30% DEM cyrkuluje poza Niemcami

W czasie niedawnej wizyty w Moskwie prezes Bundesbanku Ernst Welteke zapewniał Rosjan, że jego firma gwarantuje niczym nie ograniczoną wymianę niemieckich marek na euro po wprowadzeniu do obiegu banknotów i monet wspólnej waluty, co rozpocznie się już w styczniu.

Nie będzie żadnych opłat ani limitów czasowych, a Europejski Bank Centralny (EBC) udostępni nowe pieniądze wszystkim posiadaczom marek poza strefą euro. ? Obcokrajowcy posiadający marki w żaden sposób nie będą dyskryminowani ? powiedział Welteke.Te deklaracje wyraźnie były skierowane do wielu Rosjan oraz mieszkańców innych krajów środkowej i wschodniej Europy, którzy mają marki, ale nigdy nie ujawniali tego władzom. Teraz bojąc się o przyszłość tych oszczędności, ludzie ci będą woleli wymienić owe marki na dolary niż iść w przyszłym roku do banku i poprosić o euro.Niemożliwe jest oczywiście obliczenie, ile niemieckich marek znajduje się w dawnych krajach komunistycznych. Prezes EBC Wim Duisenberg szacował kiedyś, że ok. 30% wszystkich wyemitowanych DEM jest w obiegu poza Niemcami. Byłoby to więc prawie 80 mld DEM z 260 mld DEM lub 40 mld euro ze 133 mld euro. Dla całej strefy euro stanowiłoby to co najmniej 10% jej ogólnej masy pieniądza.Olbrzymie ilości tej gotówki są zapewne w Turcji, gdzie wielu ludzi ma rodzinne i biznesowe powiązania z Niemcami, w Rosji i innych dawnych republikach radzieckich i na Bałkanach, a zwłaszcza w dawnej Jugosławii. Na przykład w Czarnogórze i Kosowie niemiecka marka jest legalnym środkiem płatniczym.W tej sytuacji Werner Sinn, prezes niemieckiego instytutu gospodarczego Ifo, zwraca uwagę, że jeśli ci ludzie już teraz wymieniają marki na dolary, może przyczynić się to do osłabienia europejskiej waluty. A jeśli wraz ze zbliżaniem się końca roku będą tych marek wymieniali coraz więcej, to będzie rosła presja na euro, w zależności od tego, jak duża będzie ta wymiana i jak szybko będzie przeprowadzana.Wprawdzie prezes Welteke wygłaszał te deklaracje w Moskwie, ale to nie Rosja będzie głównym problemem przy wprowadzaniu do obiegu euro. Tam bowiem, podobnie jak w Polsce, raczej dolar, a nie marka, był główną walutą czarnego rynku przez cały okres komunizmu i nadal jest bardziej popularny. Ilustruje to anegdota o tzw. nowym Ruskim, który w czasie pobytu w USA nie mógł nadziwić się, że tam wszyscy płacą ?naszymi? dolarami.W każdym razie nie ulega wątpliwości, że na kurs euro wpływają nie tylko tendencje gospodarcze w Unii Europejskiej czy w USA, ale również to, co dzieje się z owymi ukrytymi markami.

J.B. ?Financial Times?