Coraz więcej portali sportowych nie radzi sobie z kryzysem w internetowej branży. Maleją wpływy z reklam, coraz więcej pieniędzy pochłaniają zakupy nowych technologii oraz praw do transmisji dużych imprez. Przykładem może być wiodąca na amerykańskim rynku firma Quokka Sports, nad którą ostatnio zawisła groźba bankructwa.? Będziemy musieli sprzedać kilka naszych portali, m.in. nbc.olympics.com oraz golf.com ? powiedział przed kilkoma dniami Reutersowi prezes Quokka Alan Ramadan. Pierwszy portal (prowadzony wspólnie z telewizją NBC) zawiera m.in. oficjalne strony komitetu organizacyjnego zimowych igrzysk olimpijskich, które odbędą się w 2002 r. w Salt Lake City. Eksperci wyceniają go na 5?7 mln USD plus szacowane 10 mln USD przyszłych wpływów z reklam. Według pogłosek, jest nim zainteresowanych ponad 10 chętnych. Transakcja powinna zostać sfinalizowana jeszcze w maju.Quokka Sports był pionierem w dziedzinie sportowych portali w USA. Utworzył i zarządzał internetowymi stronami najbardziej popularnych w tym kraju dyscyplin, m.in. amerykańskiego futbolu, koszykówki, baseballu, hokeja na lodzie, golfa. Rywalizował także z europejskimi firmami o prawa do transmisji wyścigów samochodowych Formuły 1 i meczów Campions League. W trakcie letnich igrzysk w Sydney testował w USA i Finlandii bezpośrednie przekazy internetowe głównych konkurencji.Zachęcona olimpijskimi sukcesami (odnotowano ponad 5,6 mld wejść) firma postanowiła zainwestować kilkaset milionów USD w niesprawdzony jeszcze najnowszy system szybkiego przekazu obrazu. W praktyce wyszło na jaw, że zawiera on liczne błędy i jest bezużyteczny. ? Dopiero teraz eksperci mówią, że pospieszyliśmy się. Dobra sieć tego typu będzie gotowa dopiero za jakieś 2?3 lata. Nasze ambicje w rywalizacji z konkurencją okazały się bardzo kosztowne ? przyznał Alan Ramadan. Na razie Quokka ratuje sytuację finansową redukując zatrudnienie. Od marca pracę w spółce straciło 59% z liczącej 370 osób załogi.Taki sam sposób stosują europejskie portale sportowe. Brytyjski Sportal.com już dwukrotnie w tym roku zmniejszał zatrudnienie. Ostatnio zrezygnował nawet z usług wiceprezesa Stephena Nutalla i kilku czołowych menadżerów. ? Redukcja była jednym z warunków otrzymania finansowego wsparcia od inwestorów ? powiedział niemieckiemu ?Handelsblattowi? założyciel i prezes Sportal.com Rob Hersov.Dzięki temu firma dostała 5 mln funtów szterlingów od tak znanych na międzynarodowym rynku kapitałowym instytucji, jak m.in. Nomura, należący do włoskiego potentata w branży mediów Silvio Berlusconiego koncern Fininvest oraz brytyjska płatna stacja telewizyjna BSkyB (jej właścicielem jest Rupert Murdoch). Obecnie trwają z nimi negocjacje na temat kolejnej transzy (opiewającej tym razem na 7 mln funtów).Podczas ubiegłorocznej fali zainteresowania wszelkimi internetowymi przedsięwzięciami Sportal.com zdecydował się na wejście do elitarnego grona 12 głównych sponsorów mistrzostw Europy w piłce nożnej 2000. Kosztowało go to 50 mln DEM. ? Niestety, nasza obecność na boiskach Belgii i Holandii nie przyniosła spodziewanego efektu reklamowego ? przyznał R. Hersov.Obecnie kierowana przez niego firma próbuje w sojuszach z kilkoma partnerami stworzyć nowe internetowe przedsięwzięcia. M.in. z niemieckim koncernem Siemens rozmawia na temat projektu poświęconego wyścigom Formuły 1, a z telewizją CNN ? europejskiego kanału sportowego CNN.Sportal.com.

W.K.Reuters, Bloomberg, ?Handelsblatt?