Według wiceministra Skarbu Państwa Mariana Miłka prywatyzacja elektrowni, w których wprowadzany jest system opłat kompensacyjnych (SOK), powinna nastąpić dopiero po jego wprowadzeniu. Nie powinno się wprowadzać prywatyzacji tam, gdzie wprowadza się SOK - powiedział w środę wiceminister podczas zorganizowanej w Katowicach konferencji na temat trendów rozwoju polskiej energetyki. Nie znaczy to, że w ogóle nie należy podejmować kroków zmierzających do prywatyzacji spółek wprowadzających SOK. Można dopuścić do etapu badania spółki czy analizowania przez doradcę, ale w czasie, kiedy wprowadza się SOK, nie powinni zgłaszać się inwestorzy, ponieważ warunki gry nie będą wówczas w pełni zdeterminowane - mówił Miłek. Prace przygotowawcze mogą być robione. Firmy przygotowujące analizy przedprywatyzacyjne mogą przewidzieć pewne zawirowania, które ewentualnie pojawią się w momencie zamiany kontraktów długoterminowych na rozliczenia w ramach SOK - dodał. Jego zdaniem przy wprowadzaniu SOK może wystąpić problem związany z nałożeniem się taryf i składników związanych z opłatami kompensacyjnymi. Teoretycznie wszystko powinno zgadzać się ze stanem ustalonym, ale nie wszystko jest przewidywalne. Możliwe są zjawiska związane np. z przefinansowaniem czy niedofinansowaniem - uważa Miłek. Według jego szacunków okres ewentualnych problemów związanych z wprowadzaniem SOK powinien zamknąć się w ciągu kilku miesięcy. Po tym czasie - w ocenie wiceministra - sytuacja będzie z całą pewnością stabilna. Jak powiedział, w pierwszej grupie elektrowni, gdzie wprowadzony będzie SOK zamiast kontraktów długoterminowych z Polskimi Sieciami Elektroenergetycznymi SA (PSE), będą elektrownie Opole, Dolna Odra oraz Jaworzno III, należąca obecnie do Południowego Koncernu Energetycznego SA. Elektrownia Bełchatów, która również miała znaleźć się w pierwszej grupie firm renegocjujących kontrakty długoterminowe z PSE, uczyni to w drugim etapie wprowadzania SOK. Zawarte w latach 1993-99 kontrakty długoterminowe elektrowni i PSE obejmują obecnie około 70 proc. sprzedawanej w Polsce energii. Wprowadzono je jako zabezpieczenie dla banków, które kredytowały duże inwestycje modernizacyjne w polskiej elektroenergetyce. Kontrakty określają, ile energii i po jakich cenach kupują z danej elektrowni PSE. Możliwość renegocjacji kontraktów pojawiła się w końcu 2000 roku, gdy rząd zgodził się na wprowadzenie tzw. SOK - systemu opłat kompensacyjnych. Jest on potrzebny, ponieważ zmodernizowane, przyjazne środowisku elektrownie wytwarzają droższą energię. W warunkach wolnego rynku na jej kupno nie byłoby chętnych. SOK ma zapewnić jednakowe dla wszystkich wytwórców zasady oferowania energii przy jednoczesnym utrzymaniu gwarancji dla banków, które zaangażowały w energetyce około 15 mld zł. Dwie trzecie tej kwoty pozostało jeszcze do spłacenia, nie licząc trwających obecnie inwestycji. Wprowadzenie SOK pozwoli wprowadzić energię elektryczną, sprzedawaną w ramach kontraktów, do konkurencyjnego obrotu, m.in. na giełdę energii, jednak z ubezpieczeniem uzyskania wymaganych przychodów przez opłaty kompensacyjne. Środki na kompensaty pochodzić będą z opłat przesyłowych płaconych przez wszystkich odbiorców energii elektrycznej. Jak zapowiadały wcześniej PSE, renegocjacja kontraktów z pierwszymi czterema elektrowniami pozwoliłaby na wejście na wolny rynek ponad połowy energii objętej kontraktami długoterminowymi. Kolejne kontrakty byłyby przekształcane w odstępach półrocznych, do połowy 2002 roku.

(PAP)