Druga połowa marca przyniosła wyhamowanie spadków na GPW. WIG20 wzrósł o 5% od swojego dołka z 14 marca, ale na tej podstawie nie można prognozować zakończenia trwającego już ponad rok trendu spadkowego.
Rok po szczycie...Na światowych giełdach bessa wyszła poza spółki nowej ekonomii ? w marcu najniższe wartości od dwóch lat osiągnęły wskaźniki DJIA i FT-SE 100, kojarzone z ?tradycyjnymi? firmami.Stały napływ środków z funduszy emerytalnych i perspektywy wejścia Polski do UE pozwolą na utrzymanie pozytywnego trendu na warszawskiej GPW jeszcze przez długi czas ? twierdzili analitycy Salomon Smith Barney w raporcie z 2 marca ub.r. O udanych inwestycjach jednego z OFE informowały prasowe ogłoszenia. ?Dzięki trafnym inwestycjom wartość jednostki rozrachunkowej wzrosła z 10,62 zł (na 31.01.2000 r.) do 11,6 zł (na 29.02.2000 r.). Oznacza to, że tempo wzrostu wartości jednostki rozrachunkowej za styczeń i luty tego roku wyniosło 55% w stosunku rocznym. Biorąc pod uwagę wyniki osiągnięte w lutym, wartość ta wzrasta do 87%? ? czytamy w tym ogłoszeniu.Według wyceny na 16 marca br., ta sama jednostka tego samego OFE wyceniana jest na 11,68 zł, a miesiąc temu (dokładnie 27 lutego) warta była 11,72 zł.Jak wyglądały wtedy rekomendacje? Ano na przykład tak: ?TP SA, BRE Bank, PBK, PKN, Prokom i Optimus umieścił na swojej liście gwiazd na nowych rynkach europejskich największy wkrótce bank świata ? Deutsche Bank. Dla TP SA cenę docelową w 12-miesięcznym horyzoncie czasowym określono na 37 zł (...)?. Ceny dla Prokomu i Optimusa nie zostały jednak określone. W przypadku tych dwóch ostatnich spółek uzasadniono to wskazując, że ?ceny, jakie można by im przypisywać oczekując na zmaterializowanie się nadziei na przyszły wzrost ich zysków, są tak oderwane od ich parametrów fundamentalnych, że z punktu widzenia profesjonalnej rzetelności lepiej ich w ogóle nie wymieniać?.Niedługo po tym raporcie ceny docelowej Optimusa nie zawahali się natomiast ujawnić analitycy ABN Amro. Podtrzymując swoją poprzednią wycenę akcji nowosądeckiej firmy na 210 zł, ich cenę docelową wyznaczono na 510 zł (!).Z tamtych złudnych wycen nie zostało dzisiaj wiele, a w wydawanych rekomendacjach spółki z sektora TMT pokazują się jakby nieco rzadziej. Teraz częściej oceniane są banki, czy też firmy starej ekonomii, ale nadal przeważa w nich nieśmiertelne ?kupuj?. Tyle tylko, że jakby chętnych do skorzystania z nich jest mniej, a powód ? prosty. Przez rok bessy inwestorzy, którzy w rekomendacje wierzyli, w większości stracili pieniądze....a TMT wciąż spadaNa czym można było stracić w marcu? Przede wszystkim na spółkach zaliczanych do branży zaawansowanych technologii. Liderem spadków była Netia, której walory osiągnęły najniższy poziom w historii ? 31,7 zł. Warto przypomnieć, że na zamknięcie pierwszych notowań Netii na giełdzie walorami tej firmy handlowano po 120,5 zł. Oznacza to, że od tamtej pory ich wartość spadła o 75%.W granicach 1/5 zniżkowały notowania Prokomu, Optimusa i Softbanku. Niewiele mniej spadł w ostatnim miesiącu kurs Elektrimu. Na zamknięcie jednej z sesji akcje tej zaskakującej coraz to nowymi sensacjami firmy wyceniono na 26,1 zł, najniżej od maja 1997 roku.Na drugim biegunie znalazły się niepłynne spółki, na które ogłaszane były wezwania (Bakoma, WKSM, AMS). Z większych firm wyróżniły się Elektrim Kable, którego akcji warszawski holding, zgodnie z podawanymi informacjami, zamierza się pozbyć. Ok. 25% można było zarobić na walorach mającego kłopoty finansowe Apeximu.Perspektywy nie najlepsze...Jakie są perspektywy na poprawę koniunktury po trwającej ponad rok bessie? Na razie zmiany trendu nie widać. Wprawdzie po bardzo silnych spadkach w pierwszej połowie miesiąca, druga połowa przyniosła wyraźne zmniejszenie presji sprzedających, ale to wciąż za mało, żeby mówić o zmianie trendu. WIG20 wzrósł od dna z 14 marca 5% w czasie 4 sesji i kupującym jakby zabrakło sił. Jeśli spojrzeć na wykresy najważniejszych indeksów, to okaże się, że ostatnie sesje to tylko niewielki ?ząbek?, na podstawie którego naprawdę trudno prognozować hossę.Rzadko zdarza się, żeby zmiana trendu ze spadkowego na wzrostowy odbywała się w sposób gwałtowny. Z reguły wzrosty poprzedzane są okresem akumulacji akcji, który na wykresach indeksów objawia się w postaci wyraźnie widocznego trendu bocznego. Na wykresach WIG, WIG20 czy TechWIG takich okresów konsolidacji, mogących stanowić podstawę hossy, na razie nie ma.....i znikąd pomocyMarzec nie był dobrym miesiącem dla większości światowych giełd. Fakt chyba najważniejszy to zakończenie trwającej od maja 1999 roku konsolidacji na indeksie Dow Jones Industrial Average wybiciem w dół. 22 marca indeks zamknął sesję na poziomie 9389 pkt. i była to najniższa wartość wskaźnika od ponad dwóch lat.Podobnie do DIJA zachował się londyński FT-SE 100, który definitywnie uporał się z barierą 6 tys. punktów, również notując ponaddwuletnie minimum.Ponieważ obydwa wskaźniki, reprezentujące przede wszystkim spółki zaliczane do ?starej ekonomii?, wybiły się w dół z bardzo rozległych konsolidacji, można przypuszczać, że znajdują się dopiero na początku trendów spadkowych. Wniosek z tego taki, że inwestowanie w akcje firm starej ekonomii w najbliższych miesiącach ma znacznie większe szanse na zakończenie się stratą niż zyskiem. Zachowanie indeksów skłania ku tezie (biorąc pod uwagę założenie, że giełda antycypuje procesy gospodarcze), że podjęta przez Alana Greenspana próba uchronienia Ameryki przed recesją zakończy się niepowodzeniem.Jakie będzie przełożenie tego, co dzieje się na tych rynkach na notowania w Warszawie? Nasza giełda najczęściej dość silnie skorelowana jest z tym, co dzieje się na Nasdaq, wahania indeksów starej ekonomii, o ile nie są drastycznie duże, nie mają takiego znaczenia. Spodziewana bessa na Wall Street nie powinna mieć więc szczególnie negatywnego wpływu, a indeks MIDWIG, skupiający tradycyjne firmy będzie zachowywał się lepiej od Średniej Przemysłowej. Jednym słowem: spadać powinniśmy w swoim tempie.Uwaga na złotegoMarzec przyniósł wyraźne osłabienie kursu naszej waluty. Dolar rozpoczynał miesiąc na poziomie 3,975 zł, a kończy w granicach 4,1 zł. Na wykresie waluty wyraźnie widać formację głowy i ramion, do której pełnego ukształtowania brakuje przebicia poziomu 4,16 zł. Jeśli tak się stanie, złotemu grozi szybka utrata wartości, przynajmniej do 4,36 zł.Jeśli wrócić ma zaburzona w lutym korelacja, zgodnie z którą spadająca waluta równa się zniżce indeksu WIG20, to będziemy mieli kolejny sygnał przemawiający za kontynuacją bessy na GPW. N