Obecne i przygotowywane przepisy prawne dotyczące szeroko rozumianej gospodarki odpadami stają się kluczowym motorem rozwoju całego sektora. Zarząd Mo-Bruku, grupy specjalizującej się w spalaniu odpadów przemysłowych i medycznych, procesach zestalania i stabilizacji odpadów oraz produkcji paliw alternatywnych RDF, widzi dla siebie duże perspektywy w zaostrzających się wymaganiach prawnych, które obligują gminy do podnoszenia poziomów recyklingu. To przyczynia się do powstawania dużego popytu na innowacyjne technologie i produkty wspierające efektywny odzysk surowców, w tym kruszywa sztuczne wytwarzane z odpadów przemysłowych.

Foto: Parkiet

– Rosnące cele recyklingu – 55 proc. od 2025 r. wobec 45 proc. w roku poprzednim – skłaniają samorządy do poszukiwania nowych, bardziej ekologicznych i ekonomicznie uzasadnionych kierunków inwestycji. Tworzy to przestrzeń do rozwoju biznesu w obszarze technologii przetwarzania odpadów oraz wytwarzania półproduktów wykorzystywanych w budownictwie drogowym i komunikacyjnym – twierdzi Henryk Siodmok, prezes Mo-Bruku.

Dodaje, że równolegle postępują prace legislacyjne dotyczące rozszerzonej odpowiedzialności wytwórcy odpadów za wprowadzanie odpadów na rynek. – Będzie to umacniać pozycję konkurencyjną podmiotów posiadających własne instalacje do przetwarzania odpadów, takich jak Mo-Bruk – przekonuje Siodmok.

Z ostatnich danych wynika, że w I połowie roku grupa przetworzyła 158,1 tys. t odpadów, co oznacza wzrost o 6 proc. w porównaniu z tym samym okresem ubiegłego roku. Dzięki temu również o kilka proc. poprawiono przychody (do 127 mln zł) i EBITDA (do 52 mln zł).

Foto: Parkiet

Niestabilne otoczenie prawne i zbyt długie procedury administracyjne

O ogromnym wpływie regulacji na funkcjonowanie branży gospodarki odpadami mówi również Álvaro García Martínez, prezes FBSerwis, firmy działającej na tym rynku i należącej do grupy kapitałowej Budimeksu. – W 2025 r. wszedł w życie system kaucyjny, ale jego realny wpływ na branżę poznamy dopiero w II połowie 2026 r. – to wtedy według szacunków stare opakowania wymienią się na te objęte kaucją i zaobserwujemy, ile surowca „odpłynie” z systemu gminnego na rzecz systemu kaucyjnego. Straty związane z wprowadzeniem systemu kaucyjnego może mitygować ROP (rozszerzona odpowiedzialność producenta), ale regulacje te wejdą w życie zgodnie z planem dopiero w 2028 r., a dodatkowo ich kształt nie jest jeszcze ostatecznie znany – zauważa García Martínez.

Foto: Parkiet

Jego zdaniem kolejnym wyzwaniem dla całego sektora są wskaźniki dotyczące przygotowania do ponownego użycia i recyklingu odpadów komunalnych narzucone przez Unię Europejską. Przypomina, że w Polsce w 2023 r. zanotowano w tym zakresie poziom 32 proc. W tym roku powinniśmy osiągnąć już 55 proc., co jest mało prawdopodobne, a nawet niemożliwe w większości gmin. Co więcej, w następnych latach wymagany poziom przygotowania do ponownego użycia i recyklingu odpadów komunalnych będzie systematycznie rósł (o 1 proc. rocznie), aby w 2035 r. osiągnąć 65 proc. Gminy, które nie sprostają tym wymaganiom, zapłacą wysokie kary. Finalnie rosnące koszty przerzucą jednak na mieszkańców.

Foto: Parkiet

Według FBSerwis największym wyzwaniem dla firm z branży gospodarki odpadami, które chcą inwestować w nowoczesne technologie, jest niestabilne otoczenie prawne i zbyt długie procedury administracyjne. Tym samym przyspieszenie i uproszczenie uzyskiwania decyzji środowiskowych oraz zezwoleń na przetwarzanie odpadów stworzyłoby realny impuls inwestycyjny i przyczyniłoby się do powstania nowej, bardziej efektywnej infrastruktury przetwarzania.

