British Telecom w najbliższym czasie zostanie prawdopodobnie podzielony. Ma to na celu powstrzymanie spadku giełdowych notowań koncernu ? twierdzi londyński ?Sunday Business?.Gazeta spekuluje, że po ustąpieniu w piątek dyrektora ds. finansowych British Telecom Roberta Brace?a za koncepcją taką opowiada się jego następca na tym stanowisku Philip Hampton (wejdzie w skład zarządu BT 1 listopada br.). Koncern zostałby podzielony na część świadczącą usługi telefonii stacjonarnej na rynku krajowym oraz segment grupujący aktywa internetowe oraz związane z telefonią komórkową.Zdaniem ?Sunday Business?, Hampton ma już doświadczenie w tego typu operacjach. Przed kilkoma laty jako dyrektor finansowy British Gas (obecnie BG Group) z powodzeniem przeprowadził podział na dwa segmenty tego ówczesnego monopolisty na brytyjskim rynku dostaw gazu.Działania British Telecom zdają się potwierdzać przewidywania prasy, a pierwszym krokiem do tego jest zapowiedziane już wprowadzenie na giełdę operującej na europejskim rynku spółki telefonii komórkowej BT Cellnet. Na sprzedaż ma zostać przeznaczony pakiet 25-30% akcji tej spółki. Powinno to przynieść BT 10 mld funtów szterlingów (ok. 16,2 mld euro). Przygotowywane jest także uplasowanie na parkiecie walorów innej spółki-córki Yello (książki telefoniczne).Po uzyskaniu licencji na usługi UMTS oraz kilku przejęciach zadłużenie British Telecom przekracza 30 mld funtów. To przyczyniło się do obniżenia ocen przez czołowe agencje ratingowe. Od początku roku walory koncernu straciły na giełdzie niemal połowę swojej wartości. Wszystkie te czynniki stały się powodem fali krytyki działań dyrektora R. Brace?a. Giełda zareagowała na jego rezygnację pozytywnie (notowania BT wzrosły w piątek o 7,7%, do 740 pensów za akcję). Jest to także dowód, że City akceptuje na tym stanowisku Hamptona ? twierdzi ?Sunday Business?.W kierownictwie British Telecom może dojść w najbliższym czasie jeszcze do innych zmian personalnych. Jak twierdzi londyńska prasa, zaostrza się konflikt między prezesem Peterem Bonfieldem a szefem rady nadzorczej Ianem Vallance. British Telecom nie skomentował ubiegłotygodniowych pogłosek, jakoby Vallance po 20 latach pracy miał odejść z koncernu.
W.K.