Polska waluta osłabiła się w czwartek. Wydaje się, że głównym powodem deprecjacji jest wzrost szans na szybką obniżkę stóp procentowych. Wspólna waluta zyskała za to wyraźnie po złych informacjach o gospodarce amerykańskiej.
W pierwszych transakcjach za dolara płacono 4,21 zł, za euro 3,71 zł, odpowiadało to poziomowi 8,3% powyżej starego parytetu. Szybko złoty zaczął się osłabiać i około 10.30 dotarliśmy do 7,95%. Dolar podrożał o pół grosza, waluta europejska o 2,5 grosza. Potem doszło do nieznacznego odreagowania i właściwie do końca dnia byliśmy na mniej więcej 8%. Kurs USD/zł oscylował wokół 4,215, euro/zł zaś wokół 3,737 zł. Kończylismy na 7,9%, przy kursach 4,216 zł i 3,742 zł.Wicepremier J. Steinhoff poinformował w czwartek, że deficyt budżetowy w przygotowywanym przez rząd projekcie na 2002 rok nie powinien znacząco przekroczyć poziomu 4,5% PKB. Jest to oczywiście dużo, ale ponieważ w ostatnich dniach pojawiały się przewidywania znacznie bardziej pesymistyczne (mówiono nawet o 6% i więcej), rynek przyjął te informację bardzo spokojnie. Mało tego, część inwestorów uznała, że 4,5% zadowoli Radę Polityki Pieniężnej (jej członkowie uznają, że taki poziom zacieśnienia polityki fiskalnej jest wystarczający) i zdecyduje się ona na obniżenie stóp procentowych (o ile, oczywiście, lipcowa inflacja spadnie do poziomu niewiele wyższego, niż 5%, rok do roku). Stąd poranna sprzedaż złotego. Szybko doszło jednak do stabilizacji. Od późnego przedpołudnia niewiele się działo. Podążaliśmy za rynkiem eurodolara. Realizowano jedynie niewielkie zlecenia klientowskie.W piątek nie poznamy żadnych danych makroekonomicznych. Nie powinno zatem dojść do większych zmian, chyba że na rynek napłyną nowe informacje, np. o prywatyzacjach. Rynek niecierpliwie oczekuje na szczegóły dotyczące oferty kupna TP SA.Rano za wspólną walutę płacono 0,8812 USD. Od razu przeważyła podaż, euro zaczęło się więc umacniać. Wczesnym popołudniem (około 13.00) dotarliśmy do 0,886 USD. Chwila stabilizacji i po danych o bezrobociu w USA (14.30) znowu w górę. Około 15.00 osiągnęliśmy 0,8875 USD. Potem doszło do niewielkiej korekty i dotarliśmy do 0,8855 USD. Kończyliśmy jednak na 0,888 USD.Wczorajszy raport Fed o stanie amerykańskiej gospodarki nie mógł zadowolić inwestorów. Właściwie jest to potwierdzenie ostatnich wypowiedzi Alana Greenspana, który przestrzegał, że okres spowolnienia wcale się jeszcze nie skończył i że możliwe są kolejne obniżki stóp procentowych. Reakcja uczestników rynku mogła być tylko jedna: sprzedaż dolara. W dodatku po południu okazało się, że tygodniowe dane o zmianach liczby bezrobotnych są gorsze, niż oczekiwano, co utwierdziło w przekonaniu, że na razie o ożywieniu nie może być mowy. N