Na głównych rynkach akcji na świecie zapanowała podaż. Inwestorzy wciąż nie mogli się otrząsnąć po stanowiącej rozczarowanie informacji o minimalnym wzroście PKB i poważnym spadku nakładów inwestycyjnych korporacji w II kwartale w Stanach Zjednoczonych. W minionym tygodniu czarę goryczy przepełniła ?Beżowa księga?, w której przedstawiciele Fed wyrazili obawy o stan amerykańskiej gospodarki. Największe spadki dotknęły rynek technologiczny, gdyż Nasdaq Composite spadł o 3%.

Stany ZjednoczoneNajpierw pod koniec lipca na rynek dotarły oczekiwane od dłuższego czasu dane makro, dotyczące wzrostu gospodarczego i struktury wydatków. Wzrost PKB w II kwartale był symboliczny i wyniósł 0,7%. Inwestorzy spodziewali się gorszego wyniku niż w I kwartale (1,3%) i oczekiwali wzrostu w wysokości 0,9% (zgodnie z ankietą Briefing.com). Różnica jednak okazała się zbyt wyraźna i wprowadziła na rynki akcji sporo nerwowości. Zwolennicy recesji nie omieszkali wskazać, że tak niski poziom wzrostu PKB największa gospodarka na świecie miała ostatnio w I kwartale 1993 roku. Z drugiej strony wciąż daleko do recesji (dwa kolejne kwartały ze spadkiem PKB), tym bardziej że zwolennicy jedynie spowolnienia wzrostu gospodarczego zaznaczają, że począwszy od tego kwartału powoli staną się znane efekty styczniowej obniżki stóp procentowych.Lipcowe dane makro przyniosły również informacje na temat struktury wydatków. Raz jeszcze się okazało, że wydatki społeczeństwa amerykańskiego utrzymują gospodarkę w niezłym stanie. Wprawdzie wzrosły one w okresie kwiecień?czerwiec o 2,1% (kwartał wcześniej o 3%), to wciąż wyglądają dobrze na tle wydatków spółek. Spadły one bowiem o 13,6% (w I kwartale tylko o 0,2%), co najlepiej oddaje zapaść odnawiania majątku produkcyjnego amerykańskich przedsiębiorstw. Utrzymywanie takiego stanu przez dłuższy okres nieuchronnie wiąże się ze zdekapitalizowaniem majątku, osłabieniem wydajności, spadkiem zysków, co z pewnością niewidzialna ręka rynku akcji uwzględni w waluacjach akcji, a inwestorzy odczują boleśnie na swojej skórze. O skali problemu świadczy również fakt, że po raz ostatni tak znaczny spadek inwestycji miał miejsce w 1982 roku, kiedy Stany Zjednoczone budziły się po kryzysie naftowym lat siedemdziesiątych.Indeks menedżerów, odpowiadających za zakupy 300 największych amerykańskich korporacji ? NAPM, stanowiący wskaźnik wyprzedzający, znowu spadł. Lipiec był jednocześnie dwunastym miesiącem, kiedy NAPM znajduje się poniżej neutralnego poziomu 50 pkt. Wprawdzie brakuje mu wciąż sporo do rekordu styczniowego (41,2 pkt.), jednak pokazuje, że firmy borykają się z poważnymi problemami. Masowe redukcje zatrudnienia są odpowiedzią na słabszy popyt konsumpcyjny. Ponadto bolączką wielu korporacji są duże zapasy, zalegające w magazynach, szczególnie niebezpieczne dla spółek TMT z powodu ich szybkiego starzenia się technologicznego. W tej jednak mierze firmy zza oceanu poczyniły duże postępy w ostatnich miesiącach.W I półroczu tego roku likwidowano zapasy, których poziom na koniec lipca osiągnął 19-letnie minimum (35,8 pkt.). Był przy tym jeszcze niższy niż w okresie recesji lat 1990?1991. Podobne wnioski płyną z analizy zapasów sektora telekomunikacyjnego. Osiągnęły one czteroletnie minimum. Tak niskie poziomy zapasów są dobrą wiadomością, gdyż zapotrzebowanie na wyroby spółek będzie musiało być w przeważającej mierze pokrywane nową produkcją. Przy całkiem sporej aktywności społeczeństwa, mimo pogorszenia warunków na rynku pracy (w lipcu stopa bezrobocia utrzymała się na poziomie 4,5%), oznacza to stopniowe poprawianie kondycji sektora przedsiębiorstw.Ziarno niepokoju co do przyszłości amerykańskiej gospodarki zasiała również ?Beżowa księga?. Jest ona przygotowywana w oparciu o dane ekonomiczne napływające ze stanowych siedzib Fed, a inwestorzy przywiązują do jej treści dużą wagę, ponieważ powszechnie wiadomo, że korzystają z niej członkowie FOMC, podejmującego decyzje o zmianie poziomu podstawowych stóp procentowych. Autorzy opracowania raz jeszcze podkreślili, że w dalszym ciągu trudno dopatrywać się oznak poprawy koniunktury w Stanach Zjednoczonych. Rzeczywiście, raport ten niewiele różnił się od poprzedniego wydania ?Beżowej księgi?. Jednak niecierpliwość inwestorów, oczekujących poprawy koniunktury, przeważyła i ?Księga? była przyczynkiem do przetasowania w portfelach. Zmniejszano zatem zaangażowanie w akcjach na rzecz zaangażowania w instrumentach o stałym dochodzie.21 sierpnia dojdzie do kolejnego posiedzenia FOMC. Inwestorzy spodziewają się, że informacje, zawarte w ?Beżowej księdze? przyczynią się do siódmej w tym roku obniżki stopy oprocentowania funduszy federalnych (o 25 pkt. bazowych, do 3,5%). Z raportu Reutersa, przygotowanego w oparciu o wypowiedzi 25 największych biur maklerskich, handlujących na rynku pierwotnym z Fed obligacjami skarbowymi wynika, że sierpniowa redukcja będzie jednocześnie ostatnią w tym roku. Tak wskazało 16 uczestników sondażu, choć dla ciekawości warto dodać, że znaleźli się w nim również zwolennicy silniejszego poluźnienia polityki monetarnej (np. HSBC Securities uważało, że do końca roku stopa Fed zostanie obniżona do 2,75%).Pogorszeniu uległa sytuacja również z punktu widzenia analizy technicznej. Średnia Przemysłowa trzykrotnie od końca czerwca bezskutecznie próbowała przełamać długoterminową średnią kroczącą. Do tego 8 sierpnia dominacja strony podażowej na parkiecie spółek tzw. starej ekonomii unaoczniła się pokonaniem wznoszącej się średnioterminowej linii wsparcia (lokalne minima z marca, kwietnia i lipca tego roku). W ten sposób poziom 10 600 pkt. wyznacza najpoważniejszy opór, natomiast wsparcie znajduje się na wysokości 10 200 pkt. W razie jego pokonania DJIA czeka nieprzyjemny spadek do wysokości 9400 pkt.Nasdaq z kolei znajduje się o krok od wybicia z pięciomiesięcznego trendu horyzontalnego, co przyczyniłoby się do znaczącej przeceny. Przełamanie bariery na wysokości 1960 pkt. spowoduje, że prawdopodobny stanie się test wiosennych minimów, czyli czeka nas przecena o około 1/5. Ożywienie na rynku technologicznym pozostaje na razie w sferze marzeń, i to mimo przyzwyczajenia się inwestorów do drastycznych korekt wyników finansowych.Na indeksie rynku szerokiego od trzech miesięcy trwa trend boczny. S&P 500 porusza się w wąskim kanale trendowym pomiędzy 1240 pkt. a 1170 pkt. Przełamanie jednego z tych poziomów wiązać się będzie z wyznaczeniem trendu w krótkim terminie. Na razie należy zakładać kontynuowanie horyzontu. W średnim terminie indeks będzie dążył do poziomu 1100 pkt. MACD i Ultimate miesięczne zgodnie wygenerowały sygnały zajęcia pozycji krótkiej.JaponiaLipcowe wybory parlamentarne okazały się triumfem Partii Liberalno--Demokratycznej i doprowadziły do reelekcji rządu premiera Koizumiego. Mandat zaufania japońskiego społeczeństwa dla nazywanego pieszczotliwie ?Lwie Serce? Koizumiego jest wciąż potężny, jednak najnowsze dane makro wskazują, że problemy stojące przed drugą największą gospodarką na świecie zaczynają się nawarstwiać.Złe pożyczki japońskich banków wciąż pozostają nie rozwiązanym problemem. Oficjalnie mówi się o zadłużeniu nieściągalnym w wysokości 95 mld USD na koniec marca br. (rządowa Financial Services Authority). Eksperci powątpiewają w skalę tego zadłużenia. Analitycy Goldman Sachs stwierdzili nawet, że złe długi wynoszą 1,9 bln USD, co stanowi połowę PKB Kraju Kwitnącej Wiśni.Czerwcowym danym o spadku produkcji przemysłowej o 8,7% w skali roku towarzyszyły dane o spadku wydatków konsumpcyjnych o 3,1%. 7 września poznamy PKB za II kwartał tego roku. Mało kto przypuszcza, że będziemy mieć do czynienia ze wzrostem PKB. Spadek PKB będzie oznaczać recesję.Problemy gospodarki japońskiej, które z różnym natężeniem zaczęły przypominać o sobie od początku lat 90., nie mogą być rozwiązane od ręki. W razie próby szybkiego rozwiązania wynik może być nieprzewidywalny. Zbyt wiele reform gospodarczych przeprowadzanych równocześnie będzie trudne do zaakceptowania dla społeczeństwa japońskiego, a to grozi zawsze powtórnymi wyborami, które nie pomagają w utrzymywaniu jednolitej polityki gospodarczej. Rządząca ekipa będzie musiała się zająć liberalizacją gospodarki. Tokijski establishement ogłosił już, że na pierwszy ogień pójdzie redukcja wydatków rządowych, dewaluacja jena, prywatyzacja przedsiębiorstw państwowych. Kuracja będzie zatem bolesna, a jej wynik jest wielką niewiadomą.W takim otoczeniu Nikkei 225 znajduje się pobliżu dna z marca i lipca br. Na wykresie miesięcznym widać, że następnym poziomem wsparcia jest konsolidacja z 1984 roku na wysokości 10 000 pkt. Wątpię, aby do września doszło do wykrystalizowania zdecydowanej tendencji na rynku japońskim. Z jednej strony rynek będzie oczekiwał planu reformy gospodarki państwa, a z drugiej potwierdzenia swoich pesymistycznych przeczuć odnośnie recesji. N