Niedostatki niemieckiego rynku publicznego
Długotrwała dekoniunktura giełdowa sprawia, że coraz więcej spółek jest notowanych na poziomie ich wartości księgowej, a nawet poniżej.Tak właśnie dzieje się ostatnio na niemieckiej giełdzie Neuer Markt, przeznaczonej dla szybko rozwijających się firm. Zwracają na to uwagę banki inwestycyjne i potencjalni kupcy tych taniejących spółek.Ale mimo rosnącego zainteresowania z ich strony, wyjątkowo mało spółek z Neuer Markt zostało w tym roku kupionych. Bankowcy wskazują kilka przyczyn blokujących takie transakcje.Jedną z osobliwości Neuer Markt ? w stosunku do anglosaskich obyczajów rynkowych ? jest to, że wiele notowanych na nim spółek wciąż należy do tych samych ludzi, których własnością były przed upublicznieniem i nadal jest przez nich zarządzanych.W Stanach Zjednoczonych założyciel kontroluje zazwyczaj 5?15% akcji spółki wprowadzonej na giełdę, a na Neuer Markt pozostaje właścicielem średnio od 30 do 60% jej papierów.Częściowo wynika to z niemieckiej tradycji korporacyjnej, która aż do 1996 r. była tradycją prywatnej przedsiębiorczości. A to premiuje założycieli i zarządzających zapewniając im zachowanie kontroli nad spółką.Nawet w dużych spółkach publicznych często są dwa rodzaje akcji ? z prawem głosu dla założycieli i tzw. preferencyjne, bez prawa głosu, ale z premią handlową wynikającą z większej płynności i wyższej dywidendy dla zwykłych akcjonariuszy.Poza tym wiele spółek z Neuer Markt było dopuszczonych do publicznego obrotu w latach 1999 i 2000 bez większego zewnętrznego finansowania. Niektóre z nich weszły na giełdę w ogóle bez wsparcia kapitałowego ze strony venture capital, a ich free float tylko nieznacznie przekracza wymagany przez prawo poziom 20%.Takie spółki jak Brokat czy Intershop, które niegdyś należały do liderów rynku, w 27% należą do zarządów. EM.TV i MobilCom, które długo walczyły o prymat pod względem największej kapitalizacji rynkowej, nadal w połowie są własnością ich prezesów.Zdaniem Warrena Scotta z niemieckiego oddziału firmy audytorskiej KPMG, wiele spółek z Neuer Markt wciąż jest zarządzanych tak, jakby były prywatnymi firmami. A to ma duże znaczenie, gdy dochodzi do ich kupowania. Założyciele w obawie o usunięcie ich ze stanowisk przez zewnętrznych akcjonariuszy wysuwają nierealistyczne warunki cenowe i nie zamierzają rezygnować z kontroli nad spółką.W tej sytuacji banki inwestycyjne będą szczęśliwe, jeśli w tym roku uda się przeprowadzić choć tuzin fuzji lub akwizycji, których przedmiotem byłyby spółki z Neuer Markt. Natomiast wiele firm może stanąć w obliczu bankructwa, zanim ich założyciele zdadzą sobie sprawę, jak bardzo potrzebują partnera do prowadzenia interesu.
J.B., ?Financial Times?