Banki walczą o pieniądze najbogatszych Niemców

We frankfurckiej siedzibie Dresdner Banku już za kilka milionów marek można sobie kupić wstęp do urządzonych antykami pokoi, do których prowadzą marmurowe schody wyłożone pluszowymi czerwonymi dywanami. W tych 19-wiecznych wnętrzach świadczone są usługi określane mianem private bankingu.Nie ma tam komputerowych ekranów, gwaru bankowych sal ani reklam funduszy inwestycyjnych, które witają większość z 6 mln klientów Dresdner Banku w jego lokalnych oddziałach. Ale dyrektor działu private bankingu Christian Liste w rozmowie z ?Financial Times? podkreślił, że jego ?klienci muszą odczuwać pewną różnicę. Ku zadowoleniu obu stron?.Bogaci klienci stali się bowiem kopalnią złota dla banków, które mogą pobierać sowite prowizje za dostarczane produkty oszczędnościowe czy usługi doradcze. Przychody te są bankom bardzo potrzebne właśnie teraz, gdy na rynku coraz trudniej zarobić, o czym świadczą słabe wyniki banków inwestycyjnych.Niemiecki rynek najbogatszych jest największy w Europie i szybko rozwija się w wyniku wielu lat gospodarczego wzrostu, sprzedaży rodzinnych firm średniej wielkości i gwałtownemu rozwojowi rynku kapitałowego. W tej chwili jest już 360 tysięcy Niemców, którzy po zaspokojeniu potrzeb dysponują aktywami przekraczającymi 1 mln euro. Wśród nich 3700 osób ma do zainwestowania ponad 30 mln euro. W sumie kontrolują oni 26% niemieckiego majątku.Wielu bogatych Niemców przez lata lokowało oszczędności w rajach podatkowych, mimo że często oferowały one niższe zwroty. Teraz szukają w kraju sposobów na osiągnięcie wyższych zwrotów, gdyż różnice podatkowe w całej Europie stopniowo zacierają się.Duże amerykańskie i europejskie banki szybko zwietrzyły w tym interes. Zajmują przyczółki na bardzo rozdrobnionym niemieckim rynku, z którego wyłania się kilku czołowych graczy. Goldman Sachs zaprasza niemieckich klientów dysponujących 25 mln USD. Merrill Lynch kusi ich niższym progiem ? 10 mln USD. Oba oferują międzynarodowe doświadczenie i coraz bardziej wyrafinowane produkty finansowe, których bogaci Niemcy potrzebują.Do tego wyścigu przystąpił też drugi co do wielkości szwajcarski bank Credit Suisse, który ma wieloletnią praktykę w zarządzaniu niemieckimi pieniędzmi. Zamierza kupić jakiś miejscowy bank i chce zostać liderem private bankingu w Niemczech.Napływ zagranicznych instytucji zaostrzył konkurencję i zmusił duże niemieckie banki do rozwinięcia usług dla bogatych klientów. Największy z nich, Deutsche Bank, też rozgląda się za akwizycjami, a ostatnio zatrudnił czołowego specjalistę z Goldman Sachs do kierowania jego jednostką dla najbogatszych.Swoich pozycji broni też drugi co do wielkości niemiecki bank HVB, który na początku lipca ogłosił plany restrukturyzacji oddziału private bankingu, tak, by lepiej zaspokajać potrzeby bogatych klientów. Jedno jest pewne ? niemieccy specjaliści od private bankingu, którzy przez lata żyli w cieniu kolegów z banków inwestycyjnych, teraz są w modzie.

J.B., ?Financial Times?