie jest już przewymiarowany i z roku na rok będzie się kurczył, a poza tym nie przewiduje tak dużo darmowych uprawnień. I wreszcie w tym roku spodziewamy się rozstrzygnięć w sprawie tzw. pakietu zimowego, który da jeszcze mocniejszy impuls do zmiany krajowych miksów energetycznych, szczególnie w takich państwach jak Polska. Po drugie, nikt tak naprawdę nie pracuje nad komercjalizacją czystych technologii węglowych.

W Polsce dużo się teraz mówi o czystych technologiach węglowych.

Mówi się dużo, ale od lat nie ma technologii, które dałoby się skomercjalizować na powszechną skalę. Są próby gazyfikacji węgla, ale świat w tych technologiach tak mocno nie poszedł jeszcze do przodu. Te działania, które są prowadzone na świecie, są znane i nie ma wielu nowych inicjatyw. Natomiast bardzo mocno rozpowszechniły się i staniały źródła odnawialne, ale też małe modułowe elektrownie atomowe. Więc to co się dzieje na rynku energii obecnie, to efekt różnych zaniedbań przez ostatnich 12 lat. Bo polityka klimatyczna jest przecież znana od lat i od dawna wiadomo już mniej więcej w którą stronę i w jakiej perspektywie będzie się ona rozwijać. Najlepszym przykładem jest to, że ceny hurtowe u naszych sąsiadów są niższe niż u nas, czyli kraje te mają niższe koszty wytwarzania energii i mają mniej emisyjne gospodarki. Jeśli chodzi o emisyjność polskiego sektora elektroenergetycznego, to znacznie odstajemy od średniej unijnej.

Czy to oznacza, że w kolejnych latach ceny energii nadal będą rosły w Polsce?

Żeby mieć niższe rachunki za energię, to trzeba mieć tani prąd. A ten tani prąd można dostać na dwa sposoby – albo wyprodukować z innych źródeł niż paliwo węglowe, albo można go importować od sąsiadów. Nasze zdolności importowe są jednak ograniczone i nie jesteśmy już w stanie importować dużo więcej energii elektrycznej. Dlatego dopóki nie zostanie podjęta decyzja o tym, że trzeba modyfikować miks energetyczny, a więc przyspieszyć prace nad wiatrakami na morzu, zastanowić się jak można rozproszyć energetykę i zachęcić Polaków do prosumenckich rozwiązań, to ten impuls do wzrostu cen energii będzie bardzo duży. Czyli żeby naprawdę w energetyce coś zmienić, to trzeba ładnych kilku lat, żeby proces inwestycyjny się rozpoczął.

Jaki byłby najlepszy miks energetyczny dla Polski?

Trzeba wszystko odwrócić i postawić na te źródła, które mają krańcowy koszt wytworzenia energii dążący do zera. Czyli na pewno nie są to elektrownie węglowe. Oczywiście nie da się postawić tylko na odnawialne źródła. Ten miks powinien być urozmaicony.

A widzi pan w nim miejsce dla nowego bloku węglowego w Ostrołęce?

Nie widzę i to z kilku względów. Przede wszystkim, przy tak zmieniających się warunkach regulacyjnych nie wierzę, by ktoś odważył się tę inwestycję sfinansować. Trudno jest przecież oszacować, jak za 10 lat będzie wyglądał choćby koszt emisji CO2. A tego typu inwestycje są przecież nawet nie na 10 lat, ale na 30 lat do przodu. Tak samo pewnie trudno będzie wybudować klasyczne, w starej technologii bloki atomowe. Ministerstwo Energii podaje, że koszt wybudowania dwóch bloków jądrowych sięgnąć może 70 mld zł, a uzyskamy w ten sposób tylko jakieś 12 – 13 proc. mocy w skali kraju. Zaś skalowanie tej inwestycji nie ma sensu.

Co więc mogłoby być podstawą w systemie dla odnawialnych źródeł energii?

Na pewno trzeba zwiększyć udział odnawialnych źródeł w produkcji energii elektrycznej poprzez przyspieszenie prac nad energetyką wiatrową na morzu. Bilansować to można np. elektrowniami gazowymi. To co się już dzieje i jest dobrym kierunkiem, to rozwój dywersyfikacji źródeł dostaw gazu, w tym budowa gazociągu Baltic Pipe i gazoportu. Te działania powinny być kontynuowane. W elektroenergetyce i ciepłownictwie będziemy potrzebować bardzo dużo gazu i prawdopodobnie będziemy potrzebować drugiego gazoportu.

Instytut Jagielloński wyliczył, że łączny koszt energii elektrycznej zużytej przez polski przemysł wzrośnie o niemal 16 mld zł w 2019 r. i o 22 mld zł w 2020 r. w porównaniu do roku 2016. Jak firmy mogą radzić sobie z rosnącymi kosztami?

Na pewno poprawa efektywności energetycznej to jest właściwy kierunek, następnie dobre zarządzanie energią, w tym redukcja zużycia energii wtedy, gdy jest ona najdroższa. Można to oszacować i tak zarządzać energią, żeby zmniejszyć koszty. Jeśli wzrost cen energii będzie długotrwały, to spółki mniej energochłonne będą stawiały na własne źródła. Natomiast dla dużych firm, tych najbardziej energochłonnych, wzrost cen będzie niestety dużym impulsem do ucieczki z Polski. Bo z jednej strony będą mieć rosnące koszty energii, a z drugiej strony eksportując swoje towary poza Polskę firmy wielokrotnie zderzają się z oczekiwaniami, by ich tzw. ślad węglowy dążył do zera.

Rekompensaty dla przemysłu mogłyby załagodzić sytuację?

Finansowanie ulg dla przemysłu jest teraz wskazane i należy to robić, natomiast to nie jest rozwiązanie na następne 10 czy 15 lat. Przede wszystkim trzeba zmienić fundamentalne przyczyny tego, co dotyka polski przemysł i polskie gospodarstwa domowe.


Wideo komentarz