Amerykańska agencja Moody? Investors Service pozostawiła na dotychczasowym, niskim poziomie rating Japonii, odnoszący się do zobowiązań w miejscowej walucie. We wrześniu 2000 r. obniżono go do Aa2, co wywołało protesty ówczesnych władz w Tokio. Obecna ocena przez Moody?s wiarygodności kredytowej tego kraju jest pierwszą od objęcia w kwietniu władzy przez gabinet premiera Junichiro Koizumi. Zdaniem ?Financial Times?, utrzymanie dotychczasowego ratingu świadczy o tym, że instytucja ta odnosi się z rezerwą do reform gospodarczych, które zapowiedział nowy rząd.Według amerykańskiej agencji, pozostaje wciąż wiele wątpliwości dotyczących japońskich finansów, gospodarki oraz sytuacji na tamtejszej scenie politycznej. Szczególny niepokój budzi olbrzymi dług publiczny, odpowiadający 130% produktu krajowego brutto, który nie wykazuje tendencji spadkowej. Zdaniem Moody?s, sytuacja ekonomiczna Japonii jest tak skomplikowana, że pojedyncze zabiegi, a nawet kompleksowe podejście do kilku spraw nie jest w stanie wprowadzić tego kraju na drogę trwałego wzrostu gospodarczego.Wątpliwości te podzielają zresztą liczni eksperci, którzy ? zniechęceni w ostatnim dziesięcioleciu wieloma zapowiedziami reform ? nie wierzą tym razem w powodzenie kolejnej próby uzdrowienia japońskiej gospodarki.Oceniając konkretne zamiary premiera J. Koizumi, Moody?s stara się wykazać, że zaostrzenie polityki fiskalnej oraz przyśpieszona likwidacja złych długów obciążających banki mogą doprowadzić do dalszych bankructw i nasilenia bezrobocia, to zaś będzie wymagało większego zaangażowania funduszy publicznych. Zupełnie realny jest wzrost bezrobocia do ponad 5%, podczas gdy zobowiązania dotkniętych upadłością przedsiębiorstw już w zeszłym roku przekroczyły 200 mld USD, przewyższając aż czterokrotnie analogiczną kwotę w USA.Moody?s wątpi też, by Bank Japonii był w stanie pozbyć się deflacji, mimo zastąpienia stóp procentowych kryteriami ilościowymi przy określaniu wielkości podaży pieniądza. Uwagi te zbiegły się z dalszymi naciskami japońskich politycznych na bank centralny, aby złagodził on jeszcze bardziej rygory polityki pieniężnej.
A.K., ?Financial Times?