Istotną szansą rozwoju są także planowane rozwiązania w ramach ROP oraz zasady ekoprojektowania i ekomodulacji. – Ich wdrożenie powinno przyczynić się do łatwiejszego i mniej kosztownego przetwarzania opakowań, ponieważ na rynek trafiać będą materiały lepiej zaprojektowane pod kątem recyklingu. W efekcie, możliwe będzie efektywne inwestowanie w wyspecjalizowane technologie przetwarzania określonych rodzajów opakowań, co uczyni procesy zagospodarowania bardziej opłacalnymi i przewidywalnymi – ocenia García Martínez.

Foto: Parkiet

Trwają konsultacje przepisów dotyczących gospodarki o obiegu zamkniętym

Z kolei w Geotrans, grupie zajmującej się zagospodarowywaniem odpadów poprocesowych w postaci ustabilizowanych komunalnych osadów ściekowych i kompostu nienormowanego oraz rekultywacją zamkniętych składowisk odpadów, przekonują, że obszar, w którym działają, pod kątem przepisów prawa, pozostaje od kilku lat stabilny. – Tym samym cała rewolucja systemu prawnego związana z zagospodarowaniem odpadów budowlanych, zbiórką tekstyliów czy wprowadzeniem systemu kaucyjnego przechodzi niejako obok nas i nie ma większego wpływu na prowadzoną działalność operacyjną – zapewnia Tomasz Styrcula z Geotransu.

Czytaj więcej

Przetwórcy odpadów mierzą się z nowymi wyzwaniami

Nie oznacza to jednak, że nic nie ma do poprawy. Firma nieustannie zmaga się z przewlekłością prowadzonych postępowań administracyjnych związanych z wydawaniem decyzji środowiskowych oraz decyzji na przetwarzanie odpadów. To konsekwencja przeregulowania i zbyt dużej biurokratyzacji administracji publicznej. – Ma to negatywny wpływ na całą branżę, w szczególności na procesy inwestycyjne związane z uruchomieniem nowych instalacji do zagospodarowania odpadów. Średnio dla projektu typu greenfield czas potrzebny na uzyskanie wszystkich pozwoleń administracyjno-prawnych niezbędnych do rozpoczęcia działalności operacyjnej to około 4-5 lat – wylicza Styrcula.

W Geotransie liczą na deregulację i usprawnienie procesów związanych z wydawaniem decyzji administracyjnych. Z drugiej strony zwiększenie nadzoru nad już działającymi na rynku podmiotami w zakresie przestrzegania przepisów prawa traktują jako szansę, zwłaszcza w kontekście walki z nieuczciwą konkurencją, która działa w szarej strefie.

Recyklingiem odpadów i złomów metalonośnych zajmuje się grupa KGHM. Koncern informuje, że w tym obszarze największy wpływ na jego działalność mają przepisy unijnej dyrektywy w sprawie gospodarowania odpadami pochodzącymi z przemysłu wydobywczego oraz krajowej ustawy o odpadach wydobywczych. Określają one m.in. szczegółowe wymagania dotyczące eksploatacji, monitorowania i bezpieczeństwa należącego do grupy Obiektu Unieszkodliwiania Odpadów Wydobywczych „Żelazny Most”.

Dodatkowo w najbliższych latach na działalność KGHM-u duży wpływ będą miały regulacje z zakresu gospodarki o obiegu zamkniętym (GOZ). Spółka aktywnie uczestniczy w konsultacjach publicznych dotyczących tego aktu prawnego. – Podkreślamy w nich potrzebę zmiany podejścia legislacyjnego poprzez wprowadzenie jasnych i jednolitych kryteriów utraty statusu odpadu dla żużli hutniczych i pyłów hutniczych zawierających metale możliwe do odzysku. Pojawiają się propozycje, aby rozwiązania te zostały określone w drodze rozporządzenia, co zapewniłoby ich spójne i praktyczne stosowanie – informuje Artur Newecki, rzecznik prasowy KGHM-u.

Jego zdaniem, właściwie przygotowane regulacje dotyczące GOZ będą mogły przyczynić się do rozwoju działalności koncernu. Pozytywnie ocenia również inicjatywy wspierające innowacje w recyklingu i odzysku surowców krytycznych, które wpisują się w strategię surowcową KGHM i cele Europejskiego Zielonego Ładu. – Zagrożeniem natomiast może być dalsze zaostrzenie norm środowiskowych i wymogów administracyjnych, które zwiększają koszty operacyjne oraz obciążenia inwestycyjne przedsiębiorstw. Kluczowe będzie zatem zachowanie równowagi między ambitnymi celami środowiskowymi a realnymi możliwościami technologicznymi i ekonomicznymi przemysłu – przekonuje Newecki.

Czytaj więcej

Gospodarka odpadami to perspektywiczny biznes

Spółki domagają się większego wsparcia działalności recyklingowej

Dla działalności Grupy Recykl i spółki Orzeł, specjalizujących się w recyklingu mechanicznym opon, decydujące znaczenie ma ustawa o obowiązkach przedsiębiorców w zakresie gospodarowania niektórymi odpadami oraz opłacie produktowej. Reguluje ona m.in. obowiązki podmiotów wprowadzających opony na rynek (producenci, importerzy, dystrybutorzy) w postaci realizacji co najmniej 75-proc. odzysku, w tym 15-proc. recyklingu masy wprowadzanych opon. Grupa Recykl zauważa, że od 18 lat nie uległy one zmianie. Powoduje to, że Polska ma najniższy efektywny poziom recyklingu i odzysku w Europie oraz największą liczbę niezagospodarowanych opon. W tej sytuacji niezbędne jest podniesienie obowiązujących wskaźników odzysku i recyklingu.

Negatywny wpływ na spółkę mają również ciągle zmieniające się przepisy dotyczące uzyskania nowych decyzji i pozwoleń, opieszałość organów w wydawaniu tych decyzji oraz brak jednolitej wykładni obowiązujących przepisów. – Jesteśmy w procesie akwizycyjnym niemieckiej spółki HRV, z którą współpracujemy od kilkunastu lat. Obserwując rynek w tym okresie, ze szczególną uwagą w ciągu ostatniego roku (due diligence, analizy rynkowe itd.), widzimy bardziej liberalne, sprawne podejście do wielu zagadnień (np. w kwestiach rozbudowy zakładów czy kupna aut elektrycznych), przy jednoczesnym wyższym poziomie obowiązywania limitów ustawowych – zauważa Maciej Jasiewicz, prezes Grupy Recykl.

Jego zdaniem szansą dla branży jest wejście w życie ROP obejmującej opony poużytkowe. Zakłada, że po okresie przejściowym, może mieć to miejsce od 2028 r. Grupa Recykl cały czas czeka na implementację dyrektywy odpadowej, która jasno określi hierarchię postępowania z odpadami i w sposób istotny uporządkuje rynek zagospodarowania odpadów.

Również Michał Stachyra, wiceprezes Orła, duże nadzieje wiąże ze zmianami prawnymi, które mają zwiększyć odpowiedzialność producentów opon za odpady powstające z ich produktów. Dla spółki kluczowe znaczenie mają również przepisy procedowane na poziomie unijnym. Chodzi zwłaszcza o regulacje dotyczące GOZ, dzięki którym ma powstać w UE jednolity rynek surowców wtórnych oraz powinno dojść do zwiększenia popytu na wysokiej jakości materiały pochodzące z recyklingu.

– W ostatnich latach nasza branża otrzymała silny cios w postaci zmiany rozporządzenia REACH, zakazującego stosowania granulatu z opon jako wypełnienia sztucznej trawy na boiskach sportowych. W planowanych obecnie regulacjach z obszaru Europejskiego Zielonego Ładu, takich jak akt o gospodarce o obiegu zamkniętym, widzimy raczej szanse rozwojowe niż zagrożenia – komentuje Stachyra.