Kilka banków chce kredytować procesy dawnych właścicieli o zwrot odebranego im majątku. Ponadto prowadzeniem takich spraw są zainteresowane kancelarie prawne - uważa Mirosław Szypowski, przewodniczący OPOR. "Jest kilka banków zainteresowane kredytowaniem spraw dawnych właścicieli, ale nie mogę ujawnić ich nazwy. Są to banki zachodnie i ich filie w Polsce" - powiedział w piątek PAP Mirosław Szypowski, przewodniczący Ogólnopolskiego Porozumienia Organizacji Rewindykacyjnych (OPOR), reprezentujących dawnych właścicieli. Dodał, że banki oferują kredyty na bardzo różnych warunkach, ale nie zdradził szczegółów. Banki te jednak nie oferują jednocześnie wraz z kredytem obsługi prawnej procesu. W czwartek prezydent Aleksander Kwaśniewski zawetował ustawę reprywatyzacyjną, która zakładała zwrot połowy utraconego mienia w naturze, tam, gdzie to możliwe, a w przeciwnym przypadku - w bonach. Zdaniem prezydenta, dla odzyskania bezprawnie zabranych majątków najlepsza jest droga sądowa. Rząd szacuje, że w wyniku indywidualnych spraw, z budżetu państwa będzie trzeba wypłacić dawnym właścicielom odszkodowaniana łączną kwotę około 270 mld zł. Dawni właściciele zapowiadają, że w związku z zawetowaniem ustawy reprywatyzacyjnej nie będą już zwlekać z dochodzeniem swoich spraw drogą sądową lub administracyjną. "Liczyliśmy, że prezydent nie zrobi weta i wejdzie ustawa. Dawni właściciele wstrzymali się z wszczynaniem postępowań ze względu na sytuację kraju. Teraz uruchamiamy ten sposób, bo prezydent zwolnił nas od wszelkich zobowiązań, jakie mieliśmy wobec państwa" - powiedział Szypowski. "Uruchamiamy falę pozwów i do tego mamy kancelarie prawne, banki, które nas wesprą, mamy lobby na zachodzie, które wspiera dawnych właścicieli żydowskich" - dodał. Poinformował, że są dwie ścieżki dochodzeń: sądowa i administracyjna. W przypadku dochodzeń w sądach powszechnych, aby postępowanie było wszczęte dawni właściciele muszą wpłacić 8 proc. szacunkowej wartości utraconych nieruchomości, jako depozyt sądowy. Jego zdaniem, średnia wartość nieruchomości, które byłyby przedmiotem procesów, to 0,5 mln zł. "To, do tej pory blokowało postępowania sądowe, ponieważ wielu dawnych właścicieli nie było w stanie pokryć tych 8 proc. Teraz mamy porozumienie z bankami, które nas wesprą" - powiedział Szypowski. Dodał, że kancelarie oferują pomoc prawną przy procesach, z możliwością rozliczania kosztów na dwa sposoby. Jedne pobierają określoną opłatę i zajmują się obsługą procesu, a inne sposobem amerykańskim pobierają do 30 proc. wartości nieruchomości po zakończeniu procesu. Według Szypowskiego może być do 200 tys. spraw. Magdalena Falkowska, główny specjalista w departamencie reprywatyzacji i rekompensat w Ministerstwie Skarbu Państwa powiedziała w piątek PAP, że w przypadku spraw majątkowych zawsze jest wymóg wpłaty 8 proc. wartości, a nie tylko w sprawach reprywatyzacyjnych. "To wynika z ogólnych przepisów cywilnych. Czasami są stosowane odstępstwa od tego wymogu, pod warunkiem, że wystąpi się do prezesa sądu o odstąpienie od tej sumy" - dodała. Według Krzysztofa Łaszkiewicza, wiceministra skarbu, orzecznictwo w ostatnim okresie bardzo poszerzyło możliwości dochodzenia swoich praw przez dawnych właścicieli i dlatego, można się spodziewać dużego obciążenia dla budżetu. Każdemu wnioskowi roszczeniowemu będą towarzyszyły jeszcze wnioski odszkodowawcze. Jego zdaniem dzisiaj około 80 proc. dawnych właścicieli może dochodzić swoich roszczeń drogą sądową i administracyjną. Na początku lat 90. było to tylko około 30 proc. "Drogą sądową mogą dochodzić swoich praw ci byli właściciele, którzy mają jakiekolwiek podstawy prawne dochodzenia. Dekrety i akty nacjonalizacyjne w wielu wpadkach traktowały o przyznaniu odszkodowania, których nigdy nie dano. Część tych dekretów naruszała ówczesny porządek prawny, a każdy obywatel ma prawo do złożenia skargi konstytucyjnej" - uważa Łaszkiewicz. Szacunki rządu zakładały, że maksymalna liczba roszczeń reprywatyzacyjnych wyniesie 170 tys. Realna wartość świadczeń reprywatyzacyjnych, obniżona zgodnie z ustawą o 50 proc. i pomniejszona o podatek spadkowy, miała wynieść 43,7 mld zł. Ustawa reprywatyzacyjna przewidywała, że o zwrot majątku będą mogły ubiegać się osoby, którym komunistyczne władze odebrały majątek w latach 1944-62, lub ich spadkobiercy. Ustawa obejmowała także przesiedleńców z terenów wschodnich II Rzeczpospolitej, które po II wojnie Polska utraciła na rzecz ZSRR. (PAP)