Wszystkiemu winni są polscy inwestorzy, a nie Warren Buffett. Rozpuścili oni spółki do granic możliwości. Nie może tak być, że spółka wchodzi na giełdę, dostaje pieniądze od inwestorów i na tym koniec. Nie ma po nich śladu. Nikt ich nie pyta o efektywność zainwestowanych pieniędzy. A zasada jest prosta ? albo jesteś spółką wzrostową, co jest potwierdzone wynikami i wzrostem kursu akcji, albo płać dywidendę. Kapitał musi wrócić z powrotem do inwestorów. Na tym polega inwestowanie. U nas pieniądze trafiają do zarządów, które uznają je za swoje raz na zawsze i nie zamierzają ich zwrócić, utrzymując organizacje przy życiu (sami przecież mają wysokie pensje + dodatki). I trudno im się dziwić, skoro nikt się nie upomina.I tak z pięknej i słusznej idei tworzenia efektywnej giełdy papierów wartościowych stworzyliśmy polskiego mutanta (...). Skutek? Hasło W. Rozłuckiego (o skuteczności inwestowania długoterminowego) u nas już dawno się zdezaktualizowało. Powód? Złamanie podstawowej zasady, że kto daje kapitał musi dostać go z powrotem z procentem. Inaczej z tego nic nie będzie.W okresie ostatnich 10 lat, kiedy w polskiej gospodarce dokonał się ogromny wzrost (który zapewne już się nie powtórzy), główne indeksy naszej giełdy zdołały jedynie uformować trend boczny. I jest niemal pewne, że dopóki nie zmieni się mentalność inwestorów, którzy skupiają się wyłącznie na spekulacji, a nie dbają o swoje interesy, dopóty nasza giełda nie zapewni godziwego zysku, a zarabiać będą tylko insiderzy.Miałem nadzieję, że po wejściu poważnych inwestorów instytucjonalnych (w postaci towarzystw emerytalnych) coś się zmieni, że oni na pewno będą walczyć o swoje, ale jak na razie cisza. ?Topią? kasę tak samo, jak drobni i nawet nie chce im się przyjść na WZA spółek, których akcje posiadają, żeby zapytać zarząd o efektywność. A rezultaty są takie, jakie widzimy. I nie łudźmy się, za 10 lat indeksy amerykańskie i zachodnioeuropejskie będą na dużo wyższych poziomach, a nasze będą stać w miejscu. Bo sytuacja jest mocno nie zdrowa.Powtarzam: winni temu są inwestorzy instytucjonalni, finansowi oraz drobni akcjonariusze, którzy nie żądają od spółek efektywności i zwrotu kapitału w postaci regularnych wysokich dywidend tak, aby przedsiębiorcy czuli na sobie presję, że rok po roku muszą wypracować dodatni cash flow, aby móc je wypłacić. I albo będą umieli podołać takiemu zadaniu, albo nie dostaną pieniędzy. Bez takiej motywacji pieniądze naiwnych inwestorów dalej będą marnotrawione i przejadane przez zarządy.Patrząc z tej perspektywy, wydaje mi się, że zasady Warrena Buffetta sprawdzają się w naszych warunkach znakomicie. Po prostu stosując je nie należałoby w ogóle na naszej giełdzie inwestować. ZbyszekPopyt umarł. Nie ma komu sprzedać akcji. Wcześniej czy później to się musi skończyć zwałą, gdzie po PKC nie będzie komu oddać papierów. W Londynie już używają określenia ?polski kryzys?. ING Barings zalecił wyprzedawać polskie obligacje. strongLista dyskusyjna jest elementem naszego wortalu finansowego www.parkiet.com.pl W tej rubryce staramy się zachować jak najwierniej styl postów z listy.Zapraszamy do wirtualnych pogawę[email protected